Vegan organic – wegańskie ogrodnictwo i rolnictwo ekologiczne

Po kilku wpisach mocniej teoretycznych, w których było sporo o zwierzętach postanowiłem zadowolić moją bardziej nastawioną na rośliny część Czytelników (niekoniecznie muszą być to weg*anie – przecież nie każdy wszystkożerca może albo chce hodować w domu zwierzęta..).

Vegan organic to angielskie określenie na wegańskie ogrodnictwo/rolnictwo ekologiczne. Założenia teoretyczne tego opartego na wegańskiej etyce sposobu uprawy są takie:

  • to rolnictwo/ogrodnictwo ekologiczne – nie stosuje się w nim szeroko pojętej „chemii”
  • minimalizacja cierpienia i wykorzystywania zwierząt

W wegańskiej produkcji ekologicznej nie używa się produktów pochodzenia zwierzęcego takich jak:

  • mączka mięsno-kostna
  • mączka rybna
  • odchodów zwierząt (obornika, gnojówki, gnojowicy…)
  • rogów, kopyt, wełny…

Wyjątkiem od zasady nieużywania produktów pochodzenia zwierzęcego jest dopuszczenie przez niektórych wegańskich ogrodników moczu ludzkiego i przekompostowanych odchodów ludzkich.

Jeśli człowiekowi zależy to i marchewka może być weganką

Jak zatem utrzymuje się żyzność gleby bez stosowania nawozów sztucznych i produktów pochodzenia zwierzęcego?

  • wykorzystuje się  rośliny wiążących azot
  • wykorzystuje się dynamiczne akumulatory
  • używanie kompostu pochodzenia roślinnego
  • stosowanie różnorodnych minerałów np. mączki bazaltowej zawierającej mnóstwo mikroelementów

Czy istnieją gdzieś na świecie miejsca w których teren zarządzany jest w wegański sposób?

Tak, istnieje nawet w Wielkiej Brytanii organizacja Vegan Organic Network promująca tego typu model ogrodnictwa.

Filmik opisujący jak wegański rolnik uprawia warzywa dla ponad 400 rodzin. Stosuje przystosowaną do swych potrzeb odmianę 7 letniego płodozmianu.
By się utrzymać sprzedaje warzywa bez pośrednictwa hurtowni czy sklepów. Jak dokładnie ten model działa możesz przeczytać we wpisie o rolnictwie wspieranym przez wspólnotę. Zdaje się to być również  zrównoważony i mogący trwać w nieskończoność system.

Opisana przeze mnie wcześniej uprawa biointensywna również jest całkowicie wegańskim sposobem produkcji żywności.

Osobiście widziałem co najmniej jedno takie miejsce w którym nie używa się produktów pochodzenia zwierzęcego i nawozów sztucznych do nawożenia. To leśny ogród o powierzchni 0,8 ha będący w zarządzie Martina Crawforda z Agroforestry Research Trust .  Martin Crawford nie jest co prawda weganinem (widziałem jak jadł dojrzałego chedara ;), ale w swoim leśnym ogrodzie nie stosuje produktów pochodzenia zwierzęcego (poza moczem ludzkim i kompostem z toalety kompostowej). Ma też małe oczko wodne w którym hoduje ryby, jednak jego wpływ na obieg pierwiastków w jego systemie jest zupełnie nieistotny. Czego oczywiście nie można powiedzieć o wpływie  zwierząt, które rozmnażają się w stawie, dzięki temu małemu stawowi mogą żyć (niektóre ptaki, żaby, ropuchy i inne płazy, gady) lub występować w dużo większej liczbie niż jakby stawu nie było! Martin Crawford nie zarządza swym leśnym ogrodem pod kątem maksymalnej produkcji żywności. Głównym zadaniem leśnego ogrodu Martina Crawforda jest edukacja oraz dokonywanie badań w dziedzinie leśnych ogrodów klimatu umiarkowanego.

Krytyka i ograniczenia ogrodnictwa wegańskiego

  • Z wiadomych względów nie można hodować zwierząt w takim systemie. Nie można zatem z niego pozyskać jaj, mięsa, wełny, mleka, skóry…
  • Rolnik z filmiku prowadzący 7 letni płodozmian poświęcał aż 2 lata na uprawę roślin na nawóz zielony (lucerny) – nie widzę powodu (poza etyką wegańską i niechęcią bezpośredniego zabijania zwierząt)  by nie zwiększyć wydajności tego system poprzez dodanie tam roślinożernych zwierząt. Chociażby w czasie sezonu wegetacyjnego (np. króliki). Dzięki temu można by jeszcze bardziej zwiększyć produkcję żywności (jeśli taka byłaby potrzeba)
  • Gdyby cały świat przyjął taki model rolnictwa i diety spora ilość potencjalnej paszy marnowałaby się (resztki z restauracji, obierki, wysłodki, otręby…)

Kiedy warto zostać wegańskim ogrodnikiem czy rolnikiem ekologicznym?

Wegańskie rolnictwo/ogrodnictwo ekologiczne może stanowić ciekawą alternatywę dla osób, które  nie mogą lub nie chcą hodować zwierząt na swojej posesji. Czy to ze względu na mobilny tryb pracy, lokalne prawo, niemożność czy niechęć do  podjęcia zobowiązań związanych z trzymaniem zwierząt.

Inna opcja warta rozważenia to jeśli ktoś sam wyznaje wegańskie zasady i ma zamiar specjalizować się w produkcji żywności dla wegetarian/wegan. To około 1-2% społeczeństwa, które często jest gotowe zapłacić trochę nieraz nawet dużo więcej za to by kupić żywność „całkowicie wolną od cierpienia zwierząt” (co oczywiście jest fikcją, ale wielu weg*an w to wierzy). Nie spotkałem się jeszcze w z ludźmi w Polsce, którzy „zagarnęli” sobie łatkę pierwszych wegańskich producentów żywności ekologicznej.  Miło by mi było jakby któryś z Czytelników bloga sobie ją skutecznie przypisał :) Bycie pierwszym w jakiejś dziedzinie to bardzo przyjemna pozycja marketingowa, która wszystkim gorąco polecam. Nie tylko zresztą w marketingu bycie pierwszym jest bardzo przyjemne :)

Related Post

Comments

  1. permakulturnik says

    W Polsce jeszcze się nie spotkałem z taką towarową wegańską uprawą ekologiczną. Przez maile pisałem z jednym gospodarstwem ekologicznym prowadzonym przez wegetarian i wiem, że oni nie chcieli mieć zwierząt, więc jakoś siłą rzeczy muszą sobie radzić.

  2. al says

    Z przykroscia musze stwierdzic iz strona nie tylko nie wyswietla polskich „ogonkow” ale rowniez ich nie przyjmuje. Z tego powodu pomimo dosc interesujacej tresci nie nadaje sie do czytania.

    • Permakulturnik says

      Drogi ALu u mnie (zarówno na laptopie, przeglądarka Firefox jak i komórce z przeglądarką Android ) są polskie znaki. Może warto zrobić uaktualnienia? Jeśli to nie pomoże, to proszę przesłać mi szczegóły jakiej przeglądarki używasz, to będę mógł coś więcej doradzić.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *