Ekologiczne fermy przemysłowe zwierząt?

Do napisania tego wpisu zabierałem się już od kilku tygodni. Szczerze mówiąc zastanawiałem się czy go opublikować czy nie – w końcu słowo ekologia i ferma przemysłowa w głównym nurcie występują tylko jako antonimy (przeciwieństwa).  Doszedłem jednak do wniosku, że skoro jestem blogerem piszącym m.in. o ekologii i ogrodnictwie a:


to napisanie w jakim kontekście fermy przemysłowe mogą być i są przyjazne dla środowiska nie będzie już pierwszą moją „ekologiczną” herezją. Prawda moim zdaniem zasługuje na to by ją rozpowszechnić,  nawet kosztem straty kilku Czytelników, ba może nawet klientów, którzy preferują żyć… nie znając wszystkich istotnych dla sprawy  faktów (że pozwolę sobie użyć takiego eufemizmu, by kogoś czasem nie urazić 😉 ) Wpis ten może wydawać się  dość „techniczny”  – dużo w nim będzie o moim ukochanym Współczynniku Konwersji Paszy (WKP), metabolizmie zwierząt, paszy, genach zwierząt itp. Mam nadzieję, że Was to nie zniechęci!

Co to jest współczynnik konwersji paszy?

WKP to bez wdawania się w zbędne szczegóły wskaźnik pokazujący ile kilogramów paszy musi zjeść zwierzę, by „wyprodukować 1 kilogram zwierzęcia”… Przykładowo jeśli potrzebujemy 3 kg konwencjonalnej paszy by wyprodukować 1 kg świni (wartość osiągalna) to współczynnik konwersji paszy wynosi 1:3. Pewnym udziwnieniem tego wskaźnika jest fakt podawania zwykle ilości paszy w niemal suchej masie (wadze paszy po odjęciu wody) a wagi mięsa (czy jajek lub wełny) w „mokrej” masie. Przykładowo by wyprodukować 1 kg świni (wieprzowina ma wilgotność około 70-80%) trzeba zużyć 3 kg paszy (soja+zboża) o wilgotności kilkunastu procent. Prawda, że dziwne?

W klimacie umiarkowanym musimy (a przynajmniej w chwili obecnej jest to najbardziej ekonomicznie opłacalne) przez pewien czas w roku trzymać większość zwierząt w zamknięciu. Mimo wszystkich korzyści zdrowotnych jakie zwierzętom niesie wypas pastwiskowy, strata energii z jaką wiąże się przebywanie przez dłuższy czas zimą na dworze jest nie do przecenienia. Osoby hodujące zwierzęta na skalę komercyjną (zwłaszcza jeśli produkują dzięki zwierzętom żywność) na pewno zauważą, że zwierzęta (stałocieplne) więcej zjadają gdy na dworze jest -10 stopni Celsjusza  niż jak te same zwierzęta przebywają w pomieszczeniu w którym jest temperatura chociażby 10 stopni Celsjusza. A jeśli nawet te zwierzęta przebywające w zimnie zjadają tyle samo co zwierzęta w ciepłym pomieszczeniu, to na pewno przyrosty masy ciała czy produkcja jajek/mleka/wełny… jest słabsza. Fachowo mówiąc jak zwierzęta przebywają w zimnie to spada współczynnik konwersji paszy.

Dla osób mających podstawowe rozeznanie nt. metabolizmu i zasad termodynamiki będzie to zrozumiałe, tym co nie uważali na biologii i fizyce w szkole (albo było to bardzo dawno temu :) już przypominam. Dzieje się tak dlatego, że zwierzęta stałocieplne m.in. (ptaki  i ssaki) muszą (jak nazwa wskazuje) utrzymać cały czas stałą temperaturę ciała*. Niezależnie od tego czy temperatura otoczenia wynosi -20 czy +20. Każdy wie, że jeśli temperatura głęboka człowieka odbiega powiedzmy o 6 stopni od normy (36,6) w każdą stronę to nie oznacza to nic dobrego. Przy +42,6 człowiek jest już prawdopodobnie martwy – część białek w jego organizmie się denaturalizuje (ścina). Coś podobnego dzieje się jak gotujemy jajka – po przekroczeniu pewnej temperatury zachodzą nieodwracalne zmiany w strukturze białek (chodzi o białko w sensie protein), podobnie jak nie można „odkisić” mleka lub naprawić niektórych błędów w relacjach międzyludzkich. Nie ważne jak bardzo byśmy się starali. W drugą stronę też to działa – gdy temperatura ciała człowieka przez dłuższy czas jest zbyt niska to człowiek ten wkrótce również pożegna się z tym światem. Stan ten nazywa się hipotermią.

Organizmy zwierząt stałocieplnych (a człowiek do takowych się zalicza) poświęca sporo energii by utrzymać prawidłową temperaturę ciała. Znaczne odchylenie od normalnej temperatury ciała oznacza dla człowieka czy zwierzęcia po prostu śmierć. By utrzymać stałą temperaturę ciała a co się z tym wiążę stan homeostazy w organizmie zwierzęta wytworzyły m.in. takie mechanizmy termoregulacji jaki:

  • pocenie się
  • dreszcze i skurcze mięśni
  • zmiana futra na letnie/zimowe
  • szukanie kryjówek przed zimnem, deszczem, wiatrem i słońcem
  • przyspieszenie oddechu
  • zmniejszenie wysiłku fizycznego
  • ograniczenie lub zwiększenie pobierania pokarmu
  • unikanie wyziębienia lub oziębianie organizmu poprzez kąpiele

U ludzi wystepują dodatkowe mechanizmy termoregulacji jak:

  • rozpalanie ognia/wytwarzanie ciepła/korzystanie z klimatyzacji
  • dobieranie ubrań (lub ich brak) do pogody. Niektórzy ludzie również szyją „sweterki” dla swych piesków (co zawsze wygląda komicznie) lub np. derkują konie. Chodzi jednak o świadomy wysiłek umysłu, że można stworzyć sobie dodatkową warstwę ochronną.

Osobną kwestią istotną dla wydajnego WKP są dobre i „wydajne” geny. Brojler dorastający od pisklaka do „kurczaka” w 7 tygodni zeżre sporo mniej jadła niż szwendająca się  po podwórku i potrzebująca z pół roku by osiągnąć tę samą wagę zielononóżka. Trzeba nadmienić, że zielononóżka to kura ogólnoużytkowa a brojlery należą do rasy typowo mięsnych… Nie zmienia to faktu, że jeżeli chcemy głównie mięsa, to lepiej hodować brojlery.

Dlaczego znajomość  mechanizmów i przyczyn termoregulacji jest istotna w hodowli zwierząt?

Utrzymywanie stałej temperatury ciała jest procesem energetycznie rzecz biorąc kosztownym. Organizmy zwierząt i ludzi są w stanie poświęcić sporo energii na to by tą temperaturę utrzymać w rozsądnych granicach. Jakby nie było w przeciwnym wypadku czeka je śmierć. Z biologicznego punktu widzenia i tak się to opłaca – trudno przekazać swoje geny dalej, skoro jest się martwym, nieprawdaż?

W klimacie umiarkowanym musimy (a przynajmniej w chwili obecnej jest to najbardziej ekonomicznie opłacalne) przez pewien czas w roku trzymać większość zwierząt w zamknięciu. Mimo wszystkich korzyści zdrowotnych jakie zwierzętom niesie wypas pastwiskowy, strata energii z jaką wiąże się przebywanie przez dłuższy czas zimą na dworze jest nie do przecenienia. Procesy termoregulacji pochłaniają tym więcej energii im bardziej temperatura odczuwalna otoczenia (temperatura, wiatr, wilgotność…) odbiega od pewnej optymalnej wartości. Zwykle te optymalne warunki dla poszczególnych zwierząt gospodarskich różnią się nieznacznie. I tak:

Dla kur niosek optymalna temperatura wynosi około 13-20 stopni Celsjusza. Niższa temperatura sprawia, że zwierzęta zużywają więcej energii by utrzymać stałą temperaturę ciała, więc spożywają więcej paszy. Wyższa temperatura sprawia, że jajka są nieco mniejsza a kury by się nie przegrzewać pobierają mniej paszy. Dzieje się dlatego, że w czasie trawienia zachodzi mnóstwo różnorodnych reakcji chemicznych w których produkowane jest również ciepło. (Osoby, które stosowały dłuższą głodówkę wiedzą, że człowiekowi jest wtedy zimno.) To przekłada się również na niższą nieśność a to z kolei na pogorszenie WKP.  Jak to możliwe, że skoro kury jedzą mniej jedzenia to jest to niewydajne? Podobne zjawisko zachodzi w przypadku brojlerów (kur hodowanych typowo na mięso) z tym,  że brojlery nie dają mniejszy jaj a po prostu wolniej rosną. Jestem skłonny jednak przypuszczać, że kurczaki płci męskiej hodowane w nieoptymalnej temperaturze mają w tym samym wieku mniejsze jajka niż te trzymane w cieplarnianych warunkach. 😉

Co to są podstawowe potrzeby metaboliczne organizmu?

Każdy organizm żywy ma określone podstawowe zapotrzebowanie energetyczne. Ta energia jest niezbędna do tego by podtrzymać podstawowe procesy życiowe takie jak:

  • wymiana gazowa (proces potocznie zwany oddychaniem )
  • krążenie krwi
  • utrzymanie stałej temperatury ciała
  • utrzymanie innych parametrów istotnych dla  zachowania homeostazy (poziom glukozy we krwi, ciśnienie osmotyczne…)

W przypadku ludzi jest to około 1500 kcal dziennie. Ilość ta jest potrzebna organizmowi człowieka nawet jeśli ten jest zupełnie nieaktywny (np. w śpiączce). Oczywiście nie oznacza to, że trzeba dostarczać dziennie tej ilości kalorii – 1 kg łoju ludzkiego (sadła, które ma się np. na brzuchu) ma kaloryczność około 7200 kcal. Gdy głód przedłuża się organizm jest w stanie również wykorzystać do podtrzymania potrzeb energetycznych kluczowych narządów (serce, wątroba, nerki) i układów (oddychania, nerwowy) również mniej istotne białko strukturalne (np. z mięśni nóg).

Kury, świnie, krowy, owce, króliki czy alpaki również mają takie podstawowe zapotrzebowanie metaboliczne.

Dlaczego trzymanie zwierząt w nieoptymalnej temperaturze pogarsza współczynnik konwersji paszy?

O intuicyjnie łatwo jest zrozumieć, dlaczego zwierzęta trzymane w zbyt zimnym pomieszczeniu potrzebują więcej energii – w końcu ich organizm musi wytworzyć więcej energii a tą zwierzę czerpie z paszy. Oznacza to, że do uzyskania:

  • przyrostu masy ciała
  • jajka
  • wełny
  • mleka
  • siły pociągowej

zwierzę zużyje więcej paszy niż jakby przebywało w temperaturze cieplejszej.

Dlaczego natomiast trzymanie zwierząt w (zbyt) ciepłym pomieszczeniu/środowisku również pogarsza WKP skoro zwierzęta jedzą mniej, czy to nie powinno być lepsze dla hodowcy?

Nie, ponieważ zwierzęta za wszelką cenę chcą utrzymać stałą temperaturę ciała.  Wspomniałem powyżej o tym, że od zbyt wysokiej temperatury można nawet zginąć. Zwierzęta instynktownie bronią się przed tym jak mogą np.  ograniczając przyjmowanie paszy (ponieważ podczas trawienia wytwarzane jest dużo ciepła).  Jednocześnie sam fakt, że jest ciepło nie oznacza, że w cudowny sposób zwierzęciu ustaje metabolizm. Nie, zwierzę mimo tego, że jest gorąco, że je mniej (lub w skrajnych przypadkach wcale nie je!) nadal musi zużyć energię by np. jego serce pompowało krew.

Skąd energetycznie rzecz ujmując biorą się produkty zwierzęce?

Odpowiedź jest krótka – tylko z nadmiaru energii! Jeśli zwierzę zużyje większość dostępnej mu energii na ogrzanie się to nie będzie miało nadmiaru energii by wyprodukować np. jajka albo nowe mięśnie. Podobnie jak zwierzę pobierze tylko tyle energii w paszy by utrzymać podstawowe procesy metaboliczne (bo na jedzenie większej ilości jest zbyt gorąco) to jajek czy nowej tkanki mięśniowej nie będzie. Czyli mimo dostarczania sporej przecież ilości paszy zwierzę będzie niemal bezużyteczne (po permakulturowemu można oczywiście wykorzystać nawóz czy ciepło zwierzęcia,ale jajek czy mięsa z tego nie będzie). Krowa może zeżreć kilkadziesiąt kg paszy, jednak to z tych kilkunastu-kilkudziesięciu „dodatkowych” kg paszy tak naprawdę powstaje mleko i wołowina. Identycznie jest w przypadku kur, oczywiście na dużo mniejszą skalę. Im intensywniej karmimy zwierzęta tym wydajniejsze one są (do pewnej granicy). Zwierzęta z chowu ekologicznego zwykle zjadają więcej paszy niż te z hodowli fermowej.

Dlaczego fermy przemysłowe mogą być w pewnych aspektach lepsze dla środowiska niż nam się to wydaje ?

Wspomniałem na początku wpisu, że fermy przemysłowe mogą być w pewnych aspektach bardziej przyjazne dla środowiska niż niektóre mało wydajne hodowle. Wynika to z tego faktu, że tacy hodowcy bardzo dbają o takie wskaźniki jak współczynnik konwersji paszy , odpowiednią temperaturę w pomieszczeniu. Powoduje to, że proces wytwarzania produktów pochodzenia zwierzęcego jest wydajny (zużywa się możliwie mało paszy jak to tylko możliwe). W przemysłowym chowie zwierząt używane są również bardzo wydajne odmiany zwierząt.

Nie jestem jakimś zagorzałym obrońcą ferm przemysłowych, jednak w pewnych aspektach nie są czystym złem jak się je często przedstawia. Osobiście wolałbym nie jadać takich jajek czy kurczaków z powodu ich jakości i raczej negatywnego wpływu na zdrowie.  Również chciałbym by zwierzęta które zjadam cieszyły się dobrym życiem. To fermowe raczej trudno takim nazwać… Prawdopodobnie w przyszłości gdy ilość dostępnej nam energii będzie mniejsza tego typu fermy staną się wspomnieniem przeszłości. Produkcja komercyjna  jajek, brojlerów, świń w przyszłości będzie zapewne łączyć w sobie tradycyjne jak i nowe elementy:

A Ty co o tym myślisz?

*Nie dotyczy zwierząt zapadających w sen zimowy – te jednak nie są hodowane w większości gospodarstw rolnych.

Related Post

Comments

  1. Marek says

    Na konwersje paszy maja tez wpływ inne czynnki, np system utrzymania: w systemie rusztowym jest znacznie niższe zużycie paszy niz w przypadku głębokiej sciółki a do tego jeszcze nizsze zapotrzebowanie na wentylacje, ogrzewanie, tak tak na ogrzewanie! Wbrew pozorom łatwiej jest zapewnic odpowiedniątemperature na ruszcie niz na ściółce głównie dlatego że w systemie rusztowym możliwe jest dużo większe zageszczenie zwierzat na jednostce powierzchni (wytwarzaja wiecej ciepła) jak również potrzebna jest znacznie miejsza wymiana powietrza niz wm przypadku ściółki a wiadomo że napływające zimne powietrze z zewnątrz musi sie ogrzać.
    Do tego trzeba by jeszcze doliczyc system utrzymania loch, kojce pojedyncze np przyczyniaja sie do zmniejszenia % utraty ciąży i nieproduktywnego pobierania paszy przez luźne lochy, z kolei jarzma porodowe przyczyniaja sie do większej liczby odsadzonych prosiąt czyli równiez ograniczają zapotrzebowanie na pasze dla loch.
    Co do konwersji paszy utrzody to aktualnie bez problemu mozna osiągnąc zużycie nie przekraczxające 2,3kg paszy na kg przyrostu choć celem producenta nie jest minimalizacja zużycia paszy ale efekt ekoniomiczny a to nie zawsze idze w parze, czasem opłaca sie stosowac tańsze pasze pomimo większego ich zużycia.

Trackbacks

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *