Jak mniej czyścić kurnik i poprawić zdrowie kur z tego powodu?

Zacząć trzeba od tego, że brud to pojęcie względne. W przeszłości właściwie tylko dzięki niemu kury mogły w ogóle przeżyć zimę

Dzisiejszy wpis poświęcę pewnej metodzie, która może poprawić komfort i zdrowie zwierząt zimujących w pomieszczeniach, zmniejszyć koszty ogrzewania, nakład pracy na utrzymanie pomieszczeń dla zwierząt oraz wytworzyć materiał, który będzie można użyć później do nawożenia roślin w ogrodzie czy na większa skalę na polu. Krótko pisząc spełnić kilka pożytecznych funkcji naraz czyli to co permakulturnik lubi najbardziej. Wpis odnosić się będzie głównie do kur, choć metody tu wspomniane odnoszą się w równym stopniu również do świń. W mniejszym także do zwierząt roślinożernych (kóz, krów, owiec).

Metoda ta opisywana jest przez niektórych zachodnich (zwłaszcza bardziej „ekologicznych”) hodowców kur jako największy „kurzy” wynalazek XX wieku. Ta metoda to trzymanie zwierząt „na głębokiej ściółce” (z ang. deep litter). Czyż nie prawda, że brzmi ekscytująco i rewolucyjnie? 😉

Świnie trzymane na głębokiej ściółce. Zdjęcie dzięki uprzejmości Wikipedii.

W klimacie umiarkowanym musimy (a przynajmniej w chwili obecnej jest to najbardziej ekonomicznie opłacalne) przez pewien czas w roku trzymać większość zwierząt w zamknięciu. Mimo wszystkich korzyści zdrowotnych jakie zwierzętom niesie wypas pastwiskowy, strata energii jaką niesie ze sobą przebywanie przez dłuższy czas zimą na dworze jest nie do przecenienia.

Takie kury co prawda latem również spędzają sporo czasu w kurniku (nocą), ale zimą czas ten wydłuża się dużo bardziej – często gdy jest kiepska pogoda kury nie wychodzą z kurnika przez kilka dni (w tym momencie pomijam fermy przemysłowe na których kury w ogóle światła dziennego nie widza).

Powoduje to proporcjonalnie zwiększenie ilości procesów fizjologicznych, które zachodzą wewnątrz kurnika… Jednym z tych procesów fizjologicznych jest wydalanie. Dla nas oznacza to, że zimą kury produkują więcej kurzeńca – skoro więcej s…ą w kurniku to i logiczne jest, że więcej mamy tego silnego, „gorącego” (bo bogatego w azot i szybko działającego) nawozu. Ma to swoje zalety np.

  • Możemy więcej upraw nawozić – Pan Jacek z Boskiej Woli opisał na swoim blogu, że chów alkierzowy (zwierząt w zamknięciu) to jeden z podstawowych mechanizmów jaki umożliwił powstanie płodozmianu i zaniechanie mało wydajnej trójpolówki.
  • Nawóz skoncentrowany jest w jednym miejscu – nie musimy biegać po podwórku z szufelką i zeskrobywać z ziemi jeśli chcemy małą ilością tego „dobra” zasilić rośliny. 
  • Kury (czy inne zwierzęta) nie niszczą zimą pastwiska, o co przy wysokiej obsadzie zwierząt zimą nie trudno – ruń pastwiskowa przecież zimą się nie regeneruje a wilgotna ziemia bardzo jest podatna na ubijanie…

Zwiększony czas przebywanie kur w kurniku ma jednak również swoje minusy:

  • Kury skoncentrowane są na małej przestrzeni co może wpływać negatywnie wpłynąć na ich zdrowie…
  • Niedobory wit. D – Jeśli nie suplementujemy jej w paszy (co przejawiać się będzie gorszą jakością jajek i mniejszą odpornością kur).
  • Co chyba najważniejsze częstsze sprzątanie kurnika, obowiązek, który trudno uznać za przyjemny.

Jak już wcześniej napisałem głębokie ściółkowanie (w kurniku) może poprawić komfort nasz i zwierząt…

Co to jest głębokie ściółkowanie?

Głębokie ściółkowanie to po prostu ściółkowanie dużą ilością materiału do ściółkowania. Dużą ilość określa się jako minimum 20 cm i więcej – nawet do 1 czy 2 metrów! W pewnym momencie (np. raz do roku) zwykle będzie trzeba wybrać część materiału, gdyż poruszanie się w takim kurniku (czy chlewie) może być utrudnione lub ilość przestrzeni życiowej dla zwierząt zbyt mała.

Gdy ściółka w takim kurniku zużyje się – nie będzie mogła chłonąć już więcej odchodów, będzie wilgotna lub w kurniku będzie śmierdzieć amoniakiem to ściółki tej nie wyrzuca się z kurnika, tylko dodaje nowej – na wierzch. Alternatywnie, gdy mamy już grubą warstwę przerobionej głębokiej ściółki można wierzchnią warstwę „zeskrobać” i rzucić w kąt kurnika by wyschła. Zwykle przed dodaniem nowej warstwy ściółki podłoże (zużyta ściółkę) zasypuje się również wapnem gaszonym (wodorotlenkiem wapnia – Ca(OH)2 ). Stosowanie wapna ogranicza rozwój bakterii chorobotwórczych i sprawia, że zwiększa się chłonność podłoża. Na wierzch rzuca się nową ściółkę i lekko miesza się ją z wapnem.
Ile wapna stosuje się na 10m2 kurnika? Jednorazowo od 5-8 kg wapna. Lub około 0,5 kg na kurę nioskę. Zwykle stosuje się je co 2-4 tygodni. Minusem stosowania wapnia są większe straty azotu. Możliwe, że dobre efekty uzyskałoby się stosując mączkę bazaltową. Niektórzy hodowcy amerykańscy nie stosują w swoich głęboko ściółkowanych kurnikach żadnego wapna.

Czy ten sposób trzymania kur oraz innych zwierząt nie jest niehigienicznych i niezdrowy dla zwierząt?  Co z bakteriami, pasożytami i innymi patogenami?

Nie, tego typu sposób trzymania kur nie jest niehigieniczny. W latach 40 ubiegłego wieku  przeprowadzono doświadczenie. Polegało ono na pomiarze śmiertelności kur w zależności od tego jak postępowano ze ściółką. W roku 1946 rozpoczęto użytkować kurnik. Przez pierwsze trzy lata, gdy regularnie usuwano zużytą ściółkę i rozkładano nową śmiertelność w kur wynosiła 19%. Było (następujących po sobie) 10 grup kur składała się łącznie z 18000 kurczaków (odchowanych od 1 dnia życia na fermie). W ciągu następnych trzech lat w których przestano usuwać ściółkę wyhodowana na tej samej fermie 10000 kur a ich śmiertelność wynosiła 7%. Zanim zaczęto stosować głębokie ściółkowanie rzadko kiedy w jakiejś grupie nie dochodziło do ataku kokcydiozy (choroby spowodowanej pasożytniczymi pierwotniakami). Po wychowaniu na głębokiej ściółce co najmniej dwóch grup kur nie było z tą chorobą żadnych zauważalnych problemów.

Przyczyn tego zjawiska jest kilka:

Najprawdopodobniej przebywanie kur na „starej” ściółce narażało kury już od małego (1 dnia życia) na małą ilość kokcydiów (i innych chorób) dzięki czemu kury nabywały odporność.

Kolejną prawdopodobną przyczyną lepszej odporności kur na dojrzałej głębokiej ściółce jest „większa dojrzałość” ekosystemu ściółki. Podobnie jak pierwotne lasy są bardziej odporne na presje szkodników niż grunty orne. Wynika to z

racji tego, że w starym lesie jest więcej różnorodnych połączeń między poszczególnymi organizmami. By wytworzyły się te wszystkie korzystne połączenia (w lesie jaki i ściółce) potrzeba oczywiście czasu w którym ściółka (lub przynajmniej jej część) nie będzie ruszana. Intuicyjnie każdy wie, że nawet wielogatunkowy młodnik w lesie ustępuje pod kątem bioróżnorodności obszarowi Białowieży o podobnej powierzchni co wspomniany młodnik.

Nieruszana ściółka w kurniku to przykład ekosystemu detrytusowego w którym nie zachodzi produkcja pierwotna (czyli fotosynteza lub chemosynteza). Inne przykłady takich ekosystemów to część ciemnych jaskiń (czyli nie zachodzi proces fotosyntezy bo i jak bez światła?) w których podstawą łańcucha pokarmowego są np. odchody nietoperzy. Mimo, że nie ma roślin, to bioróżnorodność w tego typu miejscach jest  naprawdę niesamowita!

Co się niejako wiąże z poprzednim powodem dla którego na głębokiej ściółce kury mniej chorują to fakt, że w takiej ściółce zachodzi proces kompostowania. Proces kompostowania to tlenowy rozkład materii organicznej przy udziale organizmów żywych. To co się dzieje w kompoście to prawdziwa wojna o przetrwanie. Kompost wprost tętni życiem. Jeśli jesteś jakimś „zwykłym patogenem”, który czeka sobie w ściółce to ma się pecha. Organizmy „nieruchome” i nie posiadające skutecznych mechanizmów jak przetrwać w takim środowisku padną najprawdopodobniej ofiarą jakiegoś innego organizmu, który żywi się takimi „ciapowatymi” organizmami jak kurzy patogen. Czy oznacza to, że ani jeden patogen nie przetrwa? Oczywiście, że tak nie jest. Nie w tym jednak rzeczy by nie przetrwał ani jeden patogen, tylko by nie został przekroczony próg zjadliwości dla danego patogenu (ilości bakterii/wirusów/pierwotniaków, która wywołuje chorobę). Przekładając to na bardziej przyziemny przykład… Człowiek może połknąć 1 pałeczkę Salmonelli i nic mu nie będzie, jednak jeśli spożyłby  100000 to już może być to problem. Podobnie można współżyć seksualnie z osobą będącą nosicielem wirusa HIV i się nie zarazić. Zwłaszcza mężczyzna odbywający stosunek heteroseksualny ma mniejszą szansę zarażenia mimo bycia wystawionym na działanie tego wirusa. Drugi, trzeci czy czwarty stosunek seksualny może jednak okazać się dla tego lekkomyślnego lub nieświadomego mężczyzny tragiczny w skutkach. Mała dawka patogenów jest nawet bardzo pożądana by pobudzać układ immunologiczny (odpornościowy).

Czy są jeszcze jakieś inne korzyści ze stosowania głębokiego ściółkowania?
Tak, po pierwsze wspomniałem, że gdy stosuje się głębokie ściółkowanie to również zachodzi proces kompostowania (raczej powoli, ale jednak). Skutkiem ubocznym a czasem i głównym „plonem” procesu kompostowania jest wytwarzanie ciepła. Zatem taka głęboka ściółka podwyższa temperaturę w kurniku – co zwłaszcza zimą, jesienią i wczesną wiosną jest bardzo pożądanym zjawiskiem.

Kolejna korzyść związana ze stosowaniem głębokiego ściółkowania również wiąże się z procesem kompostowania a konkretnie z organizmami, które tego dokonują – m.in. dżdżownice i inne „robaki”. Kury mogą wyjadać je ze ściółki czym zmniejszają swoje zapotrzebowanie na paszę, co oznacza również mniejsze koszty dla nas jak i środowiska. Sam fakt, że w tym „brudzie” kury mogą znaleźć różne smakołyki do zjedzenia oznacza, że mogą przetrwać spożywając niepełnowartościową paszę np. nie zawierającą wszystkich aminokwasów egzogennych, tłuszczu  lub chociażby witaminy B12 (brak produktów pochodzenia zwierzęcego lub bakteryjnego). Głębokie ściółkowanie to technika szczególnie użyteczna w ciężkich czasach (wojna, głód, katastrofy naturalne…), gdy możemy mieć problemy ze zdobyciem paszy dla kur zawierającej komplet aminokwasów. Pośrednio pokazuje to jak ważne w diecie kur są produkty pochodzenia zwierzęcego, lub z drugiej strony patrząc jak „nieoptymalne” jest karmienie kur czy innych zwierząt ziarnem.

Tabela obrazuje wyniki eksperymentu przeprowadzonego na 3000 kurach w roku 1947. Badano jak miał się przyrost masy  w zależności od tego jak karmione były kury i na jakiej ściółce je hodowane. Oznaczenia użyte w tabeli:
Nowa głęboka oznacza głęboką ściółkę, która była zakładana podczas pierwszego dnia eksperymentu.  Stara głęboka oznacza ściółkę, która już była używana przez inne kury w pierwszym dniu eksperymentu. Świeża oznacza, że ściółka była nowa i wymieniana co 2 tygodnie. Dieta pełnowartościowa oznaczała dietę zawierającą mączkę z lucerny. W diecie niepełnowartościowej nie było suszonej mączki z lucerny. Waga osiągnięta w 12 tygodniu hodowli (doświadczenie przeprowadzone ponad pół wieku temu, dziś tempo wzrostu brojlerów jest dużo szybsze). Funt to około 0,473 kg. Zwróć proszę uwagę na lepsze przyrosty masy ciała i niską śmiertelność kur na starej, głębokiej ściółce . Niezależnie od diety.

Ostatnią korzyścią ze stosowania głębokiego ściółkowania jest posiadanie w kurniku zapasu dojrzałego kompostu – wystarczy odgarnąć z wierzchu warstwę świeżej ściółki a pod spodem będzie roczny (czy kilkuletni) dojrzały kompost – bez specjalnego przewracania czy dodatkowego wysiłku z naszej strony. Wartościowe substancje nawozowe nie zostaną również wymyte, jak to czasem dzieje się z kompostem robionym na zewnątrz.

Filmik w którym jeden Amerykanin zachwala głębokie ściółkowanie w… kurzym traktorze.

Jakie materiały są najlepsze na głęboka  ściółkę?
Na głęboka ściółkę najbardziej przydatne będą materiały ubogie w azot – dzięki temu więcej odchodów będą mogły „zneutralizować”. Kilka przykładów jakich materiałów ludzie używają do głębokiego ściółkowania kurników czy chlewów:

  • słoma
  • trociny
  • papier
  • gazety
  • wióry drzewne
  • igliwie sosnowe
  • suche liście
  • skorupy od orzechów (rozdrobnione i z dodatkiem innych materiałów)

Na zakończenie chciałbym jeszcze zaznaczyć, że ze ściółką jest jak z winem i kobietami – im starsza tym lepsza.** Jacyś chętni na wyrzucanie gnoju z kurnika? :)

Osoby szczególnie zainteresowane tą tematyką mog

ą  przeczytać również artykuł dotyczący komercyjnej hodowli kur w systemie głębokiego ściółkowania. Może to stanowić atrakcyjną alternatywę dla klatkowych ferm przemysłowych. O alternatywnych źródłach paszy za której odbiór można uzyskać nawet pieniądze możesz przeczytać tutaj.

*Drobnym odchyleniem od tej zasady są zwierzęta zapadające np. w sen zimowy. Stałocieplne zwierzęta gospodarcze jednak w ten sposób nie zimują…
**Starsze kobiety są lepsze niż młodsze, bo lepiej gotują 😉

Related Post

Comments

  1. Wojciech Majda says

    @Ewa

    No racja. Najlepiej raz do roku na wiosnę :) coby się za bardzo nie przemęczać

    @Sokomaniak
    Też tak zamierzam robić, ale tylko zimą.

  2. www.boskawola.pl says

    Także i nasze konie już wkrótce (myślę, że mniej więcej za dwa tygodnie – na razie nie ma to sensu, bo po prostu spędzają za mało czasu pod wiatą!) i nasze konie dostaną głębszą, a z czasem i całkiem głęboką ściółkę pod wiatą. U koni nie zaprzestaje się wybierania nawozu w tym celu – ale zbiera się tylko te kupki, które leżą na wierzchu, ścieląc w to miejsce świeżą słomą. Pod spodem gromadzi się coraz to grubsza i coraz to cieplejsza warstwa słomy przesyconej moczem i tych części kału (niewielkich – koński kał jest bardzo suchy i dobrze się go zbiera), które wpadły głębiej i zostały przydeptane. Doskonale się to sprawdziło poprzedniej zimy. Wybieraliśmy dwukrotnie: w okolicach Bożego Narodzenia (akurat była odwilż) i potem dopiero na wiosnę. Bardzo głęboka ściółka mogłaby być niekorzystna dla końskich kopyt, jak każde inne zbyt miękkie podłoże. Oczywiście -najbardziej są na to narażone konie, które dłuższy czas spędzają w zamkniętej stajni…

  3. Anonymous says

    Sa dwie szkoły:
    Pierwsza: Wyrzucić gnój z kurnika.
    Druga: Przenieść kurnik w inne miejsce a w starym miejscu dosypać słomy i posadzić warzywa.

  4. Wojciech Majda says

    @Anonimowy
    Tak, nikt Tobie tego nie zabroni :). Co mi się nie podoba, to fakt, że EM to produkt za który trzeba płacić…

    @
    Pan Jacek

    Dzięki za informacje. Dlaczego miękkie podłoże jest niedobre dla kopyt końskich?

    Znalazłem informacje, że kiedyś biedacy zbierali końskie kupy z ulicy i karmili nimi swoje świnie.

  5. Wojciech Majda says

    Witam,

    specjalistą od EM nie jestem, jednak z tego co mi wiadomo nie można ich na dłuższą metę hodować w domu. Można je "namnożyć" z koncentratu, ale od czasu do czasu (jak się koncentrat skończy) to trzeba go dokupić. Tak przynajmniej mówią producenci tego dobra.

    Ma to związek z tym, że sporo z tych mikroorganizmów co w EM występuje nie jest "naturalna" (w tym sensie co nie jest naturalny jakiś krzak róży ozdobnej w ogrodzie a nie GMO). Z czasem te efektywne mikroorganizmy zostają zastąpione przez ich mniej "efektywnych" a lepiej przystosowanych do środowiska kuzynów.

    Podobne działanie (choć możliwe, że słabsze) ma robiona domowym sposobem Aktywnie Napowietrzana Herbatka Kompostowa.
    Cz.1
    http://permakulturnik.blogspot.com/2010/02/aktywnie-napowietrzana-herbatka.html

    Cz.2
    http://permakulturnik.blogspot.com/2010/02/aktywnie-napowietrzana-herbatka_16.html

  6. Wiedźmin says

    Stosuje tą metodę od około trzech miesięcy co do kur niosęk sprawdza się rewelacyjnie. Kury są w niebo wzięte dając jajek jak latem :-) . Dodatkowo temperatura w kurniku jest dzięki temu przynajmniej 10-15 stopni wyższa niż jak stosowałem świeżą ściółke. Co ciekawe jak wykopać trochę starszej części z dołu pachnie „lasem” oraz bardziej przypomina kompost niż gnój. Polecam oczywiście!

    • Permakulturnik says

      Cieszy mnie, że masz takie dobre rezultaty. Dajesz kurom jakiś komercyjny suplement witaminowo-mineralny?
      Możesz podać jaka temperatura zwykle była przed zastosowaniem głębokiej ściółki zimą a jaką masz teraz?
      Ile masz niosek?

  7. Wiedźmin says

    Mam około 110 kur, dostają MIX-VIT Ecoplonu. Witaminy i minerały to konieczność przynajmniej zimą. Jeżeli chodzi o temperaturę to w tamtym roku nie mierzyłem, ale przy minusie na dworze w kurniku woda zamarzała. Ostatnio przy temperaturze -3, w kurniku było 12 stopni. Przed chwila sprawdziłem też temperaturę samej ściółki wyszło aż 23 stopnie. Jak kogoś nie stać na ogrzewanie podłogowe proszę bardzo jest ekologiczna alternatywa, wystarczy robić kupę na podłogę ;-).

    • Permakulturnik says

      Dzięki Wiedźminie za odpowiedź.

      Tak, witaimny i minerąły są bardzo ważne. Oprócz tego dajesz kurczakom trochę soli albo mają do niej dostęp? Ogólnie możesz poeksperymentować z dodawaniem Boraxu do soli dla kurczaków, (2% boraxu w soli) bo ten Mix-Vit go nie ma. Najlepiej daj kurczakom wybór miedzy zwykłą solą a tą z boraxem. Jak kury będą dobrze tolerować, to możesz nawet reklamować jajka jako bogate w bor (ma wiele dobroczynnych właściwości, m.in. przeciwdziałanie reumatyzmowi) i większą kaskę otrzymywać.

      Jeśli nie chcesz zmieniać dodatków mineralnych to na wiosnę możesz dać oprócz kurzeńca 10 kg boraxu jeśli masz glebę bardzo lekką, 20 jeśli masz lekką jeśli średnio zwięzłą to 30. Jeśli chcesz wyższe dawki boru dawać, to najlepiej wcześniej test gleby.

      Ja nie wiem jak biednym trzeba być, żeby chcieć robić na podłogę, ale dla każdego kto co lubi 😉
      Pozdrawiam!

      • Wiedźmin says

        Nie dawałem soli, ale w mieszance MIX-VIT jest sód 14gram na kilogramy, więc niewiem czy sens jest podawać dodatkowo sól? Z ciekawości dałem troche kurą, były całkiem zadowolone.

        • Permakulturnik says

          „Przemysłowi” hodowcy dodają do paszy 2,5 kg soli (NaCl) na tonę paszy. W mniejszych dawkach to jest: 2,5 grama na 1 kg paszy lub jak ktoś woli 0,25% dodatek chlorku sodu do paszy.
          Zatem samego dodatkowego sodu jest w paszy 0,1%.

          Jeśli podajesz Mix-Vit w zlecanej przez producenta ilości (4% wagi paszy), to Twoje kury dostają tylko 0,00056% sodu dodatkowego w paszy. Pewnie poprawią Ci się wyniki jak zaczniesz dodawać kurom soli do paszy, bo Mix-Vit zaspokaja tylko ich naprawdę minimalne potrzeby pod tym względem, ale to nie jest wartość optymalna. W Polsce gleby mamy raczej ubogie w sód, mało kto nawozi tym składnikiem pola, więc zawartość sodu w roślinach jest niska. Tym lepiej dla Ciebie, bo jest potencjał do jeszcze większej poprawy zdrowia kur i ich produktywności bardzo niskim kosztem.

          Ekonomicznym rozwiązaniem jest sól kamienna.

          • Wiedźmin says

            Dzięki za tak profesjonalna odpowiedź. Zmiany już wprowadzone, jak tylko będzie widać jakąś poprawę odrazu dam znać. Pozdrawiam

  8. darwan says

    Może jakiś wpis o boraksie, mam jeszcze kilka pytań i nie wiem czy drążyć temat tutaj.

    Zrobiłem sobie mieszankę 3 kg soli niejodowanej + 69 g boraksu, od wczoraj dodaję to do paszy dla kur – płaska łyżeczka na ok 5 kg paszy.

    Czy mogę tą mieszankę solno boraksową dodawać też do paszy dla królików i owiec ?

    • Permakulturnik says

      Właśnie testuję na sobie kuracje Boraksem (2 dzień). Biorę 50-60 mg dziennie. Jak na razie dobre efekty… Dawka boraksu, którą zapodajesz będzie bezpieczna. Możesz też zrobić test: W jednym wiadrze dać królikom czy owcom soli bez boraksu, w drugiej z boraksem i zobaczyć co wybierają. To da Ci pewien pogląd czy potrzebują tego minerału.

      Ogólnie tutaj (tzn. na tym blogu) to jak najbardziej miejsce by drążyć tego typu tematy!

      • Piast says

        Z tego co przeczytałem wynika, że boraks nadaje się jako ekologiczny dodatek do nawozów, dezynfekcji czy odstraszania niektórych owadów, ale do paszy czy bezpośredniej konsumpcji – czy aby na pewno?

        • Wiedźmin says

          Może to być dobry temat na osobny wpis, oraz co najważniejsze jak dbasz o zdrowie oprócz przyjmowania boru Wojtku? Jako ciekawostkę dodam że od kiedy kurą podaje witaminy i minerały, widząc jak dobre efekty dają sam kupiłem zestaw witamin dla siebie.

          • Permakulturnik says

            Z codziennych suplementów to: Thyroid-S, kawa, 20g żelatyny, od wczoraj 50mg boraxu
            Kilka razy w tygodniu: witamina e, jodek potasu 12-25 mg, aspiryna, siarczan miedzi pięciowodny 20mg, 5ml skoncentrowanych minerałów z wody morskiej bez sodu.
            Raz w tygodniu: wątróbka 300-400 g, owoce morza minimum 1kg, głównie małe ośmiornice (bo są najtańsze – 12zł/kg) :)
            Od czasu do czasu: 1-2mg dwutlenku selenu.

            Tak witaminy i minerały to dobra sprawa, większość suplementów nie zawiera jednak boru.

        • Permakulturnik says

          Pasta zrobiona z boraksu, cukru i wody świetnie zabija mrówki – jedzą go jak głupie. Do mieszkania wchodziło mi co najmniej kilka rodzajów mrówek. Musiałem je wszystkie wytłuc, bo widziałem np. jeden kolor, potem dwa dni nie wchodziły, a następnego dnia były inny kolor, potem jeszcze ten sam, ale większe itd.. cała procedura trwała długo, ale już mi nie przeszkadzają.

          Jak najbardziej nadaje się jako dodatek do paszy czy suplement dla ludzi. Kości się od tego wzmacniają – to jest potwierdzone wieloma badaniami. Poprawia się retencja wapnia i magnezu. Tarczyca oczyszcza się z fluoru (dzięki czemu może przyjąć jod). Jest też taka teoria spiskowa, że żywność deficytowa w bor, zwłaszcza gdy pije się wodę z dodatkiem fluoru powoduje zwapnienie przysadki mózgowej, która jest uznawana za centrum świadomości. Hitler ponoć dodawał do wody fluorek glinu, by naród był mu bardziej potulny. Oprócz tego wiele leków np. na reumatyzm przestałoby się sprzedawać. Co by się z naszą gospodarką stało? Skąd członkowie zarządu firm farmaceutycznych mieli by pieniądze na kurwy jakby ludzie zamiast ich drogich leków kupili sobie worek boraksu? 1 kg boraksu kosztuje 8zł, jest w nim substancji czynnej na… 20000 dni terapii?
          Koniec z teoriami spiskowymi.

          Cała „kontrowersja” z boraksem zaczęła się ponad 100 lat temu, w czasach gdy boraks i kwas borowy były używane powszechnie jako konserwanty. Przeprowadzono doświadczenie w którym karmiono ochotników coraz to większymi dawkami boru. W jednym badaniu, które uzyskało dużo rozgłosu dawkę 500mg boru (czyli około 5,5 grama boraksu) dziennie za zbyt dużą by otrzymywać ją codziennie (przez długi czas), a jednorazową 4000mg (4 g) boru, czyli około 45 gramów boraksu za szkodliwą dla każdego bez wyjątku. Gdy przeprowadza się badania na szzczurach, to LD50 (dawka od której zdycha 50% osobników) jest zbliżone do chlorku sodu: 2.66 g/kg kontra 3g/kg. W przeliczeniu na ludzi – jeśli zjesz za jednym razem 200 gramów boraksu, to jest duża szansa, że umrzesz. Podobnie jakbyś zjadł na jedno posiedzenie 250 gramów soli kamiennej.

          http://naldc.nal.usda.gov/download/48211/PDF

          Ogólnie rzecz biorąc najlepiej byłoby jakbyśmy mieli wysoki poziom boru w glebie – wtedy nie musielibyśmy szamać boraxu. Większość rolników nawozi tylko okazjonalnie lub ewentualnie do poziomu który sprawi, że plon nie spadnie, a to nie zapewnia optymalnego dla zdrowia. Nasze liche gleby nie są w ten pierwiastek bogate. Mam kilka analiz gleby z PL, które pokazują poziom dostępnego boru w granicach 0. Idealny poziom to od 1-4 mg/kg gleby w zależności od ilości dostępnego wapnia i pojemności sorpcyjnej gleby.

          Jakbyśmy byli w stanie utrzymywać poziom boru na takim poziomie, żeby zjadana przez przeciętnego zjadacza chleba i jabłek żywność dostarczała mu 10 mg boru dziennie, to suplementacja byłaby zbędna.

  9. Wiedźmin says

    Mam jeszcze pytanie co do samego kompostu powstałego z głębokiego ściółkowania. Chciałem wiedzieć czy będzie nadawać się np: na rozsadę roślin? Ziemia z sklepu sporo kosztujm moze udać się w ten sposób jakoś zaoszczędzić. Jeśli chcę w ten sposób wykorzystać powstały kompost moze więc jakoś jeszcze nawozić ściółke? Dodam że czasami przed dodaniem świeżej słomy sypie mączke bazaltową.

    • Permakulturnik says

      To zależy jak dobrze jest przekompostowany. Najlepiej się przekonasz jak przetestujesz – bierzesz potencjalną ziemię na kompost i wysiewasz w niej nasiona pomidorów. Jak wykiełkują i będą dobrze rosły to będziesz wiedział, że jest wystarczająco dojrzały. Możesz też zawczasu spróbować kiełkowania tych nasion które zamierzasz później w większej ilości wysiać, ale pomidory są zwykle dość wrażliwe na niedokończony kompost.

      Jakbyś chciał przyspieszyć rozkład ściółki, to możesz dokonać oprysku ściółki EM, albo idąc po taniości surowym sokiem owocowym, surowym mlekiem i niechlorowaną wodą. Proporcje 1:1:10. Jak masz budżet jednak, to kup butelkę EM ogród, ten produkt jest tego wart, bo przyspieszy rozkład ściółki i uwalnianie mikroelementów z mączki.

      Ilość tak tylko żeby nieco zwilżyć ściółkę z wierzchu – chcesz, żeby bakteryjki zaczęły ją trawić jeszcze bardziej.

      Co do dodatków do kompostu z kurzeńca… Na pewno nieco gipsu i (nie nieco) kredy. Tylko nie dolomit, bo i tak masz Mg z mączki bazaltowej. Później zrobię jakąś rozpiskę co do dokładnych ilości.

      Jeżeli chodzi o resztę mikroelementów, to trudno powiedzieć bez analizy tego kompostu. Nie mniej takie połączenie mączki bazaltowej z dodatkiem boraksu, siarki (z gipsu) i wapnia z kredy powinno dać w miarę kompletny nawóz.

Trackbacks

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *