Permakultura i zwierzęta cz.4 – Króliki – mięso z przydomowego ogródka.

Wielu osobom wydaje się, że w przydomowym leśnym ogrodzie można produkować tylko rośliny, no może jeszcze kilka jajek dziennie – by produkować własne mięso, trzeba mieć naprawdę spory obszar ziemi idący co najmniej  w hektary. Mam nadzieję, że uda mi się przekonać Was, że do “produkcji mięsnej” (jakie mocne słowa) nie trzeba mieć hektarów…

Jakie zwierzęta najbardziej nadają się do hodowli w przydomowym ogrodzie?

Zwierzęta, które byłyby przydatne do ogródkowej produkcji mięsa powinny charakteryzować się przynajmniej częścią z wymienionych tu cech:

  • szybko i łatwo się rozmnażać
  • szybko dorastać
  • mieć dobry współczynnik konwersji paszy (potrzebować małą ilość jedzenia do wyprodukowania danej ilości mięsa)
  • nie być hałaśliwe 
  • być łatwe w obsłudze
  • dawać zdrowe mięso
  • być oczywiście smaczne!

Mój pierwszy typ to króliki

Króliki to zwierzęta typowo roślinożerne potrzebują do optymalnego wzrostu paszę roślinną o zawartości białka około 16-18%. Komercyjna produkcja mięsa króliczego opiera się na stosowaniu granulatów paszowych i pasz gospodarczych (takich, które można wyprodukować we własnym gospodarstwie).

Standardowo na zaspokojenie potrzeby przeciętnej rodziny zwykle wystarcza mieć 4-5 króliki, będą służyć za stado podstawowe (które będzie służyć do dalszego rozrodu). Z tych 4-5 królików oczywiście jeden musi być samcem. Oznacza to, że będzie można mieć 3-4 samice.

Przeciętna samica dostarcza (w hodowli komercyjnej) około 36, gotowych na rynek królików na rok. Oznacza to, że w skali roku można uzyskać z jednej samicy (i samca oczywiście :) około 100 kg królików czyli około 50 kg mięsa. Wartości te należy w przypadku chowu przydomowego, braku wiedzy i doświadczenia w hodowli królików obniżyć. Zwłaszcza jeżeli naszym priorytetem nie jest hodowla królików najbardziej ekonomicznie a najbardziej zdrowo dla nas i środowiska (czyli z ograniczeniem zbóż, nasion roślin strączkowych, odpadów piekarniczych…). Z 3-4 samic można zatem przy odrobinie szczęścia uzyskać około 120-150 kg mięsa króliczego lub około 2 króliki na tydzień. To sporo.

Ile paszy potrzebują króliki i co jedzą?

Jedna samica z młodymi odchowanymi do wagi rzeźnej (około 2,5 kg) zjada około 100 kg wartościowej, suchej paszy (siano + granulat). Odpowiednio więcej gdy podaje się zielonkę (świeże rośliny) – siano ma wilgotność kilkunastu procent , zielonka zwykle 75-90%. Ilość ta dotyczy hodowli komercyjnej – w przypadku chowu przydomowego z racji możliwego wolniejszego wzrostu królików ilość paszy do odchowania królików może ulec zwiększeniu.

Dzikie króliki to zwierzęta przystosowane do jedzenia paszy o stosunkowo niskiej wartości odżywczej – trawy, zioła, liście, gałęzie.. Wykorzystują również bakterie do zwiększania wartości odżywczej swego pokarmu.

Jeśli jednak nie chcemy hodować królika do wagi rzeźnej rok musimy zadbać o to by miał odpowiednią paszę – stosunkowo bogatą w białko i kalorie. Wspomniałem wcześniej, że pasza dla królika powinna zawierać około 16-18% białka by szybko rósł. Znalazłem spis roślin, którymi można karmić króliki wraz z opisem właściwości leczniczych poszczególnych rodzajów roślin. Proszę tylko pamiętać, że opisane tam rośliny są przedstawiane pod katem żywienia królika-zwierzaka domowego a nie królika przeznaczonego na cele spożywcze. Nie widzę przeciwwskazań by karmić królika np. orzechami włoskimi pod koniec tuczu, by obrósł w tłuszcz.

Króliki mogą spożywać produkty, które w innym przypadku musiałyby wylądować w śmieciach lub w najlepszym przypadku na pryzmie kompostowej. Na zdjęciu w jednym wiadrze obierzyny od słodkiej kukurydzy, w drugim wiadrze liście i łykowate głąby od kalafiora. Dzięki królikom te “odpady” zostaną przemienione w smaczne i pożywne mięso. 

W trakcie tworzenia wpisu znalazłem również ciekawe informacje o eksperymencie przeprowadzonym w Nigerii. Eksperyment polegał na zamianie przemysłowo wytworzonego koncentratu paszowego na liście morwy i badaniu jakie króliki będą miały przyrosty. Okazało się, że można liśćmi morwy zastąpić do 50% koncentratu paszowego bez różnicy w tempie wzrostu królików. Warto również rozważyć stosowanie innych drzew i krzewów paszowych w diecie królika np. jesionu, karagany syberyjskiej, wierzby… W połączeniu z zielonką z różnych jadalnych chwastów taka dieta zapewni królikom pełnowartościową i zdrową dietę. To zaś sprawi, że zjadane przez nas króliki będą zdrowe, bogate w witaminy i mikroelementy.

Dlaczego króliki wpasowują się dobrze w koncepcję samowystarczalnego, permakulturowego gospodarstwa?

Króliki bardzo dobrze wpisują się w koncepcję samowystarczalnego gospodarstwa chociażby z tego powodu, że mogą zjadać chwasty czy produkty dla nas niejadalne lub takie, których my jeść już nie chcemy np. sałata, która zaczęła kwitnąć, nać marchwi, stary kalafior… Dzięki temu jesteśmy w stanie produktywnie wykorzystać większą cześć produktów z naszego ogrodu, co jest szczególnie istotne jeżeli ten ogród nie jest zbyt duży…

Oczywiście w pozyskiwaniu paszy dla królików nie musimy ograniczać się tylko do naszej posesji – od sąsiadów można pozyskać np. ścinki trawy a z terenów publicznych czyli bezpańskich :) różne odżywcze rośliny typu pokrzywy, mniszek lekarski, cykorię czy łopian.

Dodatkową korzyścią z posiadania królików jest króliczy nawóz, który zaliczany jest do nawozów “ciepłych”, nadaje się wiec dobrze do inspektów. Jest również bogaty w azot – może więc służyć za substancję, która dodana do materiałów bogatych w węgiel przyspieszy ich rozkład i zwiększy produkcję ciepła w procesie kompostowania.

Króliki można wykorzystać również do kontroli chwastów w sadzie – trzeba umieścić je w króliczym traktorze. W ten sposób niepozorny sad zmieni się w produktywny system agroleśniczy w którym to co było problemem (chwasty i trawa) zmienia się w plon – paszę dla królików.

Jeśli ktoś czytający te słowa byłby w stanie dostarczyć 20-26 ton (całą ciężarówkę/wywrotkę) mączki granitowej, mączki bazaltowej, mączki skalnej, maczki diabazowej do Boskiej Woli, to proszę o kontakt. W zamian oferujemy atrakcyjną reklamę (na blogach + w czasopismach jeździeckich). Będzie Pan/Pani zadowolony!

Comments

  1. Kresowa Zagroda says

    Jest spora śmiertelność. Króle są wrażliwe na wiele rzeczy, zdychają np. od trawy podlanej kwaśnym deszczem. Często się zdarza, że samice zjadają albo porzucają swoje mioty.
    Jednak rzeczywiście, w moim podlaskim regionie króliki cieszą się sporym zainteresowaniem. Hodowla jest prosta, można mieć niedużą działkę i mieć skoszony przez króliczy traktorek trawnik (ten pomysł już dawno się sprawdza i jest stosowany przez zwykłych hodowców nic nie wiedzących o permakulturze itp.).
    Trzyma się je w klatkach wybudowanych na zewnątrz, przeważnie na ścianie jakiegoś budyku gospodarczego. Bo króliki dobrze znoszą zimę na świeżym powietrzu. Pewnym kłopotem są szczury, które lubią zaglądać do takich klatek, a nawet płodzą z króliczycami hybrydy szczurzo-królicze. Więc trzeba dbać o szczelność klatek i odszczurzanie.
    Myślę o takiej hodowli, ale jak na razie przeszkodą jest brak fachowca od zabijania. Podobno to proste, królika się zabija uderzeniem pałki w głowę, ale na mojej wsi mieszkają staruszkowie. Kurę czy inszy drób zabiją za kawałek sera bez problemu, a nawet we własnym zakresie możemy to zrobić. Do ubicia koziołka wynajmujemy człowieka znającego się na tym. Do świni czy cielaka też się takich młodych, silnych i oswojonych z tą czynnością mężczyzn bierze i nie ma problemu. Ale z królikami byłby pewien kłopot. Trzeba by mieć pod bokiem innego hodowcę, który by to robił sam. A takiego na razie nie znam.
    Jak słyszę, przy ubijaniu sztuk rzeźnych przeważnie w większej gromadce od razu, niektórzy pozyskują na tyle dużo mięsa, że kiełbasę z niego robią na potrzeby rodziny.
    ES

    • pn says

      Królik nie krzyżuje się ze szczurem,po drugie po ogłuszeniu królika trzeba poderżnąć mu gardło,jak widzę, guzik wiesz o królikach!

  2. Gopi says

    ja jako samowystarczalne zwierzę polecam kozę :) z kozy, regularnie dopuszczanej do capa, można mieć nawet 4 koźlaków- ich mięso w Polsce nie jest doceniane- niestety nie słusznie.
    Koza także daje mleko.
    Jej koszty wyżywienia natomiast nie są wysokie- resztki z obiadu plus pasza sucha zimą i odrobina zboża, latem wystarczy trochę siana i wypas.

  3. Anonymous says

    "a nawet płodzą z króliczycami hybrydy szczurzo-królicze" a to dobre;-) może jakiś dowód (poza opowieściami zacofanych mieszkańców wsi) na istnienie takiego stworzenia:)

  4. Wojciech Majda says

    @ Sokomaniak
    36 to liczba, którą średnio się sprzedaje dzieciakó króliki mają więcej, ale nie wszystkie dożywają.

    @Ewa
    Też słyszałem o tych krzyżówkach. Niestety nigdy jeszcze nie widziałem. Myślę też, że kiedyś takie coś spróbuję wyhodować (jeśli to możliwe).

    @Gopi
    Rzeczywiście koza to równie dobry składnik gospodarstwa permakulturowego. Do małego ogródka jednak IMO trochę mniej się nadaje ;)

  5. Wojciech Majda says

    Kiedyś temat hybryd mnie bardzo interesował, nawet wysłałem kilka maili do różnych hodowców królików w tej sprawie. Jedyni co mi odpisali powiedzieli, że u nich jest porządna hodowla i szczurów nie mają.

  6. Kresowa Zagroda says

    Hm, pracowałam dawno temu w wiejskim GS, m.in. przy skupie królików. ;-) Relację o hybrydach usłyszałam od rolnika, który nie wyglądał na zacofanego, widział je na własne oczy (wyglądały jak króliki, miały jednak szczurze ogony) we własnej hodowli i sam je osobiście zlikwidował.
    W każdej porządnej hodowli może zdarzyć się nieszczelna klatka, a z praktyki wiem, że szczurów polnych, które zagnieżdżają się, tak jak myszy, głównie jesienią, w pobliżu obór i chlewni tak łatwo nie wykurzysz. Ponadto hodowane gryzonie, króliki, nutrie przyciągają je, z racji pokrewieństwa, jakoś specjalnie.
    Pozdrawiam
    ES

  7. Anonymous says

    Ogon szczurowi służy do termoregulacji a króliki w lecie są wrażliwe na przegrzanie.
    Krzyżówka może być łatwiejsza w hodowli (jeżeli jeszcze będzie chciała jeść rośliny to jeszcze lepiej) o ile jest w stanie przeżyć.

    Później królikoszczury można sprzedać do chińskiej restauracji. ;) :D

  8. Krzysztof Lis says

    Osobiście skłaniam się w pierwszej kolejności ku świnkom i wieprzowinie. :) Wprawdzie "świńskiego traktowa" się nie da zrobić, ale za to można zrobić "świńską glebogryzarkę", bo po hodowli świnek na świeżym powietrzu pozostaje kawałek zrytej gleby.

  9. Wojciech Majda says

    @Anonimowy od teorii

    Co masz na myśli?

    @Krzysztof Lis

    Również wieprze lubię :) Ziemia po świniach rzeczywiście jest oczyszczona. Widziałem gospodarstwo w którym świnie sprzątały pole po zbiorach warzyw – zwierzaki miały żarcie a rolniczka nie miała problemu z chorobami.

    "Świński traktor" jest jak piszesz raczej niepraktyczny z powodu rozmiaru tych zwierząt. najlepiej w takich przypadkach sprawdza się elektryczny pastuch.

  10. Kosz says

    Zamiast królika, można użyć też świnki morskiej. Minusem jest jednak brak odporności na mrozy i psychiczne ograniczenie, że świnka morska to zwierzątko domowe. Ma za to bardzo smaczne mięso doceniane przez całą Amerykę Południową, gdzie jest hodowana jak kura, potrzebuje mniej miejsca, łatwo ją też zabić (uderza się w nos i odwraca do góry nogami). Robi niestety trochę hałasu przy hodowli wydając charakterystyczne piski. Jest wiele ciekawych potraw na bazie świnki morskiej. Pisze raczej w ramach ciekawostki, niż praktycznego rozwiązania, bo póki kuchnia peruwiańska lub kolumbijska nie wejdzie na salony, taka hodowla się raczej nie spopularyzuje ;)

    • Jah Maya says

      Ciekawe. A możesz powiedzieć czy w ocieplanej budzie na psa z konkretnym wymoszczeniem sianem i trocinami wytrzyma świnka morska mrozy na zewnątrz?
      Oraz gdzie będzie więcej do jedzenia z takiej samej ilości trawnika: u królików czy świnek morskich?
      Świnki jeszcze nie jadłem ale nie widzę żadnych przeciwwskazań jeśli by ją naturalnie karmić trawą. :)

      • Permakulturnik says

        Większe zwierzęta mają z reguły lepszy współczynnik konwersji paszy niż mniejsze (tego samego gatunku). Więc IMO świnia morska da mniej jedzenia niż królik. Świnki trzymali w domach, więc wątpię, żeby można je trzymać w budzie. No chyba, że latem…

        • Permakulturnik says

          Zapomniałęm dopisać dlaczego ten rozmiar ma znaczenie. W Europie można dostać bez problemu duże odmiany mięsne królików, ze znalezieniem dużych świnek morskich może zaś być problem.

Trackbacks

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.