Permakultura i agroleśnictwo
Zdjęcie na górze to dojrzały las pastwiskowy, zdjęcie na dole to obraz jak wyglądał ten sam teren 34 lata wcześniej.
Agroleśnictwo to sposób użytkowania ziemi, który łączy na jednym obszarze uprawę i pielęgnację drzew z działalnością rolniczą. Wykorzystuje się zatem techniki i wiedzę z zakresu leśnictwa i rolnictwa w celu stworzenia stabilniejszych, produktywniejszych, bardziej różnorodnych oraz bardziej zrównoważonych sposobów wykorzystania ziemi.
W dużym uproszczeniu to system dzięki któremu, na danym terenie rosną drzewa oraz uprawiane/hodowane są inne produkty rolnicze. Istnieje kilka rodzajów systemów agroleśniczych:
- lasy pastwiskowe luby sylwopastoralizm (na pastwisku rosną drzewa)
- rolnictwo alejowe (między rzędami drzew rosną “tradycyjne” uprawy rolnicze)
- rolnictwo leśne (w lesie uprawiane są np. grzyby shitake, boczniaki lub rośliny cieniolubne typu żeń-szeń)
- leśny ogród (najbardziej skomplikowana ale zarazem najbardziej produktywna odmiana systemu agroleśniczeg)
Specyficznym rodzajem agroleśnictwa jest sadzenie żywopłotów w celu ochrony przed wiatrem. Innym sposobem zastosowania drzew w rolnictwie to sadzenie nadbrzeżnych pasów roślinności drzewiastej. Zabezpiecza to rzeki, jeziora, stawy przed zanieczyszczeniem spowodowanym nawożeniem roślin oraz zapobiega erozji wodnej.
Agroleśnictwo wymaga niestety posiadania większej wiedzy niż tradycyjne rolnictwo, czy leśnictwo, bardziej skomplikowanie jest równie z zarządzanie tym systemem.
Posiada jednak wiele korzyści:
- Szybszy zwrot z inwestycji ze sprzedaży drewna niż w przypadku lasu
- Zwiększenie plonów w przylegających do systemu agroleśniczego terenów (ochrona przed wiatrem to najważniejsza korzyść z agroleśnictwa)
- Możliwość zarabiania pieniędzy gdy rosną drzewa (nie zamraża się kapitału na kilkadziesiąt lat)
- Drzewa mogą dostarczać plonów w trakcie, gdy nadal rosną (np. orzech włoski lub orzech czarny)
- Zapobieganie przed erozją wodną, wietrzną
- Zwiększanie bioróżnorodności terenów rolniczych
- Neutralizacja emisji CO2
- Wartość estetyczne (ważne w prowadzeniu np. gospodarstwa agroturystycznego)
- Zmniejszenie zanieczyszczeń wód powierzchniowych i gruntowych z powodu dostawania się nawozów do tychże wód (drzewa mają rozleglejszy, zwykle głębszy system korzeniowy niż rośliny jednoroczne)
- Koszty na budowę infrastruktury dla zwierząt gospodarskich mogą zostać ograniczone (nie trzeba budować wiat by ochronić inwentarz od wiatru, słońca.Zbędne są również specjalne budynki by uchronić kury/kaczki/gęsi przed atakiem ze strony ptaków drapieżnych.
Proszę zostaw komentarz, jestem ciekaw tego co myślisz, chętnie również odpowiem na Twoje pytanie.

To wszystko jest genialne! Zwłaszcza rolnictwo alejowe przypadło mi do gustu. Gdybym był dyktatorem to pewnie zakazał bym stosowania monokultur. Ciekaw jestem tylko produktywności rolnictwa alejowego.
Jak określić produktywność, bo to bardzo wieloznaczne pojęcie?
Ciekaw jestem głównie sprawności produkcji, ilości plonów i chwastów na uprawach alejowych w porównaniu do tradycyjnego rolnictwa.Gdzie można więcej poczytać o uprawach alejowych?
Kwestia chwastów zależy… zależy od podejścia i konkretnego sposobu uprawy, jaki wybierzesz. Możesz mieć "konwencjonalny" system agroleśniczy, stosujący uprawę zerową (bez orania) – do pozbywania się chwastów stosujesz herbicydy. Ten system jest lepszy i wydajniejszy niż "normalne" pole monokulturowe.Wydajność ogólnie zależy od wielu zmiennych:wieku drzew, doborze komponentów (jakie drzewo do jakiego rodzaju uprawy). Zwykle projektuje się system w ten sposób, że chodzi o to, żeby mieć jakieś dochody z ziemi zanim drzewa dojrzeją. Ciekawe połączenie to pszenica – orzech czarny/włoski w późniejszym etapie wypas zwierząt pod orzechem.Następna dobra kombinacja to Robinia akacjowa – zboża. Robinia wiąże azot z powietrza, a zboża go potrzebują sporo. Plony uzyskano (bez nawożenia N) w takim systemie podobne do tego jakby użyto 80 kg tego nawozu. Dodatkowo jęczmień, albo owies (nie pamiętam) posiadało wyższą zawartość białka i było ono lepszej jakości. Nie dziwi to, gdyż zboża miały dostęp do azotu cały sezon, a nie tylko w 1, 2, czy 3 "rzutach"Co do polecanej lektury, to zależy, czy znasz angielski, jeśli tak, to napisz, wyszukam ładną biblioteczkę dla Ciebie, jeśli nie, to muszę Cię zmartwić – jedynym źródłem w Polsce (o którym mi wiadomo) nt. agroleśnictwa jest jak na razie mój blog. Zapewne po niemiecku i francusku też coś jest, ale ja tych języków nie znam. Polecam przeczytać te linki (do moich artykułów):http://permakulturnik.blogspot.com/search/label/agrole%C5%9Bnictwohttp://permakulturnik.blogspot.com/2010/01/jak-przestawic-gospodarstwo-na-ze.htmlCzy może wszystkich wpisów z etykietą agroleśnictwo.
Jeśli mogę zapytać, to czy przy uprawie bez orki, będzie konieczne urzywanie herbicydów. Czy chwasty bardzo przeszkadzały by zborzu? może możnaby je wykożystać?
Witam Anonimowy. Istnieją ogólnie 4 rodzaje uprawy bezorkowej. Jeden taki "konwencjonalny" – do niszczenia chwastów używa się herbicydów. Drugi system system uprawy bezorkowej – metodą Bonfilsa nie wymaga używania herbicydów. Oto opis:http://permakulturnik.blogspot.com/2010/01/uprawa-zboz-jednorocznych-w-polsce-bez.htmlTrzeci to wykorzystanie świń/kur do "zaorania" pola i potem normalny siew.Czwarty system, będący w fazie eksperymentalnej dopiero to uprawa zbóż wieloletnich:http://permakulturnik.blogspot.com/2010/01/zboza-wieloletnie-i-monsanto-w.htmlChwasty zwykle przeszkadzają w zbożu i trudno je wykorzystać z tego powodu, że one po prostu dość znacznie ograniczają plony ziarna. Dlatego w systemach permakulturowych stara się odejść od uprawy zbóż, właśnie z tego powodu, ze trudno wykorzystać chwasty. W przypadku systemu agroleśniczego opartego o kasztana chińskiego takie chwasty nie przeszkadzają za bardzo, bo można je przerobić na paszę dla zwierząt a gdy drzewa są starsze to nawet te zwierzęta wypasać w takim gaju.
[...] Dlaczego zaprzestano stosować w Polsce agroleśnictwo? [...]
[...] Agroleśnictwo to sposób użytkowania terenu łączący hodowlę drzew oraz inną działalność ro… na tym samym terenie w tym samym czasie. [...]
Przeczytałem wszystkie posty na starym blogu, teraz czytam ten od najstarszych postów i od pewnego czasu zastanawiam się jak to dokładnie działa (do tej pory nie wyczytałem na blogu odpowiedzi), chodzi mi o fragment “Następna dobra kombinacja to Robinia akacjowa – zboża. [...] Nie dziwi to, gdyż zboża miały dostęp do azotu cały sezon, a nie tylko w 1, 2, czy 3 “rzutach”"
Chodzi o ten stały dostęp do azotu.
Robinia pobiera azot z powietrza i wiąże go w swoich komórkach, raczej nie oddaje go otoczeniu, jeżeli tak robi to po co? Jeżeli nie to nie oddaje go cały czas, ale jedynie zrucając jesienią liście (pomijam działanie wiatru, zwierząt i człowieka). Czy chodzi o równomierny rozkład liści z poprzedniego roku przez cały aktualny sezon? Czy liście są nawozem o długim okresie działania?
Dodatkową dawką azotu i innych pierwiastków będą odchody i resztki pokarmowe ptaków gniazdujących na robinii lub tylko na niej przysiadających.
Racja, ona nie “oddaje” go bo i niby czemu miała by “oddawać” wytworzony wielkim nakładem energii azot? Chodzi o to, że jeśli część nadziemna ulega zredukowaniu np. przez skarmienie liści i gałęzi zwierzętom lub pobraniu gałęzi (czy części nadziemnych) na biomasę to roślina nie jest w stanie “utrzymać” rozległego systemu korzeniowego, który miała poprzednio. Proszę zwrócić uwagę, że cześć podziemne nie zawierają chlorofilu (bo pod ziemią światła nie ma więc sensu by to nie miało), więc one konsumują energię wytworzoną przez “górę”. Jeśli “góra” się zmniejsza to roślina w akcie samoobrony “odrzuca” cześć korzeni. Nie jestem fizjologiem roślin, więc jestem tylko w stanie wytłumaczyć na chłopski rozum. Proszę również zobaczyć ten wpis, mam nadzieję, że dzięki temu uda się Ci ten mechanizm lepiej zrozumieć.
Opadłe liście i odchody ptaków również się liczą do tego bilansu. Nie jestem teraz w stanie Ci podać źródła, bo nie pamiętam, ale olchy (które wiążą azot) jeśli się im w żaden sposób nie przeszkadza, czyli rosną jak w naturze, to z roku na rok zatrzymują około 90% związanego przez siebie azotu. Oczywiście jak są stare i gniją to to się uwalnia…
Dzięki za komplementy. Łechczesz moją próżność…
[...] By ułatwić uprawę sadzone są w równych odstępach, często rzędach. W tym momencie mamy już współczesne agroleśnictwo. [...]
Revolutionary new theory overturns modern meteorology with claim that forests move rain
http://news.mongabay.com/2009/0401-hance_revolutionarytheory.html
Mollison jest zwolennikiem podobnej teorii (że lasy i drzewa przyczyniają się do wzrostu opadów deszczu).
A ja patrzę też przez bilans cieplny. Agroleśnictwo pochłania praktycznie całą padającą energię słońca przez piętrowy układ roślinności. Jeśli spojrzymy na wykres absorpcji CO2 to wyjdzie nam, że CO2 obniża temperaturę,
http://pl.wikipedia.org/w/index.php?title=Plik:595px-Atmospheric_TransmissionPL.png&filetimestamp=20070616070610
ponieważ w zakresie nadfioletu odbija promieniowanie dochodzące do Ziemi, czyli oziębia atmosferę, natomiast nie zatrzymuje tak odbitej podczerwieni, bo ta nie została wytworzona w takiej ilości jak w przypadku koszonego trawnika, asfaltu, wybrukowanych miast jako wysp ciepła.