Jak projektować gildie roślinne? Leśny ogród cz.14

Gildiom roślinnym zostały poświęcone co najmniej 2 wpisy (Gildie roślinne a permakultura oraz Permakultura i leśne ogrody cz. 10 – Gildie roślinne I). Dzisiaj podzielę się z Czytelnikami m.in. „przepisem” dotyczącą kolejnej gildii – gildii dla orzecha włoskiego. Nie to będzie jednak najcenniejszą rzeczą jaką moim zdaniem będzie można wynieść z tego wpisu. Opiszę „od kuchni” jak tworzyć nowe gildie roślinne.

W skrócie przypomnę czym jest koncepcja gildii roślinnej – chodzi o takie zgrupowanie roślin, które wspierają się nawzajem zwiększając łączny plon z danego obszaru.  Przykładem negatywnym gildii (o produktywnych gildiach możesz poczytać w linkach podanych powyżej) będzie połączenie drzewa owocowe + trawy. Trawy wydzielają substancje allelopatyczne (upośledzające wzrost niektórych roślin), które przeszkadzają we wzroście drzew. Warto wspomnieć również, że trawy mają duże zapotrzebowania wodne i pokarmowe. A z racji tego, że większość korzeni mają na tym samym poziomie co drzewka owocowe, to wiadomo, że walka o te ograniczone zasoby jest silna i energetycznie rzecz ujmując kosztowna. Rezultatem tego są zmniejszone plony i/lub niższa jakość pożądanych przez nas owoców. Dlatego zwalczanie trawy i innych chwastów w sadzie wiąże się zwykle ze znacznymi kosztami i nakładami pracy (opryski herbicydami, niszczenie mechaniczne na wiele sposobów, wypalanie, oblewanie wrzątkiem, ściółkowanie…)

Sama wiedza czego nie robić w przypadku tworzenia gildii nam nie wystarczy choć warto cały czas pamiętać o „niedobrej” (w tym kontekście trawie). Kontekst oczywiście można w permakulturowy sposób łatwo zmienić wprowadzając do systemu zwierzęta trawożerne. Zatem jakimi wytycznymi kierować się przy tworzeniu nowych (jeszcze nie istniejących), produktywnych gildii roślinnych?

Skąd się wzięły gildie roślinne – źródła inspiracji i wiedzy?

Koncepcja gildii roślinnych wzięła się z obserwacji natury.  W ekosystemach (nie muszą to być nawet ekosystemy naturalne, bo większość łąk, pastwisk i lasów takimi nie jest) w określonych warunkach klimatyczno-użytkowo-glebowych występują konkretne grupy i zbiorowiska roślin. Posiadając odpowiednią wiedzę można, jeśli rozpozna się kilka charakterystycznych roślin z danego środowiska roślinnego całkiem trafnie stwierdzić jakie warunki glebowe, wodne czy klimatyczne na danym obszarze występują. (1 PL). W tych naturalnych lub półnaturalnych warunkach pewne kombinacje roślin po prostu występują często, niektóre rzadziej a pewne nie występują w ogóle. Warte zauważania jest to, że te kombinacje tworzą się samoczynnie, bez większej ingerencji człowieka w skład gatunkowy danego ekosystemu. Lub ta ingerencja jest minimalna jak np. posadzenie jednego lub kilku gatunków drzew.


W Polsce gdy sadzi się las to zwykle oprócz drzew drzew typowo „produktywnych” (na drewno) używa się również kilku innych gatunków drzew i krzewów w celach poprawy zdrowotności lasu.  Runa leśnego jednak nikt nie sadzi, pojawia się ono samo z czasem. Zwykle w danych warunkach klimatyczno-glebowych w piętrze podszytu i runa pojawiają się niemal identyczne gatunki roślin. Zdjęcie zrobione na skraju lasu. Widać na nim m.in. jarząb pospolity, chmiel, maliny… W innych krainach (Syberia, Kanada, USA) lasy sadzi się także rozsiewając nasiona drzew samolotem a i tak z czasem powstają charakterystyczne dla danego obszaru zbiorowiska roślinne.

Potencjalny projektant gildii może zatem zaobserwować w naturalnym ekosystemie jakie kombinacje roślin występują i „w razie czego” pozamieniać różne „dziczki” na bardziej produktywne odmiany. Często również  zamiana gatunków w obrębie danej rodziny daje dobre efekty.


Drugim źródłem wiedzy dotyczącej gildii roślinnych jest doświadczenie i wiedza zdobyta przez innym ogrodników, rolników czy leśników. Zdobyć tą wiedzę można za pomocą różnych książek i przede wszystkim internetu. Pewne kombinacje roślin po prostu ze sobą współgrają, pewne nie i są ludzie, którzy te kombinacje przetestowali i dzielą się tą wiedzą.

Jak stworzyć nową produktywną gildię roślinną?

By stworzyć produktywną gildię należy w miarę dobrze poznać wymagania roślin które potencjalnie chcemy użyć i jeśli to możliwe jaki wpływ na otaczającą roślinność i środowisko może mieć dana roślina. Ten wpływ może przejawiać się m.in. w:

  • rzucaniu cienia
  • wysokości
  • ekspansywności
  • byciu „zachłannym” i skutecznym w zaspokajaniu tej zachłanności na (konkretne!) składniki mineralne i/lub wodę
  • wytwarzaniu substancji przeszkadzający wzrostowi innych roślin
  • tworzeniu środowiska/pożywienia dla pożytecznych i szkodliwych organizmów
  • wiązania azotu
  • akumulacji minerałów

Trzeba zatem  zgromadzić sporo informacji (albo można wynająć firmę zajmującą się tworzeniem produktywnych leśnych ogrodów – do tego trzeba jednak zgromadzić  sporo pieniędzy:) ).

Jak stworzyć produktywną gildię roślinną dla orzecha włoskiego?

Zacząć należy od określenia cech, wymagań i wpływu na środowisko głównego aktora – orzecha włoskiego.

Orzech włoski to:

  • wysokie drzewo
  • daje głęboki cień
  • ma duże wymagania wodne i pokarmowe oraz potrafi skutecznie domagać się o swoje kosztem innych roślin!
  • palowy system korzeniowy – jest swego rodzaju dynamicznym akumulatorem
  • liście i łupiny wydzielają juglon – substancję alleopatyczną utrudniającą/uniemożliwiającą wzrost niektórych roślin. Jeśli orzech włoski szczepiony jest na orzechu czarnym to juglon wydzielany jest również przez korzenie.

Zatem orzech włoski to silnie rosnące drzewo, będące kłopotliwym sąsiadem dla wielu roślin. Ta kłopotliwość (i zły wpływ na okoliczne rośliny) to kombinacja:

  1. Dawania głębokiego cienia
  2. Ekspansywnego systemu korzeniowego powodującego niedobór wody i składników odżywczych
  3. Juglonu

Nie każda roślina wytrzymuje takie sąsiedztwo. Zatem…

Jak konkretnie dobrać produktywne rośliny do orzecha włoskiego? Opis procesu poszukiwania:

1.Informacje ze źródeł

Zacząć należy od poznania naturalnego ekosystemu w którym występuje orzech włoski. Jak nazwa wskazuje nie jest to gatunek „rodzimy” (cokolwiek to znaczy…). Naturalny zasięg tego drzewa nie obejmuje jednak Włoch a rozciąga się od Bałkanów na zachodzie poprzez Azję środkową, podnóża Himalajów, aż do południowo-zachodnich krańców Chin (2 EN). Swą mylną nazwę zawdzięcza zapewne temu, że trafił do Polski za pośrednictwem Włochów lub orzechy zostały do Polski sprowadzone przez kupców czy szlachciców pobierających nauki na południu. Te zaś dostały się do Europy zachodniej i południowej poprzez Rzymian, którzy już w starożytności rozpowszechnili to bardzo cenione przez nich drzewo – nazw łacińska tego drzewa ma bosko-perwersyjne pochodzenie – to żołędzie Jupitera i wcale nie chodziło w nim o „owoce” dębów… (3 EN).

Niestety nie mam dostępu do, żadnych danych dotyczących tego częścią jakiego zbiorowiska roślinnego jest orzech włoski… Czy to sprawia, że nie mogę korzystać z tego źródła informacji? Na szczęście nie – od czego jest rodzina! Do rodziny orzechowatych należy również rosnący za wielką wodą kuzyn – orzech czarny (Juglans nigra). Orzecha włoskiego nawet czasami szczepi się na orzechu czarnym… W Nowym świecie z racji mniejszej gęstości zaludnienia ostało się więcej naturalnych lasów. Dysponujemy zatem informacjami w towarzystwie jakich roślin orzech czarny naturalnie sobie rośnie. Z tych bardziej produktywnych i użytecznych do bezpośredniej konsumpcji przez człowieka jest to asymina trójklapowa inaczej zwana urodlinem trójłatkowym  lub paw pawem (Asimina triloba) – daje owoce podobne w smaku do banana. Inna jadalna roślina rosnąca również w towarzystwie (a raczej pod) orzechem czarnym jest persymona amerykańska zwana inaczej hurmą amerykańską (Diospyros virginiana) – daje owoce w smaku podobne do dostępnych w supermarketach i importowanych z Izraela persymon/owoców kaki/sharon fruit’ów – to wszystko nazwa na ten sam owoc, w różnych miejscach występuje on po prostu pod inną nazwą m handlową. Hurmę amerykańską lepiej jednak uprawiać w nieco bardziej słonecznym miejscu niż asyminę.

Kolejnymi roślinami, którym nie przeszkadza nawet orzech czarny a będącymi dobrym dodatkiem do produktywnej gildii są jakieś rośliny współżyjące z bakteriami wiążącymi azot. My musimy szukać takich, które są odporne na juglon i tolerują suszę… Te o udowodnionej odporności i przydatności to oliwniki wąskolistny, który sadzi się nawet na plantacjach orzecha czarnego w celu przyspieszenia wzrostu drzew i zwiększenia plonów orzechów (4 EN, 5 EN). Szacuje się, że oliwnik wąskolistny może wiązać nawet powyżej 200kg azotu na ha/rok! (6 EN)

Oliwnik wąskolistny nie jest jednak najlepszym rozwiązaniem jeśli zależy nam na maksymalnej produktywności jedzenia dla ludzi (owoce o. wąskolistnego, przynajmniej bezodmianowego smakują IMO jak lekko kwaśn0-cierpkie trociny). Z drugiej strony o. wąskolistny stanowi wartościowe drzewo paszowe zawierające w liściach NNKT z grupy omega 3. Jeśli chcemy mieć z roślin wiążących azot również owoce (i paszę z liści) to warto posadzić oliwnika baldaszkowatego lub rokitnika zwyczajnego (rokitnik należy do rodziny oliwnikowatych). Kto powiedział, że nie można mieć wszystkiego 😀 ? Te rośliny mają podobne, dość skromne wymagania glebowo-wodne (sadzi się je we wschodnich Chinach by zapobiec  pustynnieniu, przy okazji pozyskuje się z nich drewno i paszę..), choć rokitnik do dobrego owocowania potrzebuje więcej wody. Zastosowaliśmy zatem zasadę „zamiany” roślin o naukowo i praktycznie udowodnionej skuteczności (o. wąskolistnego) przez rośliny z tej samej rodziny, ale bardzie jadalne dla ludzi. Projektanci permakulturowi z USA wykorzystują również inne odmiany oliwnika np. wielokwiatowego (ten mały krzew rośnie u nas jednak powoli i nie za bardzo sprawdzi się do przycinania na paszę dla zwierząt). Zastosowanie rokitnika, który w monokulturze wiąże do 179 kg azotu/ha na rok ( 7 EN)  w tej gildii to mój wymysł.

Bez czarny a za nim młody jeszcze i niewidoczny orzech włoski

Od strony południowej, tej bardziej słonecznej można posadzić kolcowój pospolity – znane szerzej pod marketingową nazwą jagód goji (Lycium barbarum) – również są odporne na juglon. Jako rośliny wykorzystywane do rekultywacji gleb jest pewnie dość odporny na warunki stwarzane przez starszego orzecha („suszę” oraz „jałową” glebę)…  Podobnie bez czarny (choć ten bardzo lubi glebę bogatą w azot i plonuje wtedy obficiej). Możemy również dodać odporną na juglon i mogącą rosnąć nawet na pustyni morwę czarna lub czerwoną. Bez czarny, morwy, persymony mogą stanowić rośliny buforowe, oddzielające od złego wpływu orzecha delikatniejsze rośliny. Te informację, jak i te o użyciu oliwnika w gildii z orzechem zaczerpnąłem z książki Tobyego Hemenwaya „Gaia’s Garden, Second Edition: A Guide To Home-Scale Permaculture (8 EN)”.

2. Obserwacja – szybki przepis:

Przejdę teraz do moich obserwacji – tego co widziałem na własne oczy a związane jest z orzechami włoskimi…

Jakiś czas temu zaobserwowałem, że pod około 10 metrowym orzechem włoskim rosły porzeczki: czerwone i czarne (były bardzo smaczne). Porzeczki to rośliny o bardzo małych wymaganiach glebowych i świetlnych – całkiem przyzwoicie owocują w cieniu! Mamy już zatem dużo tłuszczu (z orzechów), sporo słodkości (z owoców). Pora wzbogacić naszą gildię o jakąś zieleninę…

Znowu mając oczy szeroko otwarte zauważyłem, że w kilku miejscach pod orzechami rosły… paprocie (jakie gatunki to nie wiem, bo nie jestem dobry w ich rozpoznawaniu). Muszę podkreślić, że zawsze były to bardzo wilgotne miejsca, bo paprocie wymagają sporo wody, a w „normalnym miejscu” raczej pod orzechem nie przetrwają. Pewnie zastanawiacie się  dlaczego opisuję ten szczegół (paprocie) pisząc o produktywnych gildiach roślinnych. Ano dlatego, że w niektórych krajach o podobnym klimacie (USA, Kanada, Korea, Chiny, Japonia) paprocie się zjada. Są tam nawet traktowane jak wielki przysmak (9 EN, 10 EN)  ). Jadalne paprocie występujące u nas to: Pióropusznik strusi, Długosz królewski, Orlica pospolita. Góglując po angielsku sprawdziłem, że wszystkie są odporne na juglon.  Wszystkie są również pod ochroną, więc nie polecam pozyskiwać ich w Polsce z naturalnych stanowisk, albo przynajmniej nie polecam dać się złapać przy tej czynności. 😉  Pędy paproci zbiera się jak są jeszcze nierozwinięte, zwinięte w rulonik (jak na zdjęciu poniżej). Koniecznie trzeba je podgotować. Smakują ponoć podobnie do szparagów.


W Kalifornii pędy paproci chodzi po 18$ za funt czyli około 38 $ za kilogram. Możliwe, że  na ich sprzedaży Amerykanom/Kanadyjczykom/Azjatom, którzy tęsknią za jedzeniem „jak u mamy” również w Polsce można zarobić parę groszy.

Jak uczynić orzechową gildię bardziej produktywną?

Stworzona tu gildia będzie radzić sobie ok, bez nawożenia i dodatkowego nawadniania (paprocie mogą mieć kłopot). Jeśli jednak chcemy by była bardziej produktywna warto zadbać o dodatkowe nawodnienie np. sadząc poniżej swalea zbierającego wodę z większego terenu? Albo tak by wykorzystywać deszczówkę z dachu, możliwe, że na zasadzie permakulturowego ogrodu deszczowego? W ramach dodatkowego nawożenia można np. po prostu z kilkanaście razy w sezonie sobie ulżyć podlewając płynnym zlotem naszą gildię. By światło dochodziło dalej warto dolne, południowe gałęzie orzecha trochę podciąć. By gildia za młodu dobrze i szybko rosła należy zastosować się do wskazówek zawartych w wpisie co jest lepsze rośliny okrywowe czy ściółka?



Gildia do orzecha włoskiego. Trochę kłopotliwe będzie zbieranie orzechów. Legenda – jedna kratka ma wymiary 1x1m, na dole rysunku jest południe, objaśnienia:

1.Orzech włoski 20-25m
2.Oliwnik baldaszkowaty 4-5m
3.Bez czarny  3-8m
4.Kolcowój pospolity 2-3m
5.Morwa czarna/czerwona 8-12m
6.Asymina trójklapowa 4m
7.Porzeczka czerwone 1,5m
8.Pióropusznik strusi, Długosz królewski, Orlica pospolita

Czy to się sprawdzi?

Taka gildia pewnie jeszcze nie istnieje – moim autorskim dodatkiem są paprocie, nie jest również „naturalna” – taka kombinacja gatunków na pewno naturalnie by się nie pojawiła. No i co z tego skoro powinna być produktywna? Nie widzę przynajmniej powodu dlaczego miałaby nie działać…

Jak zwykle jestem ciekaw tego co o tym myślisz.

Related Post

Comments

  1. Adam K. says

    Wojtek, jak zawsze swietny i wartosciowy wpis. Nie moge sie doczekac kiedy sobie cos takiego posadze.

    Jak jednak z dostepnoscia w Polsce tych kilku mniej znanych gatunkow? Czy myslales o ich sprzedazy, przy okazji projektu ogrodu? Nie ukrywam ze ulatwilo by to sprawe. Bardzo chetnie skorzystal bym z takiej oferty, w rozsadnej cenie :)

    Teraz troche humoru – zaczynam martwic sie o Twoja diete. Ja jakos nie odzywiam sie kwasno-cierpkimi trocinami … skad Ty to bierzesz :)

  2. permakulturnik says

    Dzięki za dobre słowo. Większość z tych roślin jest już w Polsce w sprzedaży. W razie czego da się je załatwić – oczywiście w rozsądnej cenie 😉 Sprzedawać też pewnie je będę, choć to nie jest kwestia najbliższego roku czy dwóch.

    Owoce oliwnika wąskolistnego jadłem kilka razy z różnych drzew. Próbowałem z każdego drzewa z 3-4 razy, bo czekałem aż się smak poprawi (o. wąskolistny jak jest dobry to tak podobno ma). Niestety nie trafiłem na dobre odmiany.

    O dietę się nie martw – jeszcze tak źle biznes nie idzie, że muszę trociny jeść 😉 Tak jakoś sobie wyobrażam, że muszą smakować jak ten oliwnik wąskolistny.

  3. permakulturnik says

    Jeżeli chodzi o paprocie to słyszałem, że są ludzie, którzy wykopują je ze stanowiska naturalnego i przesadzają do ogrodu. Oczywiście ci ludzie nie są z Polski, bo by wtedy prawo łamali…

  4. permakulturnik says

    Dzięki za linka. Możliwe, że do agroleśniczej uprawy alejowej by się nadawała, zwłaszcza w pierwszych latach. Myślę, że taką kombinację trzeba by jednak nawozić dość intensywnie.

  5. permakulturnik says

    Brzoza co prawda poprawia żyzność gleby, ale ma tez kilka minusów:
    – „Biczowanie” okolicznych roślin, czyli witki brzozowe w czasie wichur uderzają w liście i młode pędy różnych roślin uszkadzając je
    – brzoza jest „zachłanną” na wodę

    To jej główne cechy. polecane są zatem rożne rośliny odporne na suszę (np. te wymienione w artykule), może też być róża pomarszczona.

    Jeśli jesteś w stanie zapewnić dodatkową wodę, to repertuar tego co się przyjmie zwiększy się. Napisz proszę jaką glebę tam masz, to coś więcej będę mógł napisać.

    Pozdrawiam

  6. Gąsior says

    Odnośnie gryki nie jest tak różowo gdyż jest bardzo wrażliwa podczas wschodzenia i kapryśna w kwestii pogody. Nieraz zdarzało się, że zbiory były niewiele większe niż ilość materiału siewnego. Bardzo ważny jest też termin zbiorów, ponieważ zbyt dojrzałe nasiona opadają na ziemię. Żeby tego było mało po zbiorze trzeba ją w jakimś zamkniętym i przewiewnym pomieszczeniu rozsypać nie grubiej niż 20cm gdyż lubi się „zaparzać”. Te wszystkie czynniki tłumaczą jej wysoką cenę.

  7. Maciej says

    Wszystko byłoby fajne gdyby nie to że orzech włoski NIE wydziela juglonu! Wydziela go korzeniami orzech czarny i morduje np. jabłoń, orzech włoski ma pewne ilości juglonu w liściach które usychając paruje i „czyste” liście opadają na glebę. Pod orzechem włoskim pod sam pień mam poprowadzony żywopłot który go opasa, jest identyczny jak żywopłot rosnący 20m dalej w pełnym słońcu (pewnie byłby niższy, ale jak są cięte na tą samą wysokość to wyglądają identycznie zieloniutko). Na działce z koleji mam 2 orzechy włoskie od którego w odległości 2m rośnie białe winogrono, jabłonie i morele (za ciasno nawet rosną! :/),jeżyna rośnie która rośnie tak szybko że w ciągu sezonu zapuszcza się w promieniu 5m, także zaczyna rosnąć pod orzechem i co roku trzeba ją ciąć. Kiedyś rosnęła paproć między orzechem i jeżynami ale jeżyny je zarosły…

    Jako nieszkodliwość o.włoskiego mogę podać fakt używania przeze mnie liści orzecha jako ściółki (wierzba energetyczna, kukurydza, cukinia i słonecznik). Liście te rozkładają się wolno więc spełniają idealnie rolę pierwszej ściółki która trzymać będzie wilgoć,a na nią idą inne resztki roślinne które pierwsze rozkładając się dostaną się do roślin.

    PS. To się nie tyczy o.włoskiego na podkładce z o.czarnego który wydziela juglon korzeniami i może zabić jabłoń w odległości 9m.

    Jakby ktoś był zainteresowany to na wiosnę mogę przesłać zdjęcia bujnej roślinności pod orzechem jak i sad wokół niego zdrowy i wesoły. Cynk na mail jak już.

  8. Permakulturnik says

    @Maciej

    W większości przypadków juglon źle oddziaływuje na niektóre rośliny. Orzech włoski wydziela juglon, choć mniej niż o. czarny.

    We wpisie podałem, że nie wszystkie rośliny są na juglon podatne. M.in. jeżyny i paprocie nie są.

    Możliwe, że Twoje jabłonie i inne drzewa owocowe zostały posadzone wtedy gdy orzech był jeszcze młody, więc jego wpływ niezbyt silny. W miejscu gdzie rósł orzech włoski przez wiele lat źle przyjmują się rośliny na niego podatne np. jabłonie. Można wiedzieć jaki stary jest orzech i jakie ma wymiary?

  9. says

    Witam, bardzo ciekawa koncepcja gildii roślinnej. Popieram. Jestem ogrodnikiem i porpozycja obsadzeń na rysunku może nie rosnąć prawidłowo. Obserwuję jak rosną roślin pod koroną dwóch orzechów włoskich (wyhodowane z siewki, bez podkładki, orientacyjny wiek 30 lat, średnica korony ok 8 metrów) w moim ogrodzie. Rośliny wyginają się do światła (!). Gleba jest w istotny sposób bardziej sucha. Moim zdaniem bez czarny nie urośnie pod okapem korony orzecha włoskiego. Jest to roślina światłolubna, kochająca żyzną glebę. Paprocie, które wymieniłeś lubią mieć chociaż odrobinę wody. Pod orzechem może im się nie spodobać z tego powodu. Asymina w Wikipedii jest opisana jako drzewo, dorastające do wysokości 10 metrów. Rośnie w Arboretum Kórnickim koło Poznania i nie wiem jakie są jej wymagania klimatyczne. W szkicu nie wspominasz jakie warunki klimatyczne panują w analizowanym hipotetycznym miejscu projektowym, przez co trudno się odnieść czy akurat ta roślina poradziłaby sobie. Idea ciekawa gildii roślinnej ciekawa i warta przetestowania w praktyce. Pozdrawiam

  10. marek says

    Orlica pospolita

    Roślina jest trująca. Zawiera kwas pteritanowy (orlikowogarbnikowy). Zatrucia u zwierząt roślinożernych następują zarówno po spożyciu orlicy na pastwisku, jak i w sianie. U bydła domowego powoduje krwiomocz. U koni poraża układ nerwowy i powoduje chwiejny chód. Orlicy przypisywano także winę za zapadanie owiec na kołowaciznę (obecnie wiadomo, że choroba ta wywoływana jest przez priony)[4].
    Kłącze orlicy i młode pastorałowate liście po przetworzeniu są jadalne. Kłącze zawiera do 60 % skrobi i wytwarza się z niego mąkę. Części zielone po ugotowaniu są podstawą do japońskiego dania warabe[5].

    http://pl.wikipedia.org/wiki/Orlica_pospolita

  11. Nons says

    Panie Wojciechu. Czytam i czytam tego bloga i zastanawiam się… Skoro w moim ogrodzie będzie taka różnorodność fauny i flory, to jak uchronić się przed robaczywymi owocami na drzewach ?
    Do tego zastanawiają mnie jeszcze 2 kwestie:
    Z czego najlepiej zrobić wąskie drogi dookoła altany, na pastwisko i do niektórych grządek
    Czy trzymanie w takim zagajniku kilku kaczek, to dobry pomysł 😀

Trackbacks

Odpowiedz na „permakulturnikAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *