Zboża bez orania, czyli o uprawa zbóż jednorocznych w permakulturze.


Pole kukurydzy w uprawie zerowej

Masanobu Fukuoka (1914 – 2008) to w jeden z największych innowatorów produkcji rolnej XX wieku. Nie zawsze zajmował się jednak rolnictwem, ten z wykształcenia mikrobiolog pracował swego czasu dla
Prawdopodobnie nazwisko to nie brzmi dla Ciebie znajomo Drogi Czytelniku nawet jeśli jesteś rolnikiem. Ten wielki Japończyk odkrył sposób w jaki można uprawiać zboża bez orania. Jemu zatem należy przypisać palmę pierwszeństwa jeżeli chodzi o tzw. ekologiczną uprawę zerową.
Uprawa zerowa to termin bardziej znany już przeciętnemu rolnikowi. W skrócie chodzi o to, że gleby się nie orze(dlaczego się nie orze? Przeczytaj ten wpis), a chwasty kontroluje się poprzez opryskiwanie herbicydami. Zatem zamiast orania mamy zwiększone ilości zużywanych herbicydów. Trudno mi powiedzieć co lepsze. Ot jak firmy z branży agrochemicznej potrafią „przerobić” niezwykle ciekawą ideę ekologicznej uprawy zerowej na pieniądze. Bez sprzedaży herbicydów i nawozów sztucznych nie zarobią one po prostu pieniędzy – zwykły biznes.

Masanobu Fukuoka

Jakie są założenia rolnictwa naturalnego (jak zwał je twórca tej metody)?

1.Nigdy nie zostawiamy gleby bez okrycia
2.Nie stosujemy nawozów sztucznych
3.Nie odchwaszczamy przez oranie
4.Nie wjeżdżamy ciężkim sprzętem na pole
5.Nie przycinamy drzew/krzewów

Fukuoka regularnie uzyskiwał plony równe lub wyższe niż najwydajniejsi rolnicy konwencjonalni w jego okolicy. Znany jest również z tego, że opracował on sposób uprawy ryżu eliminujący jego czasochłonne przesadzanie. Ogranicza to nakład pracy w jego uprawie do 1/5 „normalnej” uprawy.

Jak zatem od strony „technicznej” wygląda dany sposób uprawy?
W klimacie Japonii możliwe jest uzyskanie dwóch plonów na rok. System, który Masanobu Fukuoka opracował również to wykorzystuje. Latem zbiera się ryż jary a zimą zbiera się jęczmień. Każde z tych zbóż jest sadzone jeszcze zanim poprzednie zostało zebrane. Wykorzystuje się kuleczki gliniane. Te kuleczki gliniane to kulki zrobione z nasion, kompostu, gliny i wody. Dzięki temu ziarna mają dobre warunki do wzrostu i nie zostają zjedzone przez ptaki. Z jęczmieniem w ryż wysiewa się również koniczynę białą – ona ma dostarczać azot do gleby. Wkrótce jęczmień przerasta koniczynę w naturalny sposób ją przygłuszając.
Gdy jęczmień dojrzewa wysiewa się ryż. Gdy jęczmień jest już dojrzały, to ryż już trochę podrósł. Zbiera się jęczmień. Zostaje nam więc pole młodym ryżem i koniczyną. Jako, że ryż jest młody a koniczyna już „wyrośnięta” stanowiłaby dużą konkurencję dla ryżu (poza tym ryż jest niską rośliną). Jakie jest zatem wyjście? Masanobu Fukuoka wymyślił, że można zalać poletko na tydzień. Poważnie osłabi to wzrost koniczyny (a nie zabije), więc ryż będzie mógł rosnąć bez konkurencji. Zalewanie poletka zabija również większość chwastów. Dużo ich i tak nie ma, ponieważ na glebie cały czas coś rośnie, więc nie jest łatwo chwastom się ustabilizować. Na krótko przed tym, jak ma się zebrać ryż zalewa się poletko jeszcze raz. Wpuszcza się tym razem ryby – karpie. Zjadają one różne pasożyty, typu ślimaki. Dodatkowo osłabia to trochę wzrost koniczyny, która wkrótce konkurowałaby z jęczmieniem.

To w uproszczeniu przedstawiony sposób w jaki Masanobu Fukuoka uprawiał swoją ziemię. Można powiedzieć, że u nas w Polsce się nie da, bo u nas ryżu nie można uprawiać, nie mówiąc już o dwóch zbiorach w roku. Oczywiście można tak powiedzieć, z tym że nie będzie to prawdą. O tym jak uprawiać w Polsce zboża bez potrzeby orania już wkrótce.

Masanobu Fukuoka napisał trzy książki
„The One-Straw Revolution: An Introduction to Natural Farming”
„The Natural Way of Farming: The Theory and Practice of Green Philosophy”
„The Road Back to Nature: Regaining the Paradise Lost”

Dwie pierwsze z nich są dostępne na Scribd.com, torrentach, emulach…

Co o tym myślisz?

Related Post

Comments

  1. piotr34 says

    Ta permakultura zaczyna coraz ciekawiej wygladac.Mniej wkladasz ale wiecej wyjmujesz.Mniejszy naklad pracy,mniejszy naklad srodkow finansowych,mniej nawozow,mniejsze zniszenie ekosystemu a wydajnosc porownywalna z najbardziej wydajnymi tradycyjnymi gospodarstwamia a do tego lepsza jakosc.To mogloby byc swietne rozwiazanie dla polskiego niedoinwestowanego rolnictwa tym bardziej ze te produkty mozna sprzedawac na zachodnie rynki jako zywnosc ekologiczna za grube pieniadze.Kiedys czytalem ze przed wstapieniem do UE Austria miala podobny problem jak Polska(male i niezbyt wydajne gospodarstwa rolne)i wlasnie przerzucili sie na zywnosc organiczna ktora obecnie zalewaja cala UE robiac na tym ogromne pieniadze.

  2. mopel44 says

    No jak najbardziej – cos na wzor ogrodow lesnych , produkowac grzyby i Niemcom sprzedawac , beda placic Ojro i juz! Borowki, jagody te sprawy. Peak Oil tuz za rogiem, to by moglo nas wyciagnac na wyzyny – a najlepiej to robic swoje , sasiedzi podpatrza i sie zainteresuja , darmowa ,dobra i pozyteczna promocja ( masz swoja zywnosc )- moim zdaniem to dobra droga by cos zrobic w tym kraju. Z duza iloscia osob mozna z tym wyjsc na kraj. Ja juz zaczynam :) zamowilem rotkitnika – na zywoplot – jeszcze musi mi szanowny p.autor bloga pomoc by dopasowac reszte. pozdrawiam :)
    m.

  3. Wojciech Majda says

    Istnieją również sposoby, by to ludzie z lokalnej społeczności będą korzystać z dobrych, a nie jakieś Niemcy:) Istnieją sposoby, by wykorzystać tą stałą produkcję jaką zapewnia leśny ogród w celach komercyjnych. Opis tego systemu pojawi się na blogu już wkrótce.

    Zachęcam również na zapisywanie się na konferencję skypowa. W czwartek o 21. Jak na razie nikt się nie zapisał, więc się nie odbędzie!

  4. Wojciech Majda says

    Nie martwię się. To było w formie informacji
    Polecono mi, bym organizował takie konferencje w weekendy i z 2 tygodniowym wyprzedzeniem.

  5. piotr34 says

    Przyznams sie szczerze ze jako czytelnik od dosc niedawna musze sie jeszcze doksztalcic bo jeszcze nie wiem jakie pytania chcialbym zadac.Mysle ze blog zdobywa dopiero grono czytelnikow ktorzy tak jak ja na razie nadrabiaja zaleglosci-jak nadrobimy to komentarzy i pytan bedzie wiecej.Ale prosze kontynuowac bo temat jest jak najbardziej przyszlosciowy-sam zamierzam kupic duza dzialke tej wiosny i na pewno cos tam z permakultury zaimplementuje.

  6. panika2008 says

    Fajne, ale po pierwsze – hodowla ryżu to trochę nie bardzo pomysł na naszych szerokościach ;), po drugie – bardzo mnie ciekawi czy ktoś robił konkretne, ilościowe badania tych metod.

  7. Wojciech Majda says

    @ Piotr34. Cieszy mnie to niezmiernie, że udało mi się przekonać do tego by stosował zasady permakultury. Tak z ciekawości , co masz na myśli mówiąc dużą działkę? Bo to pojęcie bardzo względne:)

    @ panika2008 Już wkrótce będzie wpis o uprawie zerowej w warunkach polskich.

    Link to artykułu z wikipedii (ten jest w miarę trafny) o uprawie zerowej (po angielsku) Są tam wymienione korzyści i minusy.
    http://en.wikipedia.org/wiki/No-till_farming

    Uprawa zerowa jest stosowana na setkach tysięcy hektarów w USA, jest to powoli element mainstreamu rolniczego.

    Badań ilościowych co do metody Masanobu Fukuoka niestety nie posiadam (nie licząc informacji z jego książek i osób naśladujących go). Jeśli one Cię interesują, to napisz – postaram się wygrzebać je.

  8. Jola says

    Witam, gratuluje otwarcia instytutu! Permakultura i forest gardeningiem interesuje sie od niedawna ale calekiem mnie pochlonely. Poki co pracuje za biurkiem ale juz nie moge sie doczekac wlasnego hektara:)

  9. Wojciech Majda says

    Dziękuję, życzę zatem szybkiego doczekania się swojej ziemi. Wkrótce napiszę artykuł o tym, jak można wybudować siedlisko rolnicze nie mając ziemi w ilości powyżej średniej gminnej (czyli warunek wybudowania siedliska).

  10. bosastopa says

    Zamierzam w kwietniu wsiać jednoczesnie nasiona amarantusa oraz koniczyny białej a nastepnie położyć warstwę ściółki ok. 5cm. Czy moje myslenie jest prawidłowo pozytywne? Pozdrawiam

  11. Wojciech Majda says

    Raczej takiego sposobu nie polecam. Po pierwsze amarantus jest podatny na przymrozki, więc nawet w Lubuskiem(jeden z najcieplejszych rejonów w naszym kraju) sadzi się go po przymrozkach majowych.

    Po drugie taka warstwa ściółki zatrzyma kiełkowanie wszystkich nasion (no może poza kokosami :) Można zakładać, że im mniejsze nasiono, tym jest w stanie się przebić przez cieńszą warstwę ściółki.

    Ściółka nie jest selektywna w tym, że zatrzymuje kiełkowanie chwastów, a "dobre" nasiona przepuszcza.
    Ważne jest też z czego składać się będzie ta gruba warstwa ściółki. Tak gruba warstwa np. ścinków traw sprawi, że powstaną w glebie warunki beztlenowe, co może zabić niektóre roślin…

    Do uprawy amarantusa polecam nieco zmodyfikowaną odmianę gildii "trzy siostry". Więcej informacji w tym wpisie:
    http://permakulturnik.blogspot.com/2009/09/gildie-roslinne-permakultura.html

    Zamiast kukurydzy używasz bosastopo amarantusa. Na małą skalę możesz pokusić się o robienie sadzonek amarantusa. W tym przypadku możesz zacząć wysiew w kwietniu (pod osłoną) i przesadzać po 20 maja na otwarty teren. Równie wartościowe co nasiona a. jest zielenina tej ciekawej rośliny.

    Opisz proszę bosastopo co chcesz osiągnąć poprzez taką mieszankę (koniczyna + amarantus + ściółka) to będę może mógł coś więcej doradzić.

  12. sylwia says

    Mam pytanie odnośnie założeń rolnictwa naturalnego.
    1. Nigdy nie zostawiamy ziemi bez okrycia.
    Jak więc zasiać np. koperek lub sałatę? Jak uniknąć gołej gleby po siewie?
    I drugie.
    4.Nie przycinamy drzew i krzewów.
    Dlaczego, skoro to wpływa korzystnie na owoce?

  13. Wojciech Majda says

    Dobre pytania Sylwio.

    Należy delikatnie rozsunąć ściółkę, ewentualnie przesadzać młode rośliny. Kwestia niepozostawiania ziemi bez okrycia dotyczy warunków poza szklarnią. W szklarni, która jest miejscem w którym pracuje się dużo intensywniej i do której "importuje się" żyzność (np. w postaci kompostu) można sobie pozwolić na tego typu praktyki.

    Jeżeli chodzi o kwestie przycinania drzew, to Fukuoce chodziło chyba o to, że jeśli na początku drzewo ma naturalny pokrój to jest z natury produktywne.
    Osobiście nie jestem (jeszcze) żadnym specjalistom od przycinania drzew/krzewów, więc niestety to wszystko co moge w tej kwestii powiedzieć.
    Z drugiej strony drzewa i krzewy w lesie są "przycinane" np. przez wiatr czy przygryzane przez zwierzynę

  14. sylwia says

    Niektóre warzywa można siać w szklarni, a potem przesadzać na miejsce stałe (np.pomidory, papryka, seler itd), ale niektóre sieje się od razu do gruntu jak np. koperek czy szpinak. I o takie przypadki mi chodzi. Wtedy poza szklarnią musi być ziemia odkryta, bo ściółka utrudniłaby kiełkowanie. Dla mnie jest ważne, aby wspominać o takich czy innych wyjątkach od reguły.
    A odnośnie przycinania drzew. Właśnie od samego początku przycina się drzewa. Najpierw po to żeby wyrównać proporcje między gałązkami a korzeniami, bo gdy kupujemy drzewko z gołymi korzeniami to są one częściowo ucięte i trudno im udźwignąć obsługę wszystkich gałązek. A potem gdyby nie przycinać gałęzi (np. jabłoni) to rosłyby w dużej części pionowo do góry, albo do środka drzewa, albo w zbyt dużym zagęszczeniu. I owoce z takiego drzewa byłyby bardzo małe, z trudem by dojrzały i nie byłyby zbyt dobre. Obserwuję to zjawisko u siebie jako, że przejęłam po poprzednim właścicielu stary sad. I właśnie przycinanie starych drzew odmładza je.
    A drzewa owocowe, które się kupuje to nie są drzewa rosnące naturalnie, bo są np. szczepione i nie można ich traktować jak drzewa naturalne.
    Wydaje mi się też że nie chodzi o to, żeby odrzucić wszystko co klasyczne ogrodnictwo proponuje tylko dokonywać nieustająco wyborów co w danej sytuacji jest lepsze.
    Ja osobiście wolę czereśnię szczepioną niż dziką. Rosną u mnie obok siebie i mam porównanie.

  15. Wojciech Majda says

    Ok, będę starał się na przyszłość bardziej jednoznacznie opisywać dane metody i techniki.

    We wpisie opisałem metodę w jaki sposób Fukuoka uprawiał swoją ziemię. Dla niego to działało o czym świadczy to, że nie zbankrutował, miał wielu uczniów.

    W swojej książce opisuje on, że "naturalne rolnictwo" w przypadku drzew owocowych nie polega na tym, że po odziedziczeniu sadu "konwencjonalnego" zaprzestaje się przycinać drzewa. Wg. Fukuoki zaprzestać przycinać drzewa można dopiero po osiągnięciu przez drzewo tego, co on nazwał naturalnym pokrojem.

    Widocznie drzewka które on sadził były inaczej szczepione – w taki sposób, że nie wymagały przycinania.

    Jeszcze inna kwestia, którą można mieć wpływ na to, że musimy przycinać drzewka jest fakt, że aktualnie odmiany dobierane są tylko pod kątem tego, żeby były smaczne i produktywne a nie, żeby wymagały mniej cięcia?

  16. pytający says

    Mam pytanie dotyczące „uprawy zerowej” chodzi o to że mam nie spulchniać i nie mieszać ściółki z glebą, czy mogę po części taką uprawkę wykonać?
    A jakbym to spulchnianie i mieszanie wykonał to zachodzą w glebie procesy próchnicotwórcze i czy nie zabijam mikroorganizmów?

  17. permakulturnik says

    W założeniach uprawy zerowej chodzi właśnie o to – by unikać przerzucania i mieszania gleby. Warstwa materii organicznej wraz z ograniczeniem ubijania gleby spowodują, że spulchnianie gleby jest zbędne, lub mieszać/spulchniać glebę będzie się tylko miejscowo (gdzie wysiewa się nasiona). Potrzeba do tego niestety dość zaawansowanego i drogiego siewnika.

    Procesy próchnicotwórcze zachodzą niezależnie od tego czy gleba jest w uprawie zerowej czy w tradycyjnej. Co się różni, to tempo utleniania materii organicznej (w tym próchnicy) w obu systemach. Trochę sprawę upraszczając można powiedzieć, że w obu systemach powstaje tyle samo próchnicy, ale w uprawie konwencjonalnej więcej jest tracone.

    W trakcie wykonywania wszelkich zabiegów agrotechnicznych zabijane są mikroorganizmy (i nie tylko zresztą). Kwestia tego jak często się je wykonuje, jak głęboko, w jaki sposób decyduje o wielkości „zniszczeń”. Z drugiej strony czasami warto dobrze zaorać ziemię np. jak gleba jest ubita a my chcemy przerzucić się na uprawę zerową. Wtedy krótkofalowe „zniszczenia” zostaną szybko zrekompensowane glebą o lepszej strukturze i dającej wyższe plony.

  18. ola says

    on nigdy nie zachęcał do używania herbicydów a jeśli ktoś chce przeczytać jakie naprawdę są założenia tej uprawy to niech wyszuka w chomikuj.pl rewolucję jednego źdźbła czy jakoś tak tam wszystko jest dokładnie opisane tytuł orginalny to ‚:one straw revolution’ ten artykuł ma na celu raczej zniechęcić do uprawy bezorkowej .Należy dobrze , uważnie czytać najlepiej ze zrozumieniem a dopiero później przekazywać dalej.

    • Permakulturnik says

      Napisałem, że jest pionierem ekologicznej uprawy zerowej. Mylinie uznałem, że słowo ekologicznie wszyscy zrozumieją jako m.in. „bez herbicydów”. W dalszej części artykułu napisałem o „zwykłej” uprawie zerowej, nie ekologicznej, która rolnikom może być bardziej znana, bo się ją od jakiegoś czasu w PL stosuje (choć nie powszechnie). W tej uprawie stosuje się herbicydy i zwykle stosuje się ich więcej.

      Zalecam Ci zastosowanie własnej rady:”Należy dobrze , uważnie czytać najlepiej ze zrozumieniem a dopiero później przekazywać dalej.”

      • Permakulturnik says

        Z jakiegoś powodu nie pojawił się na stronie ten komentarz oli, ale otrzymałem o nim powiadomienie na maila:
        „2.1 Cztery podstawowe zasady naturalnych upraw.
        Przespacerujcie się uważnie wśród moich pól. Motyle i ważki fruwają chmarami, pszczoły
        bzykają radośnie w kiściach kwiatów. Unieście opadłe liście, a zobaczycie owady, pająki,
        żaby, jaszczurki i wiele innych małych zwierząt buszujących w chłodnym cieniu. Krety
        i dżdżownice spulchniają powierzchnię ziemi. Tak funkcjonuje harmonijny ekosystem
        naturalnej uprawy.
        Społeczności owadów i roślin zachowują tutaj ustalone, zgodne relacje. Często bywa tak, że
        choroby zbóż atakują pola dookoła, a zostawiają moje nietknięte.
        A teraz spójrzcie przez moment na pola moich sąsiadów. Wszystkie chwasty zostały tam
        wytępione przez herbicydy i mechaniczną uprawę. Ziemne zwierzęta i owady są
        eksterminowane przez trucizny. Gleba została wypalona do czysta z organicznej materii
        i mikroorganizmów przez chemiczne nawozy. Latem możecie zobaczyć na tych polach
        rolników pracujących w maskach gazowych i długich gumowych rękawicach.
        Niektóre z tych ryżowych pól, które były uprawiane bezustannie przez około półtora tysiąca
        lat, teraz leżą odłogiem zupełnie wyeksploatowane przez „nowoczesne” rolnictwo w ciągu
        jednego pokolenia.
        Cztery zasady:
        Pierwsza to zaprzestanie uprawiania gleby: nie orać, nie kopać, nie odwracać ziemi.
        Przez setki lat rolnicy uważali, że oranie jest niezbędne, aby uzyskać zbiory. Jednak nie
        uprawianie gleby jest fundamentalną zasadą naturalnego rolnictwa. Ziemia uprawia się sama,
        naturalnie, poprzez penetrację w głąb gruntu korzeni roślin, aktywność mikroorganizmów,
        kretów i innych małych zwierząt ziemnych, dżdżownic oraz niezliczonych gatunków
        robaków.
        Druga zasada: nie stosować nawozów chemicznych oraz sztucznie preparowanego kompostu.
        Ludzie ingerują w Naturę, lecz chociaż potem mocno próbują, nie potrafią uleczyć
        konsekwencji tej ingerencji. Współczesne, niewrażliwe praktyki rolnicze wyjaławiają ziemię
        z jej podstawowych składników pokarmowych, w skutek czego, z roku na rok zamienia się
        ona w jałowe tereny.
        Jeżeli glebę zostawimy samą sobie, będzie nasycała się naturalnym nawozem, zgodnie
        z cyklami życia i umierania roślin oraz zwierząt.
        Zasada trzecia: zaprzestanie plewienia oraz stosowania herbicydów przeciwko „chwastom”.
        Chwasty odgrywają ważną rolę w budowaniu zasobności pokarmowej ziemi
        i harmonizowaniu jej biologicznych ekosystemów. Należy przyjąć, że chwasty powinny być
        kontrolowane, a nie zupełnie eliminowane.
        Ściółkowanie słomą, okrywanie gleby białą koniczyną wsiewaną wraz z uprawami,
        efektywnie zapobiega nadmiernemu rozrostowi chwastów.
        Zasada czwarta: eliminacja środków chemicznych.
        Od czasu, kiedy zaczęto orać i chemicznie traktować ziemię, uprawiane rośliny stawały się
        coraz słabsze, a choroby roślin oraz nadmierne rozmnażanie się poszczególnych gatunków
        szkodliwych owadów stały się wielkim problemem w rolnictwie.
        Natura rządząca się własnymi prawami znajduje się w doskonałej harmonii.
        Owadzie szkodniki i choroby roślin były zawsze obecne, ale w naturalnych warunkach nie
        rozwijały się na skalę masową tak, żeby niezbędne było stosowanie chemicznych trucizn. Wrażliwym i odpowiednim rozwiązaniem wobec chorób i insektów jest uprawa mocnych
        roślin w zdrowym otoczeniu.
        Jako nawozy Fukuoka uprawia rośliny strączkowe pokrywające ziemię, a także białą
        koniczynę, czasami je ścinając na „zielony nawóz”. Pozostawia też ściętą słomę (np. ryżową)
        na swoich polach i dodaje niewielkie ilości naturalnego nawozu (ptasiego).
        Fukuoka nie stosuje żadnych chemicznych nawozów, ani oprysków w swoich uprawach.
        Czasami na drzewach sadu stosuje emulsję z naturalnego oleju, aby ochronić je przed
        nadmierną inwazją insektów pozdrawiam nawet serdecznie ola”

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *