Dlaczego nie powinniśmy karmić zwierząt ziarnem i czym je zastąpić.

Porzekadło „Jesteś tym co jesz” sprawdza się również w przypadku zwierząt. Jeśli zwierzęta będą karmione byle czym to i zwierzaki będą byle jakie. W dzisiejszym wpisie skupię się na bylejakości jedzenia… dla zwierząt – ziarnie.

Zacząć należy od tego, że ziarna zawierają mało nienasyconych kwasów tłuszczowych omega 3 a stosunkowo dużo nienasyconych kwasów tłuszczowych omega 6. Tłuszczu w zbożach jest bardzo niewiele, jednak w tym przypadku chodzi o proporcje w udziale tych poszczególnych (omega 3 i omega 6) kwasów tłuszczowych w tłuszczu a nie absolutne ilości.

Niezbędne nienasycone kwasy tłuszczowe omega 3 i omega 6 są… niezbędne dla organizmu człowieka. Niezbędne ponieważ organizm ludzki sam nie potrafi ich wytwarzać, więc muszą być dostarczane wraz z pokarmem. U zwierząt hodowlanych jest podobnie.Naukowcy japońscy za główną przyczynę zachorowań na choroby degeneracyjne w ich kraju (i prawdopodobnie na świecie) uznali spadek spożycia kwasów omega 3 a drastyczny wzrost spożycia kwasów omega 6.

Jak wszędzie ważne są odpowiednie proporcje. W tym przypadku idealne proporcje to 1:1
Oznacza to, że na każdą jednostkę kwasów tłuszczowych omega 3 powinna przypadać jedna jednostka kwasów tłuszczowych omega 6. W diecie współczesnego człowieka stosunek ten wynosi 1:10 – 1:50. Oznacza to, że dominują w nim kwasy omega 6.
W diecie ludzi pierwotnych i współczesnych łowców-zbieraczy współczynnik ten wynosi 1:1 lub 1:2. W tych społecznościach choroby cywilizacyjne (degeneracyjne) są rzadkością (reumatyzm, próchnica, nowotwory, choroby serca, cukrzyca), by nie powiedzieć, że niemal nie występują.
Warto zauważyć, że w diecie śródziemnomorskiej oraz diecie mieszkańców Okinawy (znanych ze swej długowieczności) stosunek ten wynosi 1:4 lub nawet mniej.

W tłuszczu dzikich zwierząt stosunek omega 3 do omega 6 wynosi zwykle około 1:1 (czasami jest nawet niższy). Dlaczego tak jest?
Ponieważ zwierzęta te jedzą zwykle produkty w których stosunek omega 3 do omega 6 jest podobny do stosunku tych tłuszczy w nich samych.Poznanie przodków zwierząt hodowlanych pozwoli nam określić co jest naturalną dietą dla zwierząt. Przykładowo:

Kury – podstawą diety przodków kur nie było ziarno a owady, drobne zwierzęta, owoce, nasiona (np. granatu). Mniej więcej w takiej kolejności jeżeli chodzi o ilość.

Przodkowie krów – tury to zwierzęta leśne – również nie żywiły się ziarnem a ziołami, liśćmi drzew i trawą.

Gęsi – dzikie gęsi jedzą miękkie trawy, wodorosty, minimalną ilość owadów i małych ryb.

Nie oznacza to, że zwierzęta te (nawet dzikie) nie zjedzą ziaren – bardzo prawdopodobne, że będą je jeść, preferując je nawet nad swoją naturalną dietę. Podobnie jak wiele ludzi przekłada batoniki czekoladowe i czipsy nad owoce, mięso i orzechy. Tego typu dieta jednak niekoniecznie jest dla nich zdrowa…

W USA wiele krów mięsnych rośnie na ranczach żywiąc się trawą, pod koniec życia często trafiają do ferm przemysłowych (z ang. feed lot) by tam karmić je paszą, gdyż wtedy mięso jest „delikatniejsze” i „bardziej smaczne”. Tabela przedstawia jak ilość dni na paszy (głównie zboża+soja) a nie pastwisku wpływa na spadek ilości omega 3 w mięsie tych zwierząt.

Tak samo spada ilość kwasów omega 3 w mleku zwierząt karmionych „paszą” a nie trawą/liśćmi drzew.

Podobny efekt (lepsze proporcje kwasów tłuszczowych omega 3 do omega 6) uzyskamy dla jajek, gdy kury będą żywiły się na pastwisku.

Wbrew pozorom jaja od kur z wolnego wybiegu (jak na zdjęciu na lewo) wcale nie muszą być dużo bogatsze w kwasy omega 3 niż te karmione „przemysłowo”. Mimo, że warunki w jakich trzymane są te kury są o niebo lepsze niż z ferm przemysłowych niekoniecznie w jajkach musi być większa ilość kwasów omega 3. To dostęp do odpowiedniej paszy (trawa, zielenina, owady) sprawia, że kury znoszą jajka bogate w te dobroczynne tłuszcze. Różnice w proporcjach omega 3 – omega 6 między jajami z ferm przemysłowych a jajami z wypasu pastwiskowego mogą być nawet dziesięciokrotne. Zdjęcie pokazuje jak ważna jest odpowiednia rotacja na „pastwisku”. Tym ważniejsza im mniejszym obszarem dysponujemy i im bardziej intensywnie dany obszar chcemy użytkować. Na pierwszym planie zdjęcia widoczny jest również orzech włoski – jest to zatem swego rodzaju system agroleśniczy.
Zatem jeśli chcemy mieć zdrowsze jajka czy brojlery musimy kury trzymać na trawie, ewentualnie często im trawę i zieleninę dawać. Kolejną strategią by poprawić jakość jajek i mięsa jest wykorzystywanie owadów i innych małych zwierząt jako karmy dla kur. Warto zatem umożliwić kurom dostęp do miejsca gdzie tych „robaków” jest dużo – wyściółkowany sad ze spadami, grządka pod koniec sezonu ogrodniczego czy kompostownik to kilka z takich miejsc gdzie kury mogą znaleźć sporo jedzenia. Obniżą się koszta paszy oraz zwiększy to zdrowie kur i ludzi jedzących jajka czy te kury.

Nie zawsze zrezygnowanie z ziaren jest możliwe (zwłaszcza zimą jest to trudne) wtedy można suplementować paszę zwierząt w produkty bogate w omega 3 a ubogie w omega 6 . Jednym z przykładów jest siemię lniane. W przypadku kur nie powinno jednak przekraczać 5% diety, gdyż może to spowodować „rybi zapach” jajek. Stosunek omega 3 do omega 6 w nasionach rzepaku jest równy 1:2 dlatego pod tym względem to dobry pokarm dla zwierząt.

Rośliny, które możemy uprawiać w naszym ogrodzie/gospodarstwie, które są bogate w kwasy omega 3:

Wszystkie te rośliny są również jadalne dla ludzi (nie całe oczywiście;)

Zwłaszcza osoby cierpiące na bóle stawów, cukrzycę, reumatyzm i nadciśnienie tętnicze zyskają na zmniejszeniu spożycia omega 6 a zwiększeniu spożycia omega 3.

Oto krótka lista pokarmów i ich proporcji kwasów tłuszczowych. Pierwsza liczba to omega 3 druga omega 6:

  • olej sojowy 1:7
  • siemię lniane, olej lniany 4

    :1

  • olej kukurydziany 1:146
  • olej słonecznikowy 1:200
  • olej z pestek winogron 1:140
  • olej rzepakowy* 1:2
  • oliwa (olej z oliwek) 1:12

Podsumowując chciałbym zaznaczyć, że właściwe proporcje kwasów tłuszczowych omega 3 i omega 6 nie stanowią jakiegoś magicznego eliksiru, który rozwiąże wszystkie nasze problemy zdrowotne. Niemniej jeśli to tylko możliwe warto sprawić, że proporcje kwasów tłuszczowych w diecie naszej i naszych zwierząt będą bardziej… naturalne. Równowaga również w kwestiach zdrowotnych to podstawa.

Aktualizacja 1:
Dodałem stosunek o3 do o6 oleju rzepakowego i oliwy.

*Olej rzepakowy jest niezwykle mocno przetworzonym olejem. W trakcie obróbki chemicznej i termicznej zdecydowana większość kwasów omega 3 zostaje zniszczona.

Related Post

Comments

  1. shark says

    moge potwierdzic tezy z praktycznego doswiaczenia, kury ktore maj wony wybieg zjadaj o 30%-50% mniej ziarna ktore im dostarczam. Jesli tylko moga sobie pobiegac i same znalesc robaczki czy ziolka. Niestey to jest wada kurzegotraktora kurki ktore sa zamkniete na takiej malej przestrzseni mają mniejszy dostep do swoiego ulubionego porzywienia zjadaj wiecej ziarna (mogbym im ograniczac ale to nie etyczne) i znosza mniej jajek. Kiedy im pozwole pobiegac po trawie poza kurzym traktorem sytuacja sie poprawia. dobrym rozwiazaniem jest polaczenie sektorwego wypasu i kurzego traktora.

  2. Anonymous says

    Nie przydałoby się dodać do listy olejów jadalnych oleju rzepakowego (najczęściej spożywanego w Polsce) i oleju z oliwek (reklamowanego jako najzdrowszy)?
    Dziwnym jest podawanie oleju lnianego czy kukurydzianego jeżeli brak na liście podstwowych olei spożywczych.

  3. Emilia says

    Witam, jestem zainteresowana regularnym zakupem jajek od kurek, które nie są karmione żadnym ziarnem. Nie mam na myśli jakichś wielkich ilości – jedynie kilka jajeczek co jakiś czas na własny użytek. Pozdrawiam i proszę o kontakt mailowy: hareq@o2.pl (lokalizacja: Poznań i okolice).

    • wiesław says

      Chyba najprościej było by poszukać dzikich kurek, gdzieś w najdalszym zakątku lasu. Wtedy masz jakąś szansę, by takie jako zdobyć i gwarancje, że jadła tylko robaczki i zielonkę :)

      A tak poważnie powodzenia w poszukiwaniach czy to w lesie czy od hodowcy, rezultat będzie podobny…
      Chyba że ktoś daje zielonkę i robaki, a za sztuke woła 5zł…
      z góry zaznaczam że pisze to na wynos, bo jakoś ciężko mi wyobrazić że ktoś NIE daje kurom zboża :)

      Z obserwacji wiem, że kura bardzo chętnie zjada wszelkie nasiona traw, szaleje na ich punkcie (zwłaszcza w zimie). Więc całkowite odcięcie jej od tego źródła pokarmu (czyli w naszych realiach zboża) to raczej pomysł chybiony. Podciągną bym to pod głodzenie, a nie żywienie. Żeby zapewnić im dostateczną ilość pokarmu przestrzeń musiał by być znaczna, a stadko niewielkie i pozostaje problem zimy.

      Pozdrawiam

    • Joanna says

      Zboża, ale skiełkowane. Podnoszą nieśność, nie trzeba stosować hormonów ani w ogóle sztucznych pasz a niosą się ładnie. I bardzo lubią skiełkowaną pszenicę.

Trackbacks

  1. […] By WKP był możliwie niski (czyli dobry) zwierzęta muszą dostawać paszę odpowiedniej jakości – zwykle oznacza to białko o wysokiej przyswajalności, czyli o dobrym profilu aminokwasów egzogennych. Nie ma sensu dawać kurom paszy zawierającej 50% pełnowartościowego białka – wcale nie będą od tego rosnąć 2 x szybciej niż kury spożywające do 16 -25% pełnowartościowego białka. Niepotrzebnie tylko obciążą organizm kury, gdyż nadmiar białka jest zamieniany na mocznik a ten musi zostać usunięty z organizmu kury. Białko jest ogólnie bardzo drogim źródłem energii dla zwierząt, taniej jest wykorzystać do tego celu węglowodany. Tłuszcz również jest w małej ilości konieczny w diecie zwierząt, zwłaszcza niezbędne nienasycone kwasy tłuszczowe (NNKT) z grupy omega 3 i omega 6. Niedobory któregoś z nich przejawiają się w obniżonej odporności zwierząt. Z drugiej strony trudno o to by uzyskać w warunkach innych niż laboratoryjne paszę mającą niedobory NNKT z grupy omega 6 – skupić się zatem trzeba na omega 3. […]

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *