Bioróżnorodność bez biurokracji

Im bardziej zgłębiam zagadnienia mnie interesujące i potrzebne mi do pracy (ostatnio to są zmiany szaty roślinnej na pastwisku pod wpływem rożnego rodzaju zarządzania tymże pastwiskiem) tym mocniej utwierdzam się w przekonaniu jak tępym tworem jest szeroko pojęta biurokracja, konkretnie słynne “przepisy unijne” dotyczące  tzw. bioróżnorodności. By i Czytelnicy zrozumieli (i szczerze pisząc liczę również by podzielali!) moje poglądy na tę kwestię przedstawię kilka zaobserwowanych przeze mnie faktów, które uprzednio wyczytałem w różnych mądrych księgach…&>

Zapewne wiecie jak bardzo podnieca mnie żywienie i wypas zwierząt na pastwisku. I nie chodzi mi tylko o to, że takie mięso czy produkty zwierzęce pochodzące od wypasanych zwierząt ma wyższą wartość biologiczną, też nie tylko o to, że pastwiska a zwłaszcza systemy sylwopastoralne (świadome połączenie plantacji drzew z pastwiskiem) zabezpieczają nasz kraj przed powodziami, budują glebę itp. Chodzi mi głównie o sposób w jaki człowiek poprzez zwierzęta hodowlane wpływa na roślinność, a wiec pośrednio na bioróżnorodność danego ekosystemu. Ta kwestia jest naprawdę ciekawa, by nie użyć nawet słowa często nadużywanego przez celebrytów w TV: fascynująca!

Jeśli chcemy poznać jak człowiek może wpływać na roślinność pastwisk/łąk* musimy poznać “narzędzia” jakimi dysponuje przeciętny pastuch lub jakimi może dysponować:

  1. Czas jednego pobytu zwierząt na kwaterze
  2. Ilość zwierząt na jednostkę powierzchni
  3. Czas od jednego wypasu do powrotu zwierząt na daną kwaterę
  4. Czas (miesiąc w roku) w którym wypasamy/kosimy po raz pierwszy
  5. Rodzaj zwierząt hodowlanych
  6. Zostawianie odchodów na pastwisku/nawożenie
  7. Zabiegi agrotechniczne w tym melioracja
  8. Podsiewanie

I tak inna roślinność będzie rosła na nienawożonych łąkach* na których przez tydzień wypasają się owce po czym zostawia się ją na 6 tygodni do odrośnięcia a inna roślinność będzie rosła na nawożonym, nawadnianym, ogrodzonym, podzielonym na 18 kwater pastwisku na którym wypasane są krowy, które przebywają na kwaterze tylko 1,5 dnia po czym powracają po 4 tygodniach**. Co wiąże się z inną roślinnością to również inne dzikie zwierzęta, zwłaszcza owady. Znaczy się, dzięki takim różnie zarządzanym użytkom zielonym bioróżnorodność zwiększa się.

Innym przykładem jak dzięki działalności człowieka zwiększa się bioróżnorodność jest istnienie górskich pastwisk w Polsce. Gdyby nie działalność człowieka to obszary te zarosłyby mniej wartościowym (jeśli cenimy bioróżnorodność) lasem. Tylko dzięki wypasowi zwierząt przez ludzi, te wartościowe zbiorowiska roślinne są utrzymywane. Czy może były utrzymywane, gdyż z powodu kiepskiej koniunktury na wełnę, skóry, kożuchy, jagnięcinę, mleko i sery owcze nie opłaca się wypasać owiec na górskich pastwiskach. Nie byłbym sobą, gdybym nie dodał, że osoby promujące nieużywanie skór zwierząt i  zwierząt w ogóle przyczyniają się do zniknięcia rzadkich ziół i kwiatków w polskich górach!


Albo będziemy jeść urocze jagnięta, robić z nich kożuchy, czy pozyskiwać od owiec mleko albo wyginą rzadkie kwiatki w polskich górach. Co wybierasz?

 

Dama z łasiczką i futerkiem


 

Na szczęście ostatnie srogie zimy spowodowały powrót w modzie do bardziej naturalnych, tradycyjnych i ciepłych materiałów jak różnego rodzaju futra i kożuchy.

Wracając po tej krótkiej dygresji do bioróżnorodności: Wymieniłem powyżej jak możemy wpływać na to. co rośnie na łące/pastwisku. Proszę teraz wyobrazić sobie, że dodajemy kolejny, wcześniej praktycznie nie występujący czynnik mający wpływ na bioróżnorodność w zarządzanych przez człowieka ekosystemach: drzewa. Ilość sposobów zarządzania jaka może powstać dzięki agroleśnictwu i co się z tym wiąże. ilość nowych zbiorowisk roślinnych jest wręcz niepojęta. Drzewa oddziałują na roślinność rosnącą pod nimi na co najmniej kilka sposobów:

  • zmieniając stosunki wodne na poszczególnych stanowiskach
  • zacieniając rośliny zielne: inne zbiorowiska roślinne powstaną pod wiecznie zielonymi sosnami a inne pod późno wypuszczającymi liście robiniami akacjowymi, jeszcze inne pod orzechami (zwłaszcza czarnym), który późno wypuszcza liście i wcześnie je traci
  • zacienienie roślin zielnych zmienia się w miarę wzrostu drzew
  • wydzielanie specyficznych substancji alleopatycznych przez drzewa jak np. juglonu przez orzechy czarne, które sprawiają, że pewne rośliny nie są w stanie pod nimi rosnąć; lub sosny, które zmieniają pH gleby, a na dłuższą metę również dominującą formę występowania w glebie próchnicy (ze słodkiej na kwaśną)

Każdy z tych czynników z osobna sprawi, że pod drzewami będą rosły różne, możliwe, że nie spotykane nigdzie indziej kombinacje roślin. Niestety z powodu tępej biurokracji dla której bioróżnorodność istnieje tylko wtedy, jeśli można czegoś zakazać albo dostać dotację, powstawanie systemów agroleśniczych jest mocno utrudnione. Co sprawia, że w naszym kraju bioróżnorodność zwłaszcza zbiorowisk roślinnych nie zwiększa się. Wbrew pozorom, kwestia bioróżnorodności nie dotyczy tylko i wyłącznie miłośników rzadkich kwiatków i robaczków. Spowodowany zniechęcającymi do eksperymentowania przepisami brak postępu w wiedzy w tych dziedzinach, tzn. w agroleśnictwie, zakładaniu produktywnych polikultur itd. sprawi, że będziemy gorzej przygotowani do czekających nas trudnych czasów.  To najlepszy przykład tego, że biurokracja będzie naszym przekleństwem w dobie Peak Oil, o wiele bardziej niebezpiecznym i dotkliwym jak fizyczne niedobory ropy naftowej.

*Fachowa nazwa na to, o co mi chodzi to użytek zielony użytkowany przemiennie. Nazwa łąka czy pastwisko choć w wielu przypadkach nie do końca adekwatna to jest krótsza…

**Inne jest tempo powrotu zwierząt na daną kwaterę w maju, a inne w październiku. Jest to kwestia wyczucia, temperatury, opadów… obserwacji runi pastwiskowej.

—–
Zarchiwizowane komentarze:

  1. kil says:

    jedziesz i jedziesz na biurokrację w artykule, a dokładnie co jej zarzucasz?

    • Karol says:

      Temat na pracę co najmniej magisterską :)

    • @kil

      Karol dobrze odpowiedział.

      A więc tak:
      Spróbuj sobie posadzić żywopłot: stracisz dopłaty (czy się pomniejszą), spróbuj nie zwalczać chwastów na plantacjach biomasy a ci odbiorą dotacje. Wielkim wyzwaniem byłoby np. mieć plantację wierzby energetycznej oraz na tym samym terenie plantacje ziół.

      Jednocześnie możesz dostać dotację za to jak w konkretny sposób użytkujesz teren np. kosisz bez maszyn w określonym terminie.

      To wszystko sprawia, że osoba, która wybierze drogę tworzenia nowych, produktywnych zbiorowisk roślinnych jest karana przez urzędników, ponieważ jej pozycja na rynku jest upośledzona ze względu na to, że nie ma dotacji. Czyli osiągnięcie sukcesu ekonomicznego jeśli robisz coś inaczej jak biurokracja chce jest mocno utrudnione.

      Inna sprawa, że ta cała sztucznie utrzymywana bioróżnorodność kosztuje kupę kasy i daje biurokratom władzę.

      • KasiaW. says:

        Trochę mnie razi ta “sztucznie utrzymywana bioróżnorodność” i “tworzenie nowych, produktywnych zbiorowisk roślinnych”,
        mam niejasne wrażenie…że nigdy Pan nie spotkał się z pojęciem zbiorowisk roślinnych i siedlisk przyrodniczych – formacji, które ukształtowały się naturalnie lub pod wpływem setek lat działalności człowieka. Zamiast uskuteczniać teorie i ulepszać przyrodę, można sięgnąć do żródeł.., może tym razem polskich? Taki system z drzewami może swietnie funkcjonować jako strefa ekotonowa, ale niekoniecznie w otwartej przestrzeni.. nie widzę też problemu w zakladaniu zadrzewień śródpolnych (są chronione) i uprawy w międzrzędziach jakiś ziół.

  2. Mike says:

    jednym słowem: biokuracja

  3. kil says:

    logiczne i ekonomiczne jest, ze dotacja jest liczona od powierzchni. Tworzenie wyjątków to dopiero byłaby biurokracja. Poza tym bez żartów – ile może zająć żywopłot w stosunku do powierzchni? chyba że mówimy o ogródku pracowniczym.
    Akurat przy plantacjach biomasy nie znam/nie znalazłem żadnych zapisów, które uzależniają dotację od zwalczania chwastów – może podaj na to podstawy prawne(poza tym kwestia, czy zioła zawsze traktowane jako chwasty? – ale to na marginesie).
    Koszenie bez maszyn z tego co pamiętam to tylko na specyficznych terenach, ale nie kojarzę żeby sposób koszenia miał wpływ na dotację. termin i owszem, ale jest dosyć szeroko określany

    • Karol says:

      Logiczne i ekonomiczne to jest „każdy sobie rzepkę skrobie”, dopłaty nie są ani logiczne ani ekonomiczne. To jest władza i wyzysk.

    • @Kil
      Musisz utrzymywać ziemię w “dobrej kulturze rolnej”. Czyli nie mieć/ mieć mało chwastów.

  4. Ted says:

    Ja nie biorę dopłat i robię to na górskich łąkach z efektami o jakich mogą pomarzyć ekolodzy i Parki Narodowe .Chcesz być wolnym to nie bądż parobkiem na dopłatach które zabijają rolnictwo .Ted.

  5. Ted says:

    Ludzie Owsiak jest jeden i będzie grał… , a dopłaty to tylko sześć lat i wystarczy ! Kto przyjmuje dopłaty godzi się na dyktat i powinien mieć świadomość bycia niewolnikiem.

  6. Ted,

    ja się z Tobą zgadzam, no ale jeśli chce się żyć z rolnictwa to chyba się zgodzisz, że ceteris paribus osobie mającej około 1000 zł mniej z ha jest gorzej konkurować z osobami, które ten dochód mają większy…

  7. Ted says:

    A co ze świadomością że jest to zasiłek socialny dla kalek ! dopłaty niszczą konkurencje w rolnictwie kreując ceny z kosmosu , jeszcze jedno mimo dopłat dochodowość rolnictwa spada – cuda panie cuda.

    • rzeczywiście, wszelkie dopłaty i ingerencja w rynek jest zła

      jednak dopłaty i wymagania to nie całe zło – jest całe mnóstwo innych przepisów, sanepidów, itp.

      wie to ten kto ma choćby małą firmę

  8. Ted says:

    Gospodarstwo prowadzę od 86 roku ,a działalność gospodarczą od 87 niby dwa ustroje a jeden socjalizm tyle że ten dzisiejszy jest bardziej narodowo europejski .

  9. G says:

    Do zadrzewień (zakrzewień też?) na miedzach i w ogóle do szerokich miedz są dopłaty rolnośrodowiskowe.

  10. Jak się byłem pytać jakoś na początku 2010 to już niby nie było. Taki mi pan w ODR powiedział… Jednak nawet jakby były to nie zmienia to ani o jotę przesłania wpisu.

  11. fgh says:

    “Będąc sobą dodam, że osoby promujące nieużywanie skór zwierząt i zwierząt w ogóle przyczyniają się do zniknięcia rzadkich ziół i kwiatków w polskich górach!”

    “Albo będziemy jeść urocze jagnięta, robić z nich kożuchy, czy pozyskiwać od owiec mleko albo wyginą rzadkie kwiatki w polskich górach. Co wybierasz?”

    To rzeczywiście straszne.
    Jeszcze jestem w stanie zrozumieć, że fakt iż ktoś wybrał inny sposób życia może komuś uciskać na niedorozwiniętą półkulę, ale żeby używać tego do szantażu?

  12. @fgh

    Niedorozwiniętą półkulę to masz co najwyżej Ty… Nie, że się z tego śmieję, bo staram się nie śmiać z cudzych nieszczęść – całkiem możliwe, że jeśli Twoja mama jest nieprzyjmującą suplementów weganką od Twojego urodzenia to to jest tego przyczyną.

    Nie mam pod ręką słownika PWN, więc nie przepiszę, ten link z wiki aktualnie w miarę dobrze tłumaczy znaczenie słowa szantaż:
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Szanta%C5%BC

    Wg. Twojej definicji szantażu to osoba ostrzegająca przed zgubnymi skutkami skakania z wieżowców na główkę będzie szantażystą. Że też Newtona i Galileusza do pierdla nie wsadzili za “szantażowanie” całej ludzkości koncepcją grawitacji!

    Ja po prostu przedstawiłem konsekwencje tego typu wyboru, podobnie jak niektórzy wegetarianie przedstawiają, że konsekwencją spożywania mięsa jest wycinka lasów deszczowych pod wypas bydła.

Related Post

Trackbacks

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *