Jak obejść głupie prawo cz.2 -budujemy siedlisko posiadając małą działkę.

Pierwszą część cyklu o obchodzeniu głupiego prawa znajdziesz pod tym linkiem – rzecz dotyczy agroleśnictwa i wycinania drzew.
Mieć swój domek i 1 ha ziemi (minimum;) to marzenie chyba wszystkich ludzi (zainteresowanych permakulturą;)
W Rosji wielu czytelników książki „Anastazja” posiadając 1ha staje się całkiem samowystarczalnych – rzucają nawet normalną robotę. Z głową zagospodarowany 1 ha ziemi umożliwia stworzenie domu całkowicie autonomicznego pod warunkiem, że mamy sporo pieniążków albo ograniczymy nasz apetyt na prąd.

Niestety Polska to nie Rosja;) często nie jest możliwe wybudowanie się na „tak małej działce” rolnej. Opiszę zatem kiedy można się wybudować:

-kiedy nasze gospodarstwo ma powierzchnię większą niż średnia gminna powierzchnia gospodarstwa rolnego
-kiedy w miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego nasza działka jest zapisana jako działka, na której możliwa jest „zabudowa siedliskowa”

Opcja nr jeden nas zwłaszcza interesuje, gdyż nasze gospodarstwo ma mieć powierzchnię powyżej średniej gminnej. Jak się okazuje nie trzeba być posiadaczem gruntów by były one liczone do tej powierzchni. Można te grunty dzierżawić. I właśnie w ten sposób można ten głupi przepis obejść. Trzeba od jakiegoś rolnika wydzierżawić grunty. Nie trzeba oczywiście ich samemu uprawiać, bo możemy się umówić, że my będziemy tylko nominalnymi dzierżawcami tych gruntów, a on rolnik – właściciel będzie je uprawiał normalnie. Oczywiście trzeba rolnikowi odpalić jakieś pieniążki, no ale te pieniądze na pewno są dużo mniejsze niż, zakup kilku(nastu) ha gruntów.
Pewnie w artykuł jest niejasny, w wielu miejscach użyłem niefachowego słownictwa – nie jestem specjalistą od prawa. Za wszelkie sugestię w celu jego ulepszenia będę wdzięczny.

Uznałem, że te informacje mogą się Wam przydać. Piszcie proszę jeśli znacie jeszcze jakieś sposoby na tanie budowanie czy może tanie uzyskanie pozwolenia na budowę… Inni na pewno na tym skorzystają.

Aktualizacja1:
Proszę koniecznie przeczytać komentarze do tego artykułu – dużo ważnych i przydatnych informacji!

Related Post

Comments

  1. kasia says

    Witam,
    Trafiłam tu przez www Adama Dudy :)), którego blog też czytam nałogowo.
    Ja i mój mąż zajmujemy się odtwarzaniem kultury materialnej średniowiecza ( jeździmy na turnieje itp), całkiem naturalne więc , że od poczatku chcieliśmy kupić ziemię , aby zbudować dom stylizowany na średniowieczny , mogę zatem służyć doświadczeniem , które nabyliśmy przy okazji kontaktów z gminami :))( choć ja też nie jestem prawnikiem tylko dentystą )

    Po tym przydługim wstępie dodałabym do Twojego artykułu od siebie , że:

    najpierw trzeba sprawdzić w gminie czy jest aktualny , obowiązujący plan zagospodarowania przestrzennego , jeżeli nie ma to wtedy obowiązuje średnia hektarów w gminie

    jeżeli jest plan zagospodarowania wtedy posiadacz 1 hektara działki rolnej ( lub dzierżawca w części) może budować siedlisko ,ale należy poprosić o wypis z planu zagospodarowania i sprawdzić czy możliwe jest dla tej działki stawianie nowej zabudowy siedliskowej , warto również sprawdzić czy droga dochodząca do działki jest drogą publiczną , to warunek konieczny ( choć jeżeli do działki dochodzi droga gminna wewnętrzna łącząca się z drogą publiczną to też jest ok)
    należy wystąpić do elekrowni o warunki przyłączenia (do 200 m elektrownia ciągnie przewody na swój koszt)
    To samo z wodociągiem lub studnią

  2. Anonymous says

    Witam,

    Chciałbym bardziej szczegółowo rozwinąć temat i podzielić się swoimi doświadczeniami.

    Większość terenów w Polsce nie posiada ustalonego miejscowego planu zagospodarowania terenu (ponad 90%), dotyczy to w szczególności nieruchomości rolnych.

    Nie jest tajemnicą, że działki rolne są dużo tańsze niż budowlane, jest ich więcej (jeżeli chodzi o powierzchnię), można znaleźć działkę naprawdę w ładnym zakątku.

    Należy jednak pamiętać, że nie zawsze niższe koszty związane z kupnem działki rolnej wiążą się z mniejszymi kosztami inwestycji, rozumianej jako kupno działki i budowa domu, z racji np. tego, że bardzo kosztowne może okazać się doprowadzanie mediów. To jest jednak kwestia indywidualna dla każdej nieruchomości i oddzielna, nie dotyczy ona głównego wątku wpisu.

    Bardzo ważną kwestią jest to, że w momencie kupna nieruchomości rolnej należy powiedzieć notariuszowi, że w umowie kupna-sprzedaży ma być zawarte sformowanie, że nabywana nieruchomość będzie stanowiła nasze gospodarstwo rolne (oszczędzimy na opłatach notarialnych).

  3. Anonymous says

    Jeżeli chodzi o prawo, to warunki jakie muszą być spełnione aby uzyskać pozwolenie na zabudowę
    na terenie, dla którego nie ma planów zagospodarowania przestrzennego
    są następujące (USTAWY z dnia 27 marca 2003 r. o planowaniu i
    zagospodarowaniu przestrzennym, Artykułu 61 punkt 1 i 4. ,
    http://lex.pl/serwis/du/2003/0717.htm ):

    Art. 61. 1. Wydanie decyzji o warunkach zabudowy jest możliwe jedynie
    w przypadku łącznego spełnienia następujących warunków:

    1) co najmniej jedna działka sąsiednia, dostępna z tej samej drogi
    publicznej, jest zabudowana w sposób pozwalający na określenie wymagań
    dotyczących nowej zabudowy w zakresie kontynuacji funkcji, parametrów,
    cech i wskaźników kształtowania zabudowy oraz zagospodarowania terenu,
    w tym gabarytów i formy architektonicznej obiektów budowlanych, linii
    zabudowy oraz intensywności wykorzystania terenu;

    2) teren ma dostęp do drogi publicznej;

    3) istniejące lub projektowane uzbrojenie terenu, z uwzględnieniem
    ust. 5, jest wystarczające dla zamierzenia budowlanego;

    4) teren nie wymaga uzyskania zgody na zmianę przeznaczenia
    gruntów rolnych i leśnych na cele nierolnicze i nieleśne albo jest
    objęty zgodą uzyskaną przy sporządzaniu miejscowych planów, które
    utraciły moc na podstawie art. 67 ustawy, o której mowa w art. 88 ust.
    1;

    5) decyzja jest zgodna z przepisami odrębnymi.

    4. Przepisów ust. 1 pkt 1 nie stosuje się do zabudowy zagrodowej, w
    przypadku gdy powierzchnia gospodarstwa rolnego związanego z tą
    zabudową przekracza średnią powierzchnię gospodarstwa rolnego w danej
    gminie.

    Pierwszy punkt dotyczący sąsiedniej zabudowy jest bardzo
    restrykcyjnie egzekwowany przez urbanistę, któremu Urząd (Gminy/Miasta) zleca wydanie
    opinii na temat możliwości zabudowy. Urbanista, na podstawie istniejących budynków,
    które znajdują się w sąsiedztwie określa co można nowego wybudować (to
    jest tak zwana zasada dobrego sąsiedztwa, którą wprowadzono, żeby np.
    nie budowano domu jednorodzinnego obok dziesięciopiętrowego bloku).

  4. Anonymous says

    Powyżej wymienioną Ustawę uzupełnia:

    ROZPORZĄDZENIE MINISTRA INFRASTRUKTURY
    z dnia 26 sierpnia 2003 r.

    w sprawie sposobu ustalania wymagań dotyczących nowej zabudowy i
    zagospodarowania terenu w przypadku braku miejscowego planu
    zagospodarowania przestrzennego.

    http://www.abc.com.pl/serwis/du/2003/1588.htm

    Szczególnie ważny jest zapis:

    § 3. 1. W celu ustalenia wymagań dla nowej zabudowy i zagospodarowania
    terenu właściwy organ wyznacza wokół działki budowlanej, której
    dotyczy wniosek o ustalenie warunków zabudowy, obszar analizowany i
    przeprowadza na nim analizę funkcji oraz cech zabudowy i
    zagospodarowania terenu w zakresie warunków, o których mowa w art. 61
    ust. 1-5 ustawy.

    2. Granice obszaru analizowanego wyznacza się na kopii mapy, o której
    mowa w art. 52 ust. 2 pkt 1 ustawy, w odległości nie mniejszej niż
    trzykrotna szerokość frontu działki objętej wnioskiem o ustalenie
    warunków zabudowy, nie mniejszej jednak niż 50 metrów.

    Przepis ten mówi jaki terem ma przeanalizować urbanista. Jest to teren nie
    tylko ściśle sąsiednich działek ale także działek które znajdują się w
    "odległości nie mniejszej niż trzykrotna szerokość frontu działki
    objętej wnioskiem".

    Warto więc sprawdzić na mapach czy przypadkiem w takim obszarze nie ma
    jakiejś zabudowy (polecam http://www.geoportal.gov.pl, można tam znaleźć
    dokładne granice działek, jak i narzędzia do zmierzenia odległości).

    Jeżeli jednak rzeczywiście nie ma zabudowy w analizowanym obrębie
    można wykorzystać jeszcze innym sposób a mianowicie wystąpić o warunki
    zabudowy siedliskowej.

    W takim wypadku trzeba wykazać, że prowadzi się gospodarstwo rolne o
    powierzchni przekraczającej powierzchnie średniej wielkości
    gospodarstwa rolnego w Gminie.

    Jeżeli nie posiada się tak dużego areału, wówczas pozostałą część
    można wydzierżawić a następnie złożyć wniosek (w skład gospodarstwa
    rolnego wchodzą zarówno grunty własne ale także i te dzierżawione,
    wystarczy zarejestrować taką dzierżawę w Starostwie Powiatowym). Po
    otrzymaniu warunków zabudowy i rozpoczęciu budowy dzierżawę można
    zerwać.

    Zdaje sobie sprawę, że nie jest łatwo znaleźć osobę, od której można
    byłoby wydzierżawić grunty rolne z tego względu, że większość rolników
    korzysta obecnie z dopłat obszarowych.

    Jest jeszcze trzecia opcja. Można złożyć do Urzędu wniosek o to, żeby
    ten opracował plany zagospodarowania terenu dla działki i
    okolicy. Nie znam szczegółów jak to się robi, niemniej jednak z
    rozmowy z urzędniczką z mojej Gminy dowiedziałem się, że najlepiej
    jeżeli taki wniosek dotyczy większego terenu (no bo jasne jest, że
    Urząd nie będzie wszczynał drogiej i długiej procedury dla np. 30
    arów).

    Urząd nie ma obowiązku rozpocząć procedury zmiany planu tereny na
    wniosek petenta ale moim zdaniem warto coś takiego zrobić w
    ostateczności jak już inne sposoby się wyczerpią.

    Do tej pory taka procedura była bardzo kosztowna z racji odrolnienia
    terenu. Jeżeli teren jest odralniany wówczas trzeba zapłacić
    'odszkodowanie' za jego odrolnienie i wyłączenie z produkcji rolnej.
    To są bardzo wysokie koszty.

    Niemniej jednak tereny rolne znajdujące się w granicach miast zostały
    w myśl nowej ustawy z mocy prawa odrolnione
    więc może ta procedura nie jest już taka droga i długa.

    Odrolnienie gruntów rolnych leżących w granicach administracyjnych miasta:

    http://samorzad.infor.pl/gospodarka/rolnictwo/98407,Nowe-zasady-gospodarowania-gruntami-rolnymi-w-miastach.html

    Proszę także dowiedzieć się czy przypadkiem miasto/gmina nie ma w
    planach lub nie rozpoczęło ustalać nowego planu zagospodarowania
    terenu danej działki i okolic.

  5. Anonymous says

    Tak wygląda teoria. Wykorzystanie przedstawionego sposobu nie jest już takie łatwe ale nie jest też niemożliwe.

    Pierwsza bardzo istotna kwestia to znalezienie rolnika/rolników, który mógłby i chciałby wydzierżawić grunty. Tak jak już napisałem, większość rolników obecnie korzysta z "dopłat unijnych", często takie dopłaty stanowią dla nich duży przychód więc nie są skłonni do ryzyka utracenia tych dopłat w momencie dzierżawy.

    Dowiadywałem się w ARiMR czy możliwy jest następujący przypadek: osoba biorąca grunty w dzierżawę nie składa wniosku o dotację, osoba oddająca grunty w dzierżawę nadal składa wnioski o dopłaty.

    Odpowiedz ARiMR jest taka, że prawo do dopłaty ma osoba rzeczywiście uprawiająca dany grunt, nie ważne czy jest dzierżawcą czy właścicielem.

    Logicznym jest oczywiście, że to wszytko nie trzyma się kupy, bo ktoś oddaje w dzierżawę grunty, które dalej użytkuje i na które składa wniosek o dopłatę – osoba biorąca grunt w dzierżawę nic z tego interesu nie ma, więcej, płaci jeszcze czynsz dzierżawny …. nie stanowi to jednak żadnego problemu dla ARiMR.

    Mimo powyższego nadal jest ciężko znaleźć dzierżawcę.

    Na Agencję Nieruchomości Rolnych też nie ma co liczyć, z tego co słyszałem oni już nie wydzierżawiają gruntów tylko sprzedają (nie wiem ile jest w tym prawdy).

    Można także złożyć wniosek do Gminy o wydzierżawienie gruntów (hehe, tak to nie jest pomyłka). Gminy często posiadają tereny do wydzierżawienia (w bardzo korzystnych cenach oscylujących wysokości podatku gruntowego), niestety są to zazwyczaj małe areały.

    Co do samej umowy dzierżawy to w moim Urzędzie Gminy wymagano ode mnie, żeby była to umowa na czas 10, 15, 20, 30 lat albo na czas nieokreślony. Logiczne jest, że w takim przypadku podpisujemy umowę na czas nieokreślony z powiedzmy pół rocznym / rocznym okresem wypowiedzenia.

    Ja po powiększeniu powierzchni mojego gospodarstwa rolnego do powierzchni większej niż średnia powierzchnia gospodarstwa w mojej gminie złożyłem wniosek o wydanie warunków zabudowy siedliskowej.

    Wniosek jest w trakcie rozpatrywania, co z tego wyjdzie to dopiero się okaże. Cała procedura i zmagania się z urzędnikami kosztują mnie dużo zdrowia i nerwów.

    Myślę, że pomimo obszernego komentarza nie wyczerpałem całego tematu. Jeżeli ktoś chciałby dowiedzieć się czegoś bardziej szczegółowego proszę o kontakt na nieruchomosci.rolne@gmail.com

    Jestem stałym czytelnikiem bloga Wojtka, zazwyczaj jak coś komentuję to loguje się za pomocą mojego konta prywatnego w gmailu ale teraz muszę odstąpić od te reguły, jakoś nie bardzo chcę się afiszować kim jestem bo może tego bloga czyta też ktoś z urzędników mojej Gminy 😉

    Pozdrawiam,
    Anonimowy

  6. Anonymous says

    @kasia

    W momencie gdy jest plan zagospodarowania terenu to wszytko jest łatwiejsze ….

    Nie wiem z jaka elektrownią miałaś do czynienia ale w moim przypadku za przyłączenie prądu i wody muszę w całości sam zapłacić.

    Prądu obejść się nie da ale odnośnie wody to raczej wybuduję własną studnię głębinową.

    Pozdrawiam,
    Anonimowy

  7. kasia says

    Ja pisałam o koszcie doprowadzenia linii , bo za przyłącze zawsze trzeba zapłacić osobiście :))

    A propos wody , to nasza gmina dała nam możliwość przyłączenia się do wodociągu ale najgrubszą rurą ( koszt 20tys) więc będziemy wiercić studnie , problem w tym , że ujęcie we wsi jest na głębokości 70 m i geolog powiedział nam , że u nas będzie podobnie:)) no , ale będziemy samowystarczalni bpod warunkiem ze nie wylączą prądu :)

  8. Wojciech Majda says

    Niedobry googiel połknął mój komentarz…

    Dziękuje wszystkim za bardzo wartościowe informacje – to lubię w blogu, że dzięki Czytelnikom (a zwłaszcza Komentatorom:) mam dostęp do wielu informacji (nawet ze źródłami), za które normalnie musiałbym płacić – dzięki Wam za to jeszcze raz.

    Anonimowemu życzę wygrania wojny z urzędnikami – naprawdę warto 😀

    Rozumiem, że warto ustalać jakieś zasady co do planowania przestrzennego. Żeby człowiek co się buduje nie miał po 2 latach fabryki cegieł za płotem, ale to co jest w tej chwili to masakra.

    Zwykły człowiek, by zaspokoić podstawową potrzebę, jaką jest mieszkanie musi kupować działkę, która jest zwykle kilkadziesiąt razy droższa niż analogiczny obszar "ziemi rolnej". Wiele urzędników dobrze sobie żyje z tego.

    Jak mamy mówić o zrównoważonym rozwoju, jak wieś nam się wyludnia? Żeby naprawdę mieć ekologiczną gospodarkę potrzeba, by "na ziemi" pracowało dużo więcej ludzi…

    Anonimowy napisał
    "Zdaje sobie sprawę, że nie jest łatwo znaleźć osobę, od której można
    byłoby wydzierżawić grunty rolne z tego względu, że większość rolników
    korzysta obecnie z dopłat obszarowych."

    Wtedy trzeba po prostu większe pieniądze zapłacić. Przykładowo jeśli za dopłatę jest 500zł, a my chcieliśmy dać rolnikowi 500, to dajemy rolnikowi 1000zł (500zł co by uzyskał za dopłatę i 500zł "za usługę") W naszej umowie jest, że rolnik sam użytkowuje "wydzierżawione" pole. Nam chodzi tylko o "papierek".

  9. Wojciech Majda says

    @Kasia
    Zalecam pomyśleć o tym, by mieć co najmniej dwa niezależne źródła wody – bo woda jest ważna :)

    Można tę zasadę zastosować również do studni – dla wygody i wydajności pompa elektryczna, a dla niezawodności również wiatrak, który będzie bezpośrednio energię kinetyczną wiatru używał do pompowania wody (bez zamiany na energię elektryczną). Dodatkowo może się zdarzyć (nie mówię, że się zdarzy), że woda w studni zostanie przez kogoś zanieczyszczona – wtedy również warto mieć jakieś źródło wody. W tym miejscu można wykorzystywać deszczówkę, która po przefiltrowaniu można wykorzystać nawet do picia.

    Może jakiegoś różdżkarza wynająć do znalezienia wody. Może znajdzie jakieś płytsze ujecie?

  10. Ewa S. says

    co do różdżkarzy.
    korzystałam z dwóch porad. każda powtwierdziła miejsce cieku wody. Przy okazji dowiedziałam się, jak go "zobaczyć" własnymi oczami na powierzchni. Ocenia się rodzaj zadrzewienia np. U mnie na działce jest to pas, na którym rosną świetnie 3 dęby, kilka grabów i osik, poletko dzikiej róży, a na starym drzewie owocowym kilka hub. Są to rośliny klasyczne dla cieków, lubiące wodę.
    Pierwszy z róźdżkarzy określił głębokość wody na 7 metrów wgłąb.
    Drugi, który zresztą prowadził firmę studniarską i którego wynajęłam do wydrążenia studni, znalazł miejsce wody w tym samym obszarze, wytyczył punkt na podstawie profesjonalnej różdżki i znalazł wodę na głębokości 12 metrów.
    Jednak pompa ciągnąca wodę ma zasięg 7 metrów i radzi sobie w zupełności, co oznacza, że pierwszy różdżkarz określił poziom lustra wody w studni, a nie jej źródła.

    Jeszcze, spotkałam się z tym, że na niektórych terenach jest spora opłata za kopanie własnego ujęcia wody i trzeba występować o pozwolenie. Tak jest w okolicach Tarnowa np.
    Pozdrowienia
    Ewa S.

  11. kasia says

    Nasza działka to było orne pole , więc na razie zadrzewienia są młode , nie liczac 1500 drzew które sami posadziliśmy osobiście( intuicyjnie zrobiliśmy żywopłot od strony największych wiatrów ) i powiem Wam , że zamiar posadzenie 600 80 cm drzew w weekend to głupi pomysł bo pod koniec prawie płakaliśmy nad szpadlami we dwójkę z mężem , na szczęście sąsiad się zlitował i trochę nam zaorał , wtedy idzie błyskawicznie :))

    Znajomy za to zrobił nam odwierty do budowy i wszędzie woda dopiero 1,5m 2m

    Ujęcie musimy mieć sporo głębiej niż 10m , bo wspomniany sąsiad hoduje świnie :)), tak mi się przynajmniej wydaje

  12. Wojciech Majda says

    Ciekawe. Może od strony sąsiada warto posadzić żywopłot z wierzby lub żywokost lekarski – one mają bardzo baardzo duży apetyt na azot, fosfor, potas (czyli tych wszystkich "dobrodziejstw" co się możesz spodziewać u świń). Żywokost ma system korzeniowy sięgający 2 metrów (i chyba więcej).

    Co do ujęcia wody… Może lepsza będzie właśnie płytsza studnia, bo odchody świńskie nie będą miały możliwości spłynięcia do Waszego ujęcia?
    Głębsza studnia to teoretycznie większa "szansa", że zanieczyszczenia spłyną z innych obszarów. Wszystko zależy od konkretnej struktury geologicznej Waszego terenu. Tak na chłopski rozum mi się tak wydaje.

    Jeśli użyje się ww roślin, to może to stanowić swego rodzaju filtr wodny. Trzeba uwzględnić, że będzie ona przestawał działać zimą (z wiadomych względów).

    Istnieją również jakieś grzyby, których grzybnia sięga głęboko w ziemię i pobiera bardzo dużo biogenów (NPK)…

    Jeśli Wasze ujęcie wody jest niżej niż chlew sąsiada, to koniecznie filtr odwróconej osmozy (czy inny dobry). Raki żołądka i inne tego typu dziadostwa właśnie z takich rzeczy się biorą i z magicznych szamb, których nie trzeba opróżniać przez kilka lat, mimo, że są intensywnie użytkowane.

    @Ewa S
    Ile bierze taki różdżkarz?

  13. Ewa S. says

    Pierwszy wziął 60 złotych. Drugi miał tę usługę w ramach wiercenia. Spotkałam się też z ceną 100 złotych. Pozdrawiam, Ewa S.
    PS. Jeszcze taki kruczek. Jest przepis, że każde wiercenie głębinowe poniżej jakiejś określonej głębokości (nie pomnę dobrze, ok. 30-40 metrów) wymaga zezwolenia urzędowego.

  14. Wojciech Majda says

    "…wymaga zezwolenia urzędowego."

    A jakże:)
    Dlaczego niby miałoby być dozwolone coś co może wymagać zezwolenia?

    Dzięki za cennik.

    Rozumiem, że jak by się chciało wodę mineralną butelkować, no ale na potrzeby gospodarstwa?

  15. Anonymous says

    Dobrym rozwiązaniem na własną wodę jest wspólny z sąsiadami wodociąg . Tam gdzie się wybudowałem jest wodociąg wiejski płaci się nieco ponad 1zł za m3 wody , nie ma tego co w mieście gdzie 1 m3 wody 3 zł , a odprowadzenie drugie 3 zł . U moich rodziców na wsi jest tylko roczna opłata konserwacyjna ok. 50 zł . Warto na ten temat porozmawiać z sąsiadami .
    Sąsiad , który mieszka powyżej mnie i ma słabe ciśnienie zaproponował wykorzystanie żródła wody z góry – wtedy woda jest bezpłatna , pod własnym ciśnieniem .
    Przy kopaniu fundamentów wykorzystałem sprzęt ciężki do wykopania dwóch studni głębokich na 4 kręgi przy granicy w obniżeniu terenu . Płynie tam mały potok , więc wody nie braknie , a kiedyś wykorzystam do podlewania .

    Cedric

  16. Wojciech Majda says

    Dobry pomysł Cedricu. Wie ktoś może ile wynosi cena za m3 wody gdy ma się studnię? Chodzi mi o koszta z uwzględnieniem kosztów energii do wypompowania i konserwacji sprzętu.

  17. Ewa S. says

    a propos głębinowych studni. zezwolenie jest wymagane (firma wiercąca studnie, jeśli nie znajdzie wody do pewnej głębokości przerywa robotę na tej głębokości, chyba że… no, wiadomo, ale o tym sza), gdyż każdy głęboki odwiert obniża poziom wody gruntowej i pitnej w jakimś określonym promieniu, zatem wywiera wpływ na obszar o wiele większy, niż działka. Tworzy się nisza.
    Pozdrawiam
    Ewa S.

  18. Wojciech says

    Nie rozumiem Anonimowy co masz do różdżkarzy – to sprawdzona metoda (w przypadku dobrego różdżkarza). Ewa S. opisuje, że jeden z wykonawców odwiertów korzysta z tej metody. Musi być to skuteczne, bo chyba nie robi tego, by zabawić klienta?

    Szamani wbrew pozorom mają ogromną wiedzę nt. ziołolecznictwa (i nie tylko)… A że na czarach się znają przy okazji 😉 to w czym to szkodzi?

    • Hubert says

      Panie Wojciechu, szanuję Pana za publikacje, na których Pan się zna, jest ekspertem. Niestety dziedzina, której tutaj dotykacją forumowicze nie należy do Pana mocnych stron. Informacyjnie: różdżkarstwo, to forma okultyzmu!!! Nie pochodzi od Pana Boga. Okultyzm to wyciąganie ręki do złego ducha, niebezpieczne dla ducha, duszy i ciała. To że skuteczne i działa, to fakt. Działa jednak przez złe siły, jest zakazane przez Kościół i chrześcijanie nie powinni imać się takich sposobów. Kolokwialnie rzecz ujmując, nie zbieramy i nie jemy np. grzybów, których nie znamy.

  19. Kogut says

    To jest dokładnie to co z szamanami – jest jakaś rzeczywista wiedza (szaman oryginalny – zioła, zwierzęta itp – różdżkarz z przykładu – zauważył drzewo wodnolubne). Ale jest też cała ta otoczka – magia czy też jakaś różdżka. To jest naprawdę niesamowite – każdy ci powie, że w magię nie wierzy a wielu to w działania różdżkarzy wierzy, w stosuje homeopatię i czyta z uwagą horoskopy.

    • says

      Ja magią się nie zajmuję, zwykle tym terminem określano to co znajduje się poza zasięgiem poznawania rozumowego (w danej epoce).

      Różdżkarze często mają firmy, które kopią studnie (dają gwarancje itp.) jaką technologię (czy magię) użyją do jej wykopania, to mnie nie interesuje. Byle woda dobra była!

  20. Wojciech Majda says

    W horoskopy wierzę, z tym, że tylko te dobre. Te złe uważam, za ciemnotę i zabobon;)

    Jeden mój znajomy, inżynier zna się na różdżkarstwie. Sam to stosował. Jest to ostatnia osoba, którą bym podejrzewał o stosowanie magii, bo to prawdziwy katolik jest. Nawet z gatunku tych "przedsoborowych".

  21. Obywatel X says

    Pozdrawiam wszystkich. Czytam komentarze i tak sobie myślę czy my Polacy nie robimy wszytkiego odwrotnie? Mamy złe prawo i zamiast je zmienić myślimy o tym jak je obejść. Zastanówcie się jakie to jest marnotrastwo czasu srodków i energi takie kombinoowanie przez pewnie dziesiątki tysięcy a może i setki tysięcy obywateli jak obejść złe prawo. A wystarczyło by je raz zmienić a właściwie dostosować. No bo po co jest prawo i komu służy? Prawo jest po to by RACJONALNIE regulować życie społeczne i powinno służyć ogółowi społeczeństwa a nie wąskiej grupie „Ekspertów”. Czy My możemy zmienić prawo? Oczywiście że tak i teoretycznie nie jest to trudne. Ale nie da się tego zrobić w pojedynkę. Musimy wykorzystać naszych przedstawicieli we władzach a właściwie ich słabości. Ale pokoleji może scharakteryzujmy przeciętnego posła i to czym się zajmuje. Musi odczasu do czasu pokazać się w sejmie na obradach i zagłosować no i oczywiście odebrać diety a poza tym to się zajmuje kręceniem własnych interesów i rozgrywkami we własnej parti. Zauważyliście że posłowie nie wypowiadają się na tematy ścisłe wynika to z tego że nie mają pojęcia o większości spraw dla tego bezpiecznie jest wypowiadać się na tematy odwołujące się do sumienia bo to akurat ma każdy powiedzmy i dlatego serwują nam rozmowy o aborcji, krzyżach, invitro itp. Niesądze żeby 99% posłów wogóle zastanowiło się nad tym jakie ma trudności obywatel w codziennym życiu z prawem. Oczywiscie ma to głęboko wiecie gdzie. Ale jest coś co polityków interesuje a mianowicie słupki poparcia. I tu wkraczamy My obywatele. Nasze społeczeństwo musi uwierzyć wkońcu w swoją siłę i działać inicjatywami oddolnymi żeby polepszyć swoją sytuację. Trzeba zmusić polityków żeby robili to do czego zostali powołani. trzeba się zorganizować pojechać do Warszawy zrobić demonstrację im więcej ludzi tym lepiej wtedy ukaże się materiał w wiadomościach i zacznie się dyskusja o zmianie prawa i może się okazać ze to jest do zrobienia. Do puki społeczeństwo nie pokazuje ze coś mu się nie podoba to to nie istnieje w świadomości polityków. W dobie internetu zorganizowanie takiej demonstracji jest możliwe. Trzeba tylko sformółować jasne postulaty i się nie poddawać. Tak się obala rządy i ustroje mamy wkońcu przykład w swojej histori. Ja moge przyjechać wezme ze sobą powiedzmy pięciu znajomych niech każdy węźmie zesobą tylu i już uzbiera się niezła rzesza ludzi. To będzie jasny sygnał dla rządzących i rządzonych że społeczeństwo się budzi i dorasta do prawdziwej demokracji gdzie obywatele czują się współodpowiedzialni za swój kraj. Przestańmy ciągle tylko narzekać zróbmy coś żeby było lepiej. Roześlijmy wici wolności. Interesuje mnie ten temat bardzo bo chcę w tym roku kupić ziemię na wsi i żyć jak mi się podoba na niej. Przemyślmy wszyscy co jest moralnie słuszne krętaczenie i obchodzenie złych przepisów we własnej Ojczyźnie czy wprowadzanie zmian w niej na lepsze. Pozdrawiam jeszcze raz.

  22. permakulturnik says

    Obywatelu X!
    Nie ma nic złego w obchodzeniu prawa (jeśli Cię nie złapią), jeśli nadal masz jakieś skrupuły z tym związane to się lepiej ich pozbądź, bo to strasznie w życiu przeszkadza. Złe jest bycie niemoralnym… Taki skrajny przykład podam, ale dobrze obrazuje o co chodzi:

    Po zakończeni II WŚ komuniści powiedzieli, że ukrywanie członków AK jest niezgodne z prawem. Czy to automatycznie czyni ukrywanie członków AK niemoralnym? Oczywiście, że nie!
    Zresztą komuniści sami twierdzili, że ich władza nie pochodzi od Boga, więc ich decyzje prawne pod względem moralnym muszą mieć jakieś inne uzasadnienie.

    Twoje Obywatelu X założenie, że możemy coś zrobić opiera się na kilku dość odważnych i IMO niepopartych dowodami założeniach:
    a)jesteśmy obywatelami
    b)żyjemy w demokracji
    c)możemy mieć większość
    d)politycy coś muszą
    e)nikt nie ma interesu w tym by nam przeszkadzać w zmianie prawa

    A co do rozsiewania wici wolności – sam kilka lat działałem w UPR. Ja robię coś by było lepiej – pomagam ludziom obchodzić kretyńskie prawo.

  23. Obywatel X says

    Pisałem swój wywód dość późno i ponisło mnie troszkę. Oczywiście obchodzenie złego prawa moralnie jest jak najbardziej uzasadnione ( a praktycznie to konieczne) i chwała Ci że chcesz się dzielić swoją wiedzą w tym temacie a nie trzymać jej dla siebie i na pewno to wielu osobom pomoże między innymi pewnie i mi samemu też. Ale tak by się chciało żeby było normalnie w naszej Ojczyźnie aż człowieka żal za serce chwyta ze tak nie jest. Dlatego chcę na wieś i tam zbudować swoją normalną małą Ojczyznę samowystarczalną. No i myślę że permakultura mi w tym pomoże :) A jak będę miał czas to może wjakichś lokalnych władzach się poudzielam społecznie. Pozdrawiam

  24. permakulturnik says

    No na pewno permakultura pomoże w uzyskaniu większej samowystarczalności. A chcieć żyć w porządnym kraju to oczywiście bym chciał, podobnie jak mieć Maybacha 😉

  25. Kobi says

    @permakulturnik Oto chodzi że politycy też pewnie chcieli by żyć w porządnym kraju, podobnie jak mieć Maybacha, ale mając pierwsze ciężko by im było dostać drugie i dlatego mają tylko Maybacha. A Maybach… narzędzie jak każdy inny samochód.

  26. Permakulturnik says

    @Kobi
    Jak się ma władze i pieniądze to nie musi być dobrze w kraju by dobrze żyć. Na zakupy zawsze można polecieć do Mediolanu czy Nowego Jorku….
    Nie mam nic przeciwko Maybachom. To świetne permakulturowe narzędzie – nie dość, że tyłek wozi (wykonuje pracę), to jeszcze prestiż i piękne kobiety przynosi! Czyż nie jest to permakulturowe „pełnienie przez jeden element wielu funkcji”?

  27. Piotr says

    Witam

    A ja mam jeszcze jedno pytanie. Jestem rolnikiem. Mam średnie gminne gospodarstwo. Czy mogę rozpocząć budowę siedliska na dzierżawionym od kogoś gruncie, za jego zgodą?

  28. Bajka says

    Do Piotra. Mozna , trzeba podpisac druczek, prawo do dysponowania nieruchomością na cele budowlane w urzędzie. Oczywiście musi to być na jakiejś podstawie czyli ,np. umowy.

    Ale fajny blog :) Pierwszy raz weszłam i mnie wciągnął. Akurat , jako projektanta ciekawią mnie takie fajności :)

  29. Macik says

    Te komentarze to najlepsze źródło wiedzy jakie do tej pory znalazłem. Mimo wszystko mam jeszcze wątpliwości.

    Co do gospodarstwa przekraczającego średnią gminną.
    Kupuje się zwykłą działkę rolną, ale dojazd do drogi publicznej i prąd też musi być? Rozumiem że chodzi tylko o brak sąsiedztwa. W takim razie co to znaczy sąsiedztwo, czy działka granicząca z naszą musi być zabudowana, czy może być to działka zabudowana kilometr od nas, ale przy tej samej drodze?

    Jaki jest roczny koszt dzierżawy za ha? To są koszty, jak ktoś pisał rzędu 1000zł?

    Czy można gdzieś się dowiedzieć jaką średnią mają gminy?Interesuje mnie najbardziej Wielkopolska.

    Na koniec, jeżeli kupuje się działkę z wydanymi warunkami zabudowy zagrodowej, to nie ma żadnego problemu aby się wybudować?

    pozdrawiam

  30. Permakulturnik says

    @Macik

    W kwestii tego czy potrzebny jest od strony urzędowej prąd i dojazd do drogi publicznej nie odpowiem Ci. Na chłopski rozum, nie musi być (ten co prawda za bardzo w prawie polskim nie jest zbyt często używany, ale…).

    Dzierżawa „wirtualna” gruntu nie musi być taka droga – to jest kwestia Twojego się z rolnikiem dogadania. Nie musi być to również dzierżawa na okres roku, może to być na okres kilku tygodni czy dni, by móc w momencie wypisywania zaświadczenia o powierzchni Twojego gospodarstwa dysponować prawdziwymi papierami, że areał na którym gospodarujesz (czyli Twoja własność + grunty dzierżawione) wynosi powyżej średniej gminnej. Warto zauważyć, że to jest w 100% legalne. Przecież ktoś inny może obrabiać wydzierżawione Tobie pole. Np. rolnik, który wydzierżawił Ci grunt robi „u Ciebie” za parobka 😉 Można? Można!

    Według mojej wiedzy nie ma jakiegoś centralnego rejestru gdzie jest podana średnia gminna powierzchnia gospodarstwa. Tego typu info można zdobyć w konkretnych urzędach gmin (na tablicach ogłoszeniowych lub telefonicznie). Z tego co wiem, to średnia wojewódzka w Wielkopolsce w 2010 wynosiła 13,43 ha. Można wnioskować, że średni gminna będzie jakoś w tych okolicach.
    http://www.arimr.gov.pl/dla-beneficjenta/srednia-powierzchnia-gospodarstwa.html

    Na resztę pytań niestety nie jestem w stanie odpowiedzieć, może inni komentatorzy coś dodadzą. Również pozdrawiam.

  31. Czas - a nie pieniądz! says

    Witam wszystkich,
    bardzo ciekawy temat został tutaj poruszony. Otóż jestem obecnie na etapie próby zakupienia taniej działki rolnej. Z powodu braku funduszy myślę o zgłoszeniu na niej budowy kilku budynków gospodarczych t.j.:
    – budynek gosp. związany z bezpośrednią obsługą pasieki,
    – budynek gosp. na narzędzia związane z obsługą sadu i pola z warzywami, ziołami oraz zbożami (czyt. garaż/warsztat),
    – budynek gosp. związany z przechowywaniem plonów (ziemianka, piwnica lodowa),
    – przeszklony budynek gosp. służący do kiełkowania siewek (szklarnia),
    oraz kilku stawów hodowlanych do 30m2 powierzchni. Oczywiście myślę poważnie o ogrodzie leśnym.
    Czy aby wybudować owe budynki gospodarcze muszę spełnić te wszystkie opisywane wyżej kryteria dot. zabudowy siedliskowej? Czy do działki muszę mieć publiczną drogę dojazdową? Czy muszę spełnić warunek dobrego sąsiedztwa? Czy skoro chcę produkować prąd na własny użytek na działce, czy potrzebne jest uprzednie dogadanie się z dostawcą energii elektrycznej na działkę?
    Czy ktoś wie czy istnieją jakieś obostrzenia co do realizacji takich planów na działce bezpośrednio sąsiadującej z granicą Ukrainy?
    Pozdrawiam wszystkich pieczołowicie pracujących nad obchodzeniem głupiego prawa,
    Czas – a nie pieniądz!

    • Czas - a nie pieniądz! says

      OK, wczytałem się dość solidnie i już wiem, że sam nie będę w stanie wybudować na „pustej” działce rolnej żadnego budynku gospodarczego na zgłoszenie, ponieważ nie będę posiadał już istniejącego budynku mieszkalnego. Nasuwa mi się więc niewielki „myk”, jak to obejść, ale nie jestem pewien, czy to przejdzie. Czy jeśli po zakupie działki o powierzchni 40 arów podpiszę umowę jej dzierżawy okolicznemu rolnikowi, który posiada siedlisko w tej samej gminie, to czy on będzie mógł wystąpić o uzupełnienie swojego siedliska o kilka budynków gosp. (opisanych w moim poprzednim poście)? Czy te budynki muszą być na tej samej działce co budynek mieszkalny siedliska?
      Pozdrawiam.

  32. borys says

    Bardzo proszę o Waszą opinię.
    Zastanawiam się nad kupnem działki, która powstała po podziale pola przez pewnego rolnika.
    Podzielił On pole na 10 działek zachowując minimalne powierzchnie wg. MPZP

    W MPZP czytam:
    „W terenach oznaczonych symbolem R dopuszcza się realizację zabudowy zagrodowej
    związanej z gospodarstwem rolnym w pasie terenu o szerokości 100 m od linii
    rozgraniczającej dróg publicznych istniejących lub ustalonych planem z zachowaniem
    minimalnej odległości zabudowy od linii rozgraniczającej tych dróg – 10,0 m.”

    Tam dokładnie znajduje się działka – na terenie R, w pasie do 100m od drogi.
    Moje pytanie brzmi: czy jeśli kupię tę działkę nie będąc rolnikiem, dostanę pozwolenie na budowę domu jednorodzinnego?

    • gentleman says

      borys nie dostaniesz bo w MPZP mowa o możliwości zabudowy zagrodowej a budynek mieszkalny to nie jest pełna zabudowa zagrodowa. Porozmawiaj o tym z projektantem.

  33. c-4 says

    Witam serdecznie,
    jestem zainteresowany kupnem działki o przeznaczeniu wg MPZP: grunty rolne gdzie zezwala się na lokalizację obiektów i urządzeń związanych wyłącznie z prowadzoną produkcją rolniczą zgodnie z przepisami ogólnymi (w tym siedliska rolników). Działka jest już uzbrojona w prąd i wodę.Do działki prowadzi droga utwardzona Dodam, że na działkach sąsiednich stoją już budynki. Od jednego boku dziłka graniczy z 3 działkami budowlanymi w zabudowie jednorodzinnej. Na przeciwległej stronie są 2 działki, które w MPZP też sa gruntami rolnymi i na jednej z nich stoi już dom a na drugiej rozpoczęła się budowa.
    Jakie są wytyczne abym mógł rozpocząć tam własną budowę?
    Wg osoby sprzedającej muszę być rolnikiem i mieć 1ha przeliczeniowy gruntu w tej gminie oraz być i dodatkowo być zameldowany w tej gminie. (obecnie nie jestem).
    Proszę o wskazówki czy w/w wytyczne są neizbędne? Szczególnie chodzi mi o meldunek w tej gminie, ale inne też.

    Pozdrawiam,c-4

  34. Piast says

    Swoją drogą zastanawiam się nad wybudowaniem w przyszłości domu prawie w całości pod pod ziemią, lub zasypanego czymś w rodzaju „naturalnego” kopca porośniętego np trawą, widoczne były by jedynie okna od południa/ wschodu i drzwi wejściowe. Ciekaw jestem czy taki dom na działce rolnej wymagał by pozwolenia.

  35. Aga i karol says

    Witam moja mama zrzekla sie 30 arow dla mnie i meza. ja i moj maz zlozylismy warunki o zabudowe Na ta dzialke dostalismy odmowe bo nie ma w poblizu zadnego budynku jedno rodzinnego zlozylismy odwolanie i tez negatywne przyszlo. Bylismy u radcy prawnego co mamy zrobic z tym i doradzil nam ze mama ma zlozyc o warunki o zabudowe w ramach zabudowy zagrodowej i dostala pozytywna odpowiedz . i mamy pytanie co mamy zrobic bo mama nie moze sie budowac na naszej dzialce moze sie zrzec tych warunkow dla nas ale my nie dostaniemy pozwolenia w starostwie bo nie jestesmy rolnikami a warunki zabudowy w ramach zabudowy zagrodowej moze sie rolnik budowac i co mamy zrobic jak to obejsc bo juz sily niemamy

  36. koper says

    Witam.Mam kilka pytań dotyczących budowy siedliska na gruncie rolnym.Wygląda to tak.Posiadam 35arów gruntów rolnych.Posiadam tam budynek 25m2 postawiony na zgłoszenie.Działka jest uzbrojona,tj.prąd ZE i woda z wodociągów miejskich,jest też kanalizacja.Działka posiada dostęp do drogi publicznej,natomiast obok mojej działki nie ma żadnych budynków,natomiast po przeciwnej stronie drogi publicznej działki są zabudowane.Nie ma planów zagospodarowania przestrzennego gminy.Czy mam szansę uzyskać pozwolenie na budowę siedliska?Jestem ubezpieczony w KRUS .Dzięki za informacje

Trackbacks

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *