Zazielenić pustynie


Jeden z najpopularniejszych filmików na youtubie „Greening the Desert” (Zazielenić Pustynię). Narratorem jest Geoff Lawton z Permaculture Research Institute of Australia.

Jak się okazało część Czytelników naszego bloga nie mieszka w Polsce ( Irlandia, Kanada, Wielka Brytania). To właściwie było jasne dużo wcześniej, jednak ostatnio dowiedziałem się, że mamy czytelników również w krajach, czy rejonach o innym klimacie – dużo cieplejszym i dużo bardziej suchym. Mowa o Kalifornii – to stan leżący na zachodnim wybrzeżu USA. Klimat Kalifornii jest dość zróżnicowany, bo stan ten liczy ponad 400tyś km kwadratowych (więcej niż Polska). Czytelnik futrzak zastanawiał się czy permakulturę można zastosować również w jego rejonie (północna Kalifornia). Opisał, że są tam warunki drastycznie różne od tych panujących w Polsce. Klimat w jego rejonie to klimat śródziemnomorski. W Kalifornii nigdy nie byłem, ale domyślam się, że warunki występują tam podobne do tych, które występują w Grecji (krórą odwiedzałem kilkukrotnie) – przez większą część roku palące słońce. Opady deszczu bliskie temu, co u nas (500-600mm) lub nawet mniejsze, jednak potencjalne wyparowanie jest kilka razy wyższe. Zdecydowana większość opadów przypada na okres zimowy…

Te teoretycznie bardzo niesprzyjające warunki nie przeszkadzają temu, że Kalifornia to najludniejszy stan w USA. Jest on również wiodącym producentem owoców, warzyw oraz orzechów w tym kraju. Można by pomyśleć „łebscy ci Amerykanie coś z niczego są w stanie zrobić, nawet jedzenie na pustkowiu produkują”. Rzeczywistość nie jest jednak tak różowa. Ogromna produkcja żywności, win oraz hi-tech (z których Kalifornia również słynie) to produkcja, która została zwiększona „na krechę”. Nie chodzi mi nawet o pieniądze, chociaż warto wspomnieć, że stan ten jest na krawędzi bankructwa…

Mam na myśli wodę.

Wodę, którą m.in Kalifornijczycy zużywają w ogromnych ilościach. Zużycie wody (nie tylko przez stan Kalifornia doprowadziło, że rzeka Kolorado nie zawsze dociera do Pacyfiku… „Ratunkiem” dla farmerów jest wykorzystywanie wody ze źródeł nieodnawialnych. Kopane są studnie tak głębokie, że dociera się do wód głębinowych. Zapasy tej wody w ludzkiej skali czasu nie odnawiają się – po ich zużyciu wody dla następnych pokoleń już nie będzie. Z każdym wypompowanym litrem wody trzeba sięgać ciut głębiej, a to wiąże się z większym zużyciem energii. W obliczu peak oil (szczytu wydobycia ropy naftowej).
Trudno określić taki sposób rolnictwa zrównoważonym i umożliwiającym istnienie w dłuższej perspektywie (sustainable).

Dodatkowym problemem związanym z używaniem tego typu systemów irygacji jest postępujące zwiększanie się zasolenia gleby. Po jakimś czasie gleba przestaje się nadawać do czegokolwiek. Prawdopodobnie właśnie wzrost zasolenia gleby był przyczyną upadku cywilizacji tzw. Żyznego Półksiężyca.

Rok 2010 będzie niestety prawdopodobnie 4 rokiem z kolei suszy w Kalifornii. Badania grubości przyrostów drzew uczą nas, że ponad tysiąc lat temu występowały susze trwające po kilkadziesiąt lat. Wiele sadów migdałowych, brzoskwiniowych, cytrusowych jest przerabianych na ściółkę na sprzedaż – to jedyne co przeciętny farmer może zrobić, by zminimalizować straty…

Sytuację pogarsza fakt, że mnóstwo wody jest marnowane, na preferencje kulturowe, takie jak np. trawniki, pola golfowe. Jak myślisz ile wody dziennie potrzebuje pole golfowe uwzględniając, że temperatura w cieniu dochodzi do 40 stopni?

Napisaliśmy już o tym, co jest złego, teraz czas na rozwiązania. Jak zwykle rozwiązaniem jest permakultura:)

Bill Mollison – twórca permakultury pochodzi z Australii, kraju, którego większość jest również sucha jak pieprz czy Kalifornia. W filmie pt „Global gardener: Drylands” Bill Mollison opowiada o tym jak przywrócić do produktywności pustynie. Opisuje również jedną dobrą rzecz, która powstała podczas „New Deal”.Jaki inne rozwiązania proponuję?

Przede wszystkim magazynowanie deszczówki i recykling szarej wody. Z racji tego, że gleby w Kalifornii to głównie gliny warto przygotować odpowiednio duże swala’e, gdyż opady przypadają na półrocze zimowe – chcemy by woda by gleba była maksymalnie nawodniona zanim opuści naszą posesję. Polecane jest stworzenie swego rodzaju toru przeszkód dla wody – zanim wpadnie ona do rynsztoka, czy kanalizacji powinna przejść przez kilka miejsc w naszym ogrodzie. im dłużej „błądzi” tym lepiej. Przy domu (źródle dodatkowej ilości wody) powinny znajdować się bardziej wymagające (jeżeli chodzi o wodę) rośliny, w miarę jak się oddalamy od strefy zerowej, zapotrzebowanie na wodę powinno maleć, gdyż coraz mniej wody dociera tam naszym „torem przeszkód”. Ciekawie o tym mówi i pokazuje przy pomocy blachy do pieczenia babeczek :) jak magazynować wodę w glebie oraz jak sadzić drzewa, by maksymalnie wykorzystać wszelka wodę, która spada z nieba Brad Lancaster.

Warto pomyśleć o odpowiednio usytuowanym drzewie – jedno dorosłe drzewo może obniżać temperaturę w domu o kilka stopni, co może przyczyni się do oszczędności kilkuset dolarów na rok (na klimatyzacji).

Do chłodzenia domu można wykorzystać, motyw z „czarnym kominkiem” (koniecznie rura doprowadzająca powietrze powinna iść kilka metrów pod ziemią)

Na więks

zości obszarów również ściółka, w celu ograniczenia wyparowania i oszczędzania wody.

Do ochrony przed pożarami (które często nawiedzają ten rejon świata) projektowanie Keyline i wykorzystanie szarej wody – rośliny dobrze nawodnione gorzej się palą.
Jeżeli przy pożarach jesteśmy. W Australii, bodajże w Melbourne istnieje prawo, które zobowiązuje właścicieli nieruchomości do tego, by mieli trawę przystrzyżoną, czy żeby nie było na tej posiadłości suchorośli, gdyż w przypadku pożaru ma on więcej paliwa. Pewien przedsiębiorczy absolwent kursu projektowania permakulturowego wpadł na pewien pomysł – otworzył firmę wypożyczającą owce i kozy. Właściciel nieruchomości musiał płacić co tydzień określoną stawkę od owcy/kozy. Zwierzęta służyły za żywą „kosiarkę”, co oszczędzało klientowi roboty w ogródku. Obowiązkiem wypożyczającego było zapewnienie wody zwierzęciu oraz zabezpieczenie przed tym, by owce/kozy nie wchodziły tam gdzie nie mają (np. rabata z kwiatami).
W ten sposób właściciel firmy:
-dostawał pieniądze za wypożyczenie zwierzęcia
-zwierzę się tuczyło na „cudzej” paszy
-zmniejszał zagrożenie pożarowe

O sposobie jak można sprawić, że ludzie będą Ci płacić za pasze dla kur możesz przeczytać tutaj.

Oto filmik pokazujący 2000letni leśny ogród w Maroko

Przypominam, że w niedzielę 28 lutego o godzinie 20 odbędzie się 3 konferencja skypowa

Related Post

Comments

  1. tfaruk2 says

    Jutro ma być konferencja ?

    Pisałeś, że

    "W niedzielę 28 lutego o godzinie 20 odbędzie się 3 konferencja skypeowa."

    To jak to ostatecznie jest ?

  2. futrzak says

    Bardzo dziekuje za wpis :)

    Od siebie dodam pare rzeczy.
    Tutaj tez jest firma wypozyczajaca kozy. Z tego rozwiazania korzysta Google (headquarters mam o rzut beretem, 1 mila) – a maja cale wielkie hektary trawy i wzgorz na kampusie.

    Z woda niestety nie ma lekko. Tak sie bowiem sklada, ze stan dofinansowuje kazdy litr wody, wiec kto by sie przejmowal. Norma sa ogromne trawniki na kazdym kampusie firmy i przy biurowcach, norma sa trawniki przy domach i kompleksach mieszkalnych. Zeby to utrzymac przy zyciu, trzeba wpompowac jakies przerazajace ilosci wody. O tym, ile pozera rolnictwo w Central Valley juz nawet nie wspomne :(

    Sa lokalne inicjatywy, jak np. http://www.losethelawn.com/ ale strasznie ciezko im sie przebic do powszechnej swiadomosci.
    Mieszkam w kompleksie condominiow, gdzie oczywiscie sa cholerne trawniki i co tydzien ciezki sprzet zmechanizowany do ich koszenia i przycinania. Na spotkaniu home owners association probowalam namowic ludzi do zrobienia naturalnego landscape z roslin nie wymagajacych nawadniania, ale jak grochem o sciane :(

    Dopiero jak zabraknie zupelnie wody to sie ludzie obudza. Eh.

  3. Wojciech Majda says

    Mamy narzędzia, mamy wiedzę, mamy technologię. Nie ma niestety chęci zmiany sytuacji.

    Tak z ciekawości zapytam, czy Google ma trawnik nawadniany, czy są ekologicznie i tego nie robią (używają tylko kóz)?

    Z wodą, zwłaszcza w rolnictwie też są cyrki. Nie ma tak, że każdy rolnik płaci po równo, tylko kto był pierwszy i kto "zaklepał" sobie większe zużycie wody ten dostaje ja w niemal nielimitowanych ilościach. Ci co przyszli później dostają dużo mniej, często ci potentaci odsprzedają z niezłym zyskiem swoją tanią wodę. Socjalizm czystej wody :)

    Co do naturalnej roślinności, to warto zauważyć, że to i tak jest tańsze, bo odpada duża ilość robocizny – społecznie tego przecież nikt nie robi i społecznie nikt kosiarki nie zatankuje.

    O Home Owners Associatio to tylko same złe rzeczy słyszałem, że np nie pozwalają założyć zbiornika na deszczówkę, bo taki widok obniży wartość nieruchomości w okolicy itp. Jakoś nie wpadli na pomysł, że taki zbiornik może ich cenne nieruchomości przed spaleniem ochronić.

  4. Anonymous says

    Jeśli chodzi o pustynie to najlepiej przeznaczyć je na farmy fotowoltaiczne . Nie ma co się kopać z koniem . W półcieniu paneli niech sobie rosną sukulenty – agawy , opuncje – można je wykorzystać spożywczo i w kosmetyce . W takim terenie należałoby stosować agrożele – dłużej zatrzymują i oddają wodę , może też gromadzą wodę ze skraplania w nocy . I koniecznie ściółka.

    Cedric

  5. Anonymous says

    O ile się nie mylę to są agrowłókniny odbijające światło słoneczne , w ten sposób ziemia nie nagrzewałaby się tak intensywnie .
    Jako naturalny preparat o dużej absorbcji wody reklamowano mi w sklepie kostki wiór kokosowych , można domieszać do ziemi .

    Cedric

  6. Wojciech Majda says

    Rzeczywiście, pod panelami fotowoltaicznymi można coś uprawiać. Ma to jednak ten minus, że takie ogniwa są stosunkowo drogie, no ale zasada oczywiście dobra – zmienić problem w rozwiązanie.

  7. Anonymous says

    Witam,

    Co do zużycia wody i nawozu.
    Proste domowe rozwiązanie.
    Rośliny domowe potzrbują i wody i nawozu.
    Rozwiązaniem jest hodowla kiełków, są zdrowe, ekologiczne, pod ręką. Wodę, która z nich ścieka, jest bardzo bogata w substancje odżywcze i podlewamy nią kwiaty. Rosną na potęgę, nie marnujemy wody i nie kupujemy nawozów syntetycznych.

    Pozdrawiam
    Mark0wy

  8. Wojciech Majda says

    Rzeczywiście jest to dobre rozwiązanie na oszczędności wody w domu. Obawiam się jednak, że to kropla w morzu potrzeb a raczej kropla w morzu marnotrawstwa.

    Pozdrawiam

  9. Anonymous says

    Izrael radzi sobie z suszą nawadnianiem kroplowym . Jeśli chcemy powielić tę metodę na małą skale to możemy zakopać większą butelkę z wodą w ziemi i nawadniać kapilarnie wstążką , która będzie " piła " wodę z butelki oddając do gruntu wokół rośliny .

    Cedric

  10. Anonymous says

    Spadek cen paneli fotowoltaicznych można porównać do spadku cen komputerów . Cena modułu fotowoltaicznego w 1979 r. wyniosła 32 USD . W 2006 r. były to 3 USD . W Chinach , gdzie mówią " nigdy nie ufaj mapie starszej niż trzy miesiące " są już ulice z oświetleniem wyłącznie fotowoltaicznym .

    Cedric

  11. Anonymous says

    Dobre pomysły. Nawet bardzo dobre. Ale mam pytanie z drugiej strony: czy istnieje możliwość permakulturowej uprawy roślin użytkowych które lubią nadmiar wody albo nawet rosną pod wodą? W naszym klimacie. Czyli takie roślinne zagospodarowanie stawu, rzeczki lub bagna. Jeśli tak to czy pojawi się jakiś wpis na ten temat?

    Ogrodnik

  12. futrzak says

    @WM:
    w Google jest roznie. Wiele wzgorz dookola jest porosnietych naturalna trawa, ktora oczywiscie w lecie usycha i tam sie pasa kozy.
    Niestety, przy centrum kampusu maja trawniki nawadniane i tam koz nie ma.

    Jesli chodzi o panele sloneczne to jest to fajna idea, niestety ciagle dosc droga: cena paneli do sredniego domu wraz z instalacja to jest 30 000 – 50 000 dolarow.
    W tej chwili powstaja firmy, ktore zaczynaja ofeowac instalacje w leasingu, tak jak samochody – ma to sens tam, gdzie ludzie wydaja mnostwo kasy na klimatyzacje, bo miesieczna rata splaty wynosi mniej niz dotychczasowy rachunek za prad.
    Maja tez zniesc prawo, ktore zabranialo PG&E skupowac energie elektryczna od prywatnych dostawcow. Jesli wezmie sie pod uwage, ze nadwyzki bedzie mozna spowrotem sprzedac do sieci przesylowej, to bardzo mozliwe, ze juz niedlugo, udzial solar energy znaczaco wzrosnie, przynajmniej w Kalifornii, Nevadzie, Arizonie i innych slonecznych miejscach.

  13. Wojciech Majda says

    @ Cedric. Często stosowaną metodą na pustyniach jest ustawianie kopczyków kamieni. Woda na nich się skrapla w nocy.

    @Ogrodnik
    Z roślin wodnych to w tej chwili przychodzą mi do głowy tylko takie: kotewka orzech wodny, rukiew wodna.

    Na bagna może dziki ryż, albo żurawina.
    Jedną z propozycji jest uprawa wierzby. Nie na biomasę, ale żeby wytwarzać z niej "artystyczny" węgiel drzewny (do rysowania)…

    Można wykorzystać również polikulturę ryb – dzięki temu pasza jest dużo lepiej wykorzystana, zmniejsza się znacznie zanieczyszczenie wody. Dobrze jest połączenie hodowli ryb z nawadnianiem upraw wodą ze stawu, bo jest bogata w biogeny (NPK).Oto link do wpisu o polikulturze ryb.

    Mam w planach napisać książkę na ten temat (wodne i bagienne rośliny użytkowe, które można w Polsce uprawiać).

    @futrzak

    Idea leasingu paneli dobra sprawa. Aż dziwi jednak, że nie wpadli na to, że można posadzić drzewa, które rzucają cień. Brad Lancaster (ten od książki, którą Ci poleciłem) obliczył, że dobrze postawione drzewo może dać oszczędności rzędu kilku tysięcy dolarów na prądzie dla klimatyzacji. To w przypadku dom – gdyby zastosować drzewa w firmach, to oszczędności byłyby odpowiednio większe. Zwłaszcza, że jak piszesz teren wokół tych budynków jest. Przy odpowiednim doborze gatunków da się nawet mieć trawniczek pod drzewem :)

  14. Anonymous says

    @futrzak
    Jeśli chodzi o sadzenie roślin w dużym nasłonecznieniu i małej wilgoci , to najlepiej radzą sobie rośliny o szarym , popielatym kolorze ulistnienia . O ile się da , to warto sadzić rośliny o możliwie najgłębiej rozwiniętym systemie korzeniowym , a przyciętej , zwartej koronie ( mniejsza transpiracja ).
    Aby zmniejszyć w początkowym okresie straty wody warto wkopać np. na pół metra opaskę , która przy podlaniu nie będzie oddawać na boki wody i formować ukorzenianie wgłąb , gdzie jest większa stabilność wodna . Zakładając grządkę , rabatę można wyodrębnić pas 30 cm ulepszonej ziemi ograniczonej po obu stronach opaską , żeby ukierunkować podlewanie wgłąb , a nie na boki . Okrycie agrowłókniną odbijającą światło zmniejszy parowanie i nagrzewanie , a dodatkowo doświetli rośliny od dołu ( jeśli to ma mieć wpływ na owocowanie np . winogron ). Podobną funkcję doświetlania świerków od dołu w tajdze pełni śnieg.
    Jeśli chodzi o wybór roślin dla Kalifornii , to warto zastanowić się nad florą Australii ( eukaliptus ) i basenu Morza Śródziemnego ( pinia , cedr np. odm. glauca , cyprys wieczniezielony ) , użyte do cieniowania – powinny mieć głęboki system korzeniowy. W lekkim cieniu jest większe pole manewru .

    Cedric

  15. Anonymous says

    Jeszcze jednym sposobem ochrony roślin przed upałem często stosowanym w centrach ogrodniczych jest stosowanie siatek cieniujących . Oczywiście można to stosować dla egzemplarzy małych i średnich rozmiarów , do tego ważne jest właściwe formowanie roślin . Siatki są też używane do ochrony sadów czereśniowych przed szpakami lub gradobiciem .
    Jako rekreacyjne zastosowanie wymienię cieniowanie placu zabaw lub zabezpieczanie boiska ( kortu )przed uciekaniem piłki . W tym celu warto wybetonować miejsce na kilkumetrowe maszty ( metalowe rurki ) , które ustawiamy pionowo i na nich rozwieszamy siatki . Takie maszty można oczywiście też stosować w miejscach upraw .

    Cedric

  16. Wojciech Majda says

    Stosowanie roślin typu eukaliptusy i sosny trzeba mocno rozważyć. Raczej nie powinny być sadzone w miastach, gdyż wydzielają sporo olejków eterycznych (zwłąszcza eukaliptus). Olejki te pod wpływem temperatury (chyba powyżej 58 stopni C) mogą ulec samozapłonowi.

  17. Apolinary Żuchowicz says

    W Polsce ukazał się w magazynie Green2 artykuł o bardzo ciekawym pomyśle
    Sahara Forest Project (opracowanie Marcin Agopsowicz)
    "Zdaniem twórców projektu, receptą na kryzys wodny jest pozyskiwanie wody pitnej z wody morskiej. Przyjazny środowisku system Seawater Greenhouse, naśladujący naturalny cykl hydrologiczny, pozwala niewielkim kosztem uzyskać słodką wodę z wody morskiej, przy jednoczesnym nawodnieniu upraw."

    a tu link do pdf-u po angielsku http://www.seawatergreenhouse.com/Downloads/Sahara%20Forest.pdf
    Jak dla mnie rewelacja i kilka znaków zapytania.

  18. cedric says

    Cenną rośliną do zalesiania pustyni , znoszącą suszę i zasolenie , duże wahania temperatury jest saksauł . Żyje kilkadziesiąt lat , formuje kilkumetrowe krzewiaste kępy , stanowi pożywienie dla zwierząt , dostarcza ludziom opału . Niestety nie wiem czy możliwa jest jego uprawa w Polsce .

  19. Wojciech Majda says

    Myślę, że w Polsce aż takich ciężkich warunków klimatycznych nie mamy. Nie mniej zawsze dobrze jest mieć więcej ciekawych roślin jak mniej…

  20. cedric says

    Dużym problemem, nie wiem czy nie równie istotnym jak woda jest brak węgla dla roślin na pustyni. Tak w glebie jak i powietrzu. W glebie można zwiększyć poziom węgla przez dodatek materii organicznej, także gałęzi jak we wpisie o hugelkultur, szara woda(zdegradowane mydło), wapienie lub muszle (np. w ok. basenu M. Śródziemnego). Zastosowanie jasnej, odbijającej światło okrywy( jasna agrowłóknina, wapień, muszle) zmniejszy nagrzewanie gleby i związane z tym parowanie
    i ucieczkę CO2. W obniżeniach terenu może będą kiedyś prowadzone eksperymenty z „suchym lodem” ( obniżenie temp., skraplanie pary wodnej, nawożenie CO2).
    Większa dostępność węgla dla fotosyntezy to mniejsze straty wody przez aparat szparkowy.
    Jak pokazuje wykres

    http://scaf.i8.com/StomataFunction.html

    wyższy poziom CO2 to wydajniejsza fotosynteza i do tego w wyższej temperaturze.
    W krajach , gdzie benzyna (energia) jest tańsza od wody inwestycja w produkcję „suchego lodu” do nawożenia roślin mogłaby być interesującą propozycją.

    http://pl.wikipedia.org/wiki/Suchy_l%C3%B3d

    W chłodnym , stojącym powietrzu układ gazów w atmosferze jest zgodny z ciężarem właściwym-najpierw tlenki (NO2, SO2, CO2 zwłaszcza rozpuszczone w parze wodnej, następnie O2, N2, H2O i CH4 , He2, H2. Można to np. zauważyć w pomieszczeniach, gdzie doszło do zaczadzenia, że czad jako lżejszy gromadzi się wyżej, więc osoba, która straciła przytomność i leżała na podłodze ma większe szanse na przeżycie niż, ta która znajdowała się wyżej.

  21. cedric says

    Jeszcze innym niż szare ulistnienie sposobem roślin na ochronę przed intensywnym słońcem jest pokrycie włoskami. Roślinę pozbawioną takiej można obrony pokryć puchem przyklejonym np. syropem z cukru. Być może włoski służą też skraplaniu wody. Inny sposób to przyprószenie wierzchu liści jasnym( srebrzystym?) pyłem . Mniejsza ilość światła obniża zapotrzebowanie na H2O I CO2.
    W pozyskiwaniu skroplonej wody mogłoby pomóc cieniowanie „anielskimi włosami” o właściwym napięciu powierzchniowym, żeby woda w nocy skraplając się spływała do ziemi w opasce.
    Naniesienie czynnika działającego powierzchniowo na pień i łodygi mogłoby dać podobny efekt. Najkorzystniejszy kształt opaski to ścięty stożek. Srebrzysta przykrywa opaski w kształcie np. rabarbaru pustynnego zmniejszałaby temperaturę ziemi w opasce i parowanie wody. W ziemi -koniecznie drewno z mikoryzą i węgiel drzewny.

    http://www.financialsense.com/contributors/russ-winter/2011/08/17/the-dawning-of-a-global-water-crisis
    http://www.arachnoid.com/NaturalResources/

  22. cedric says

    Skraplanie pary wodnej w nocy można też osiągnąć przez zadymianie podobnie jak robi się to w sadach. Dym służy wtedy jako ośrodek kondensacji podobnie jak pyłki roślin kondensują opady w lasach równikowych. Zadymianie zmniejszałoby też amplitudę temperatur dnia i nocy zwiększając wybór sadzonych roślin.

  23. cedric says

    Miodla indyjska, melia indyjska (Azadirachta indica, syn. Melia azadirachta L.) – gatunek drzewa z rodziny miodlowatych (Meliaceae). Stanowi jeden z dwóch gatunków rodzaju Azadirachta. Pochodzi z subkontynentu indyjskiego, rozprzestrzenił się również w innych krajach o klimacie podzwrotnikowym[2].
    Morfologia[edytuj]

    Szybko rosnące drzewo o wysokości zazwyczaj ok. 20 m, ale może osiągać do 40 m. W zasadzie jest rośliną wiecznie zieloną, jednak w warunkach dotkliwej suszy może zrzucać większość liści. Korona o pokroju zbliżonym do kulistego, u starych drzew może osiągać nawet 15-20 m szerokości. Ulistnienie naprzemianległe, liście pierzaste o piłkowanych listkach. Młode listki o odcieniu czerwonawym. Kwiaty: białe o przyjemnym zapachu, tworzące zwisające kiście o długości do 25 cm. Są 5-krotne, mają i słupek i 1o pręcików tworzących rurkę wokół słupka.
    Ekologia[edytuj]

    Miodla słynie z odporności na suszę. Wytrzymuje wysokie temperatury, ale nie jest odporna na spadki temperatury poniżej 4 °C. Doskonale nadaje się do zadrzewiania terenów półpustynnych, dając dużo cienia. Uważana jest za gatunek inwazyjny na terenach, gdzie normalnie nie występuje. Prawdopodobnie jest dobrym pochłaniaczem dwutlenku węgla[3].
    Zastosowanie[edytuj]

    Medycyna: wszystkie części (nasiona, liście, kwiaty i kora) znajdują zastosowanie w indyjskiej medycynie tradycyjnej (ajurwedzie) ze względu na swoje właściwości antybakteryjne, przeciwgrzybicze, antywirusowe itd.[4], stosowane zwłaszcza przy chorobach skórnych[5][6]. Żywica stosowana jako zagęstnik w produktach dla diabetyków. Roztwory wodne z liści również wykazują właściwości przeciwcukrzycowe, prawdopodobnie także mogą służyć przy zapobieganiu malarii[7] (nie przeprowadzono jeszcze szeroko zakrojonych badań klinicznych). Olejek (neem oil) wykorzystywany jest w sprayach przeciw pchłom dla psów i kotów.
    Kosmetyka: jako składnik mydeł, szampomów, masci kremów, past do zębów itp.[8]
    Rolnictwo. Miodla jest źródłem przyjaznych dla środowiska naturalnych biopestycydów, nieszkodliwych dla motyli, pszczół i innych owadów zapylających[9]. Jednocześnie dostarcza najsilniej działającej substancji owadobójczej pochodzenia roślinnego[10].
    Kulinaria. Młode pędy i kwiaty są spożywane w Indiach jako warzywo. W Tamil Nadu z kwiatów sporządza się zupę veppampu rasam. Spożywane również w Tajlandii (nazywane tam sadao) i Laosie (kadao).
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Miodla_indyjska

  24. cedric says

    ‚Moringa olejodajna (Moringa oleifera), drzewo chrzanowe – gatunek drzewa tropikalnego z rodziny moringowatych, pochodzący z z północno-zachodnich Indii i Pakistanu[2]. Odporne na suszę. Udomowione także w innych krajach Azji, w Afryce i Ameryce Południowej.
    Zastosowanie

    Owoce (ang. drumstick), młode pędy oraz liście spożywane są po ugotowaniu jako popularne warzywo.
    Korzenie mają smak podobny do chrzanu (stąd nazwa), mają działanie antybiotyczne i antyzapalne, podobnie jak wyciąg z liści i kory.
    Z nasion otrzymuje się wartościowy, niejełczejący olej, wykorzystywany w celach spożywczych, a także do produkcji farb i mydła.
    Wykorzystywane jako pasza dla zwierząt.
    Uprawiane na biopaliwo.”
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Moringa_olejodajna
    Pierwsze wedyjskie wzmianki o drzewie moringa oleifera datowane są na III tysiąclecie p.n.e. Już wtedy znane były właściwości lecznicze tej niesamowitej rośliny – przypisywano jej skuteczne działanie na przeszło 300 schorzeń. Choć więc występowała pierwotnie jedynie u podnóża Himalajów dziś zalesiono nią wiele kontynentów. W efekcie przystosowywania się do nowych warunków moringa wykształciła 13 odmian. Według znawców jednak najskuteczniejsza i najcenniejsza jest ta oryginalna, indyjska.

    Lista zastosowań tego drzewa jest jedną z najdłuższych – wykorzystywane są nie tylko jadalne owoce, ale i nasiona, liście, płatki kwiatów, kora, drewno, korzenie… Znawcy twierdzą, iż jest to jedyna kompletnie wykorzystywana roślina. Ciągle prowadzone są nad nią badania, ciągle uzyskane rezultaty na nowo zaskakują. A paleta zainteresowań rozszerza się na coraz to nowe gałęzie nauki.

    Do najbardziej fascynujących danych należą składniki odżywcze rośliny. Jej świeże liście są czterokrotnie bogatsze w witaminę A od marchewki, zawierają siedmiokrotnie więcej witaminy C od pomarańczy. Mleko jest podstawowym dostawcą wapnia dla naszych kości – zawiera go jednak czterokrotnie mniej od liści moringi. Również dotychczasowy król potasu, banan zostaje zdetronizowany – trzykrotnym nokautem. A to tylko wycinek właściwości ujawnionych podczas dokładnych badań przeprowadzonych w 1998 roku przez Chorleywood Food Research Association.”
    http://www.wiadomosci24.pl/artykul/cudowne_drzewo_82701.html

  25. cedric says

    „Owoce moringi smakują podobnie do szparagów. Osiągają do pół metra długości i można je zjeść także na surowo. Obfite nasiona są także jadalne – na surowo, prażone, solone. Wyciskany z nich olej ze względu na doskonałe właściwości stosowany był do smarowania precyzyjnych urządzeń (np. mechanizmy szwajcarskich zegarków). Dziś zachwycają się nim dietetycy ze względu na dużą zawartość kwasów Omega 3. Jadalne korzenie drzewa są bogate w sok, który służy jako składnik wielu lekarstw i kosmetyków, a miąższ po sproszkowaniu od niedawna służy jako wysokoenergetyczny suplement diety dla sportowców. Kwitnące przez cały rok drzewo zapewnia pszczołom materiał na wyjątkowy gatunek miodu już po ośmiu miesiącach od zasadzenia. Nadmienić należy, że także kwiaty są jadalne i w regionach występowania sporządza się z nich przepyszne sałatki, a napar z nich to słynna herbatka przeciw kaszlowi i przeziębieniu. W korzeniu odkryto naturalne antybiotyki spirochinę i moringinę, sok z niego stabilizuje ciśnienie krwi, liście działają przeciwzapalnie, a korzenie przeciwreumatycznie.

    Liście drzewa są jadalne zarówno na surowo, jak i gotowane, np. sosy i zupy. Wysuszone i zmielone na mąkę stanowią podstawę pysznych i zdrowych wypieków. Młode pędy mają smak rzodkiewki i uchodzą za przysmak. Nawet korę wykorzystuje się do wytwarzanie wielu typów medykamentów, sporządza się z niej liny i przędzę, z drewna wyrabia się wysokogatunkowy papier.

    “Moringa oleifera jest drzewem liściastym, z rodziny Moringaceae
    zwanym niekiedy drzewem chrzanowym, które dochodzi do 10 m wysokości. Rośnie w zasolonych piaskach wybrzeża i w miejscach położonych poniżej poziomu morza. Ma duże, złożone liście o długości od 30 do 60 cm i kremowobiałe kwiaty z żółtym przebarwieniem, mające około 2 cm wielkości. Kwiaty te słodko pachną i dlatego są często odwiedzane przez owady. Owoce tego drzewa to długie (do 50 cm) wiszące strąki o trójkątnym przekroju. Liście i młode owoce stanowią popularne warzywo. Są także używane w garbarstwie. Olej wyciskany z nasion, znany jako Ben oil, jest używany do sałatek i w kosmetyce” – to jedyna notatka w rodzimym języku o tej roślinie (oprócz oczywiście wykazu składników kosmetyków).”
    http://www.wiadomosci24.pl/artykul/cudowne_drzewo_82701-2–1-d.html

  26. cedric says

    „Moringa nie jest rośliną wymagającą, przystosowuje się do ciężkich warunków środowiskowych przyjmując często zaskakujący wygląd (moringa ovalifolia jako sukulent). Rośnie wyjątkowo szybko, ok. 30 cm miesięcznie, osiąga do 12 m wysokości w trzy lata. Pozysk z upraw to 700 ton surowca rocznie z hektara. Nasiona zawierają do 45
    proc. oleju, który nadaje się wyśmienicie jako paliwo silników Diesla.

    Wyciśnięty z pędów sok rozrobiony w stosunku 1:32 z wodą jest doskonałym preparatem przyspieszającym i zwiększającym wzrost roślin w ogrodnictwie. Spryskana nim flora daje plon 25-30 proc. bardziej obfity, zachowując przy tym swoje ekologiczne zalety.

    Niedawno szwajcarscy badacze odkryli nową właściwość rośliny: szczypta 0,1-0,2 g sproszkowanych nasion uzdatnia 1 litr ścieków. Tajemnicze właściwości próbuje się tłumaczyć elektroujemnością cząsteczek (?), które przyciągają i osadzają na dnie nie tylko bakterie i toksyny, ale wszystko poza wodą. Antyseptyczne działanie jednego ziarna zabija 99 proc. bakterii w litrze wody. Fenomen znajduje zastosowanie nie tylko na widowiskowych pokazach w Europie, niektóre afrykańskie plemiona w ten sposób zapewniają sobie wodę pitną już teraz.

    Nawet sami badacze “cudownego drzewa” nie potrafią wymienić wszystkich znanych fenomenów związanych z rośliną. A i te znane to zapewne czubek góry nieodkrytych jeszcze sensacji. Obecnie coraz częściej w tej roślinie widzi się panaceum na światowe problemy z niedożywieniem i głodem. Wiele organizacji podejmuje więc działania w celu rozpropagowania wiedzy na jej temat, do czego i ja chętnie cegiełkę dorzucam.”
    http://www.wiadomosci24.pl/artykul/cudowne_drzewo_82701-3–1-d.html

  27. cedric says

    GLEY

    Related to the word ‚glaze’, a gley is like a biological plastic membrane such as is found in bogs, which is formed by a bacterial process that requires anaerobic conditions.

    Traditionally a technique for sealing ponds and dams, there is potential for the process to be adapted for human-made structures. The Russian-devised version for dams uses a slurry of animal waste (pig manure) applied over the inner base and walls of the dam in multiple, thin layers, which is then itself covered with vegetable organic matter such as grass, leaves, waste paper, cardboard, etc. This is all then given a final layer of soil which is tamped down and the mixture is left for several weeks to allow the (anaerobic) bacteria to complete their task, at which time the dam is ready for flooding.

    Gleys have the potential to revolutionise water storage capacity in regions with hightly porous soils. An aquaculture industry in otherwise unsuitable areas scould be one of the benefits of this technique.
    http://www.permies.com/bb/index.php?topic=3409.0

  28. cedric says

    Another technique, recently developed in the USSR, is called a „gley” or
    „biological plastic.” „Gley” can be made in the pond in this way:
    * Clear the pond bottom of debris, rocks, and all other materials.
    * Cover the pond bottom and sides completely with animal manure.
    Apply the manure in an even layer.
    * Cover the animal manure layer with banana leaves, cut grasses, or
    any vegetable matter. Make sure that all of the manure is covered.
    * Put a layer of soil on top of the vegetable layer.
    * Tamp the layers down very well.
    * Wait 2 to 3 weeks before filling the pond.

  29. cedric says

    Podlewanie wodą zmineralizowaną na dłuższą metę na pustyni powoduje wskutek intensywnego parowania zasolenie gleby i suszę osmotyczną. Dlatego lepszym rozwiązaniem tego problemu byłoby podlewanie wodą destylowaną. Jak ją uzyskać? Przez destylację wody morskiej. Jeśli do jednej butelki, którą wystawimy na działanie słońca nalejemy słonej wody i połączymy ją rurką skraplającą z drugą butelką o niższej temperaturze( np. zakopaną w ziemi, zanurzoną w chłodniejszej wodzie, zacienioną folią aluminiową) to w tej drugiej butelce będzie się zbierać woda destylowana. Aby zwiększyć efektywność tego procesu można zogniskować światło na butelce np. folią aluminiową. Wpadł mi do głowy pomysł, aby z wody morskiej zrobić „ciało doskonale czarne” przez dodanie np. węgla drzewnego, wyciągu z ciemnej herbaty itp. W ten sposób można zintensyfikować parowanie, skraplanie i rozwiązać problem odsalania wody w tani i prosty sposób dostępny dla każdego( np. teraz w Etiopii, rozbitkowie na statkach)

  30. cedric says

    Warunki przyrodnicze oferowane przez pustynie znacznie odbiegają od innych stref roślinnych. Dotyczy to temperatury i wilgotności gleby oraz powietrza, znacznych wahań dobowych temperatury i IMHO stężenia CO2 ,nasłonecznienia, obecności jąder kondensacji pary wodnej, jakości podłoża i jego ruchomości, życia glebowego itd.
    Sprowadzenie tych wartości do wielkości akcpetowalnych przez rośliny być może pozwoliłoby na zazielenienie pustyń.
    Postaram się omówić w kolejnych komentarzach rozwiązania tych problemów.

  31. cedric says

    Mikroklimatowanie.
    Rozpoczęcie nasadzeń powinno się odbywać w miejscach obniżenia terenu lub ograniczonych wałami. Powodzenie upraw w oazach być może nie wynika tylko z obecności wody, ale także z efektu „lodówki w supermarkecie”, gdzie pomimo otwarcia chłodne powietrze jako cięższe „nie wylewa” się na zewnątrz.
    Zjawisko zatrzymywania chłodnego powietrza można byłoby uzyskać na płaskim terenie przez usypanie wału lub ograniczniki ze srebrzystej folii przymocowanej pionowo do słupków.
    Zastosowanie jasnych lub odbijających światło kolorów ( pojazdów, budynków, chodników, dachów, nawierzchni ulic ) obniżyłoby temperatury w miastach. Ten sam efekt przyniosłoby cieniowanie części ulic agrowłókniną odbijającą światło. Zaprojektowanie parków miejskich na stokach powoduje napływ schłodzonego natlenowanego powietrza i wypieranie nagrzanego.

    Temperatura.
    Woda jest potężnym stabilizatorem temperatury na Ziemi dzięki wysokiej pojemności cieplnej. Mała wilgotność na pustyni powoduje duże wahania dobowe. W rejonach gdzie dostępna jest słona woda można by ją było wykorzystać do nawilżania powietrza przez odparowywanie w pobliżu nasadzeń. Wilgotne powietrze tworzyłoby łagodniejszy mikroklimat.
    Innym sposobem na lokalne obniżenie temperatury byłoby cieniowanie terenu agrowłókninami odbijającymi światło nawet w miejscu, gdzie nie byłyby sadzone rośliny.
    Następnym sposbem na zwiększenie wilgotności jest hugelkultura. Każda celuloza jest cukrem, który w ostatecznym rachunku jest rozłożony ( przez bakterie, grzyby, zwierzęta) na wodę i CO2. Obu składników brakuje na pustyni.
    Kolejnym czynnikiem obniżającym temperaturę byłaby transpiracja. IMO układ roslinnści na świecie wymaga w rejonach gorących upraw piętrowych. Związane jest to z ilością padającego światła. Idąc od bieguna ku równikowi ilość pięter roslinnych powinna wzrastać aż do lasów równikowych. Im więcej pięter roślinnych tym większa transpiracja i stabilizacja mikroklimatu. Wycinanie lasów amazońskich pod jednopiętrowe uprawy spowoduje przekroczenie bilansu cieplnego dla takich upraw.
    Niewielki efekt chłodzący mogłoby dać suplementowanie „suchym lodem”.

  32. cedric says

    Nasłonecznienie
    Dla obszarów o dużej ilości światła rozwiązaniem zmniejszającym jego ilość jest uprawa piętrowa, cieniowanie agrowłókniną lub pofałdowanie terenu – na małą skalę hugelkultura. Na urozmaiconej rzeźbie terenu ilość światła padająca na jednostkę powierzchni jest mniejsze, a jednoszcześnie zachodzi zwiększenie wilgotności powietrza i zatrzymywanie CO2.
    Ruchomość podłoża
    Unieruchomienie podłoża ( piasków ) można próbować osiągnąć w tradycyjny sposób przez nasadzenia traw – wydmuchrzyca, piaskówka, proso rózgowate, szybkorosnące pnącza lub przez sklejenie podłoża np. sokiem z roślin ( winorośl, platan),wapnem.
    Jądra kondencacji pary wodnej
    Pomimo małych opadów przyroda na pustyni wykorzystuje
    pewną wilgotność powietrza i kondensuje te niewielkie ilości pary wodnej dostępne w czasie nocnego skraplania. W literaturze opisywano rozpalanie ognisk w celu wywołania deszczu. Pożarom lasów w Autralii towarzyszą jednocześnie opady deszczu związane z kondensają na cząstkach dymu wytworzonej w czasie spalania pary wodnej. Codzienne opady deszczów w lasach równikowych są uzyskiwane dzięki parowaniu wody i skraplaniu jej na unoszących się pyłkach roślin, zarodnikach grzybów. Deszcze majowe w Polsce przypisuje się pyleniu brzozy. Monokultura i nadmierne stosowanie nawozów zabija mikoryzę i życie glebowe zmniejszając zdolność środowiska do wytwarzania jąder kondenacji pary wodnej i wywoływania opadów atmosferycznych.

  33. cedric says

    Temperatura i wilgotność gleby
    Wilgotność gleby jest uzależniona od jej temperatury, tempa parowania, pobierania wody przez rośliny, przepuszczalności podłoża i zdolności do zatrzymywania wody.
    Temperatura gleby powyżej 35 st.C powoduje zahamowanie wzrostu korzeni. Obniżenie jej można osiągnąć przez przez ściókowanie agrowłokniną odbijającą światło połozoną na ziemi, przez co doświetli rośliny od dołu i zahamuje parowanie. Dostateczna suplementacja roślin w CO2 daje oszczędności w podlewaniu roślin. Można to osiągnąć przez połączenie hugelkultury( zatrzymywanie wody) i terra preta(węgla drzewnego). Sadzenie roślin w głębszych opaskach uniemożliwi straty wody na boki i skieruje ukorzenianie wgłąb. Cieniowanie roślin zmniejsza poziom fotosyntezy, obniża temperaturę i zapotrzebowanie na wodę.
    Do podlewania roślin najlepiej używać wody destylowanej w podlewaniu kroplowym, ponieważ nie prowadzi do zasolenia gleby. Zdegradowana woda szara jest też dobrym rozwiązaniem.

  34. cedric says

    Transpiracja
    Poza zwykłą stabilizacją temperatury warto spojrzeć na traanspirację jako sposób na zatrzymywanie CO2 i przez „obciązanie” go i jako sposób nawożenia dolistnego. Posadzenie roślin piętrowo, w dużym zagęszczeniu potęguje zwiększenie wilgotności, a prawdopodonie jest badzo istotny w lasach równikowych, gdzie podłoże jest bardzo wypłukane przez codzienne intensywne deszcze. Rozkładająca się materia, odchody zwierząt na roślinach, pyły mineralne naniesione przez wiatr na liście razem ze zwiększoną wilgotnością stanowią prawdopodobnie ważny element suplementacji składników pokarmowych. W uprawach palm daktylowych ważne jest polewanie pni drzew wodą.

Odpowiedz na „Apolinary ŻuchowiczAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *