Jak według zasad permakultury przygotować ziemię, którą będziemy mogli zagospodarować za kilka-kilkanaście lat?

Niektórzy posiadacze ziemi są w sytuacji, że mają w planach osiedlić się lub  bardziej zagospodarować daną działkę na modłę permakulturową dopiero za kilka-kilkanaście lat i zastanawiają się czy można ten czas jakoś wykorzystać, by zwiększyć żyzność ziemi itp.. Zważywszy, że często te poletka cechują się naprawdę niską żyznością to się nawet dobrze składa… Zacytuje tu dwóch komentatorów:

Mam prośbę o poradę. Od niedawna jesteśmy szczęśliwymi posiadaczami 3,5 ha nieużytków odkupionych od ANR. Ziemia leży przy granicy małej rzeczki (+ bobry). Jakieś 40% terenu gęsto zarosło już różnej wielkości głównie Olchą, a przy małym rozlewisku rzeczki – wierzbą. Teren może być częściowo i okresowo przy samym bobrowisku trochę podmokły, ale nie jest tak źle, rzeczka jest uregulowana. Dodam, że dookoła są łąki (trochę lasów) i pola – mocno “schemizowane”. To chcę zostawić – przynajmniej na razie. Reszta to jakieś zwarte 1,5 ha nieużywanej od co najmniej kilkunastu lat łąki porośniętej wszystkim co możliwe – wysokie trawy, chwasty itp. Jak mogę na początek przygotować ten teren niskim kosztem (pracy się nie boję) i w sposób w pełni ekologiczny – pod coś w rodzaju ogrodu, sadu leśnego? Ze względu, że mieszkamy 20 km od tego miejsca, wykorzystanie zwierząt domowych przynajmniej na razie nie wchodzi w grę… Jak mam przygotować teren pod krzewy i drzewa owocowe, ozdobne (i nie tylko) oraz pod przyszłe grządki warzywne? Przeczytałem już większość artykułów z permakultura.net (i tej starszej strony) ale jednoznacznie nie potrafię sobie poradzić co powinienem zrobić, żeby nie zepsuć… Z góry dziękuję za rady.

Piast

Jestem w podobnej sytuacji, Jak PIAST i próbuję coś zrobić z dwudziestoletnim opuszczonym polem. Nie było uprawiane z powodu problematycznego dojazdu – można dojechać jedynie po ścierniskach, kiedy sąsiedzi wykoszą zboża, a jeszcze nie zaorają. Ziemia jest kiepska, piaszczysta,bez dostępu do wody, a materia organiczna , to może 1mm.
Na razie wykosiłem jakieś 2/3 pola, a chwasty zostawiłem tworząc okrywę ze ściętych roślin.
Myślę o posypaniu całości mączką bazaltową, a na wiosnę coś zasadzić, może leszczyny, dziką różę, topinambur.
Nie chcę zalesiać – więc rośliny, które można zakwalifikować jako np. uprawa owoców, lub orzechów.
Szczerze mówiąc czytam ten blog i inne strony o permakulturze z nadzieją , że mnie oświeci i wpadnę na pomysł zagospodarowania nieużytków.
A tak z innej beczki, to
dziękuję autorowi za dużą dawkę informacji przedstawianych w ciekawy sposób.

yeti

Zakładając, że chcemy na tej ziemi w przyszłości posadzić leśny ogród, ustalmy, że naszym celem będzie:

  • Zwiększenie żyzności ziemi
  • Co się z powyższym łączy – zwiększenie ilości materii organicznej
  • Zwiększenie bioróżnorodności w celu poprawy zdrowia naszego agroekosystemu (m.in. zwiększenie ilości pożytecznych organizmów, od jeży poprzez bakterie aż to grzybów mikoryzowych)
  • Posadzić rośliny, które wolno rosną i późno dają plony
  • Posadzić produktywne żywopłoty

Czytelnik Piast będzie miał bardzo ułatwione zadanie, bo w chwili obecnej na jego ziemi “natura” sama doprowadza do wypełnienia większości tych zadań. Olchy są bowiem dość dobrymi roślinami wiążącymi azot, przyczyniają się zatem do nawożenia całego ekosystemu i stosunkowo szybkiej akumulacji materii organicznej. Jak można by temu systemowi pomóc:

  • zrobić analizę gleby i dodać tego co może brakować, np. wapna czy różnych mikroelementów
  • posadzenie produktywnych drzew, które będą na danym terenie w dłuższej perspektywie np. orzechów włoskich
  • wyściółkowanie  drzew owocowych/orzechowych kartonem i tym co jest pod ręką np. chwastami  (obszar minimum: średnica korony drzewa  +1m)
  • nawożenie drzew owocowych/orzechowych
  • zadbanie o to by drzewa i krzewy dziko rosnące nie wyrosły zbyt duże (czy stare), by za kilka-kilkanaście lat nie było problemów natury administracyjnej z ich usunięciem
  • znosić na miejsce przyszłego sadu/warzywniaka/leśnego ogrodu materię organiczną z większej części działki w celu szybkiego podniesienia poziomu materii organicznej

Czego Piast NIE powinien robić, to sadzić roślin na nawóz zielony, bo on je po prostu już tam ma.

“Pustynia” w Boskiej Woli. Bez pomocy człowieka las pewnie pojawi się tu za kilkadziesiąt – kilkaset lat.

Yeti z drugiej strony pewnie musi się trochę więcej napracować. Jego ziemia jest w gorszym stanie niż działka Piasta. Ogromnie przyspieszy proces poprawy żyzności dobre nawożenie (przynajmniej przez pierwsze kilka lat). Jeśli chce w pełni ekologicznie to np. obornik, jeśli to można pomyśleć o nawozach sztucznych. Mączka bazaltowa jest dobrym rozwiązaniem, gdyż na pewno te jego piach mają mało mikroelementów i niskie pH. Z roślin jednak radziłbym mu posadzić rokitnika zwyczajny, gdyż jest rośliną wiążącą azot (około 180 kg ha/rok). Rokitnik jest uważany przez “system” za roślinę owocową, może więc dostawać na niego dopłaty jak do sadu. Zważywszy, że nieseksowane sadzonki  rokitniki można dostać w szkółkach leśnych za kilkadziesiąt groszy, może to być całkiem dobry interes (znaczy się pieniądz z dopłat do sadu ekologicznego a nie sprzedaży owoców).

Kawałek eks-pustyni w Boskiej Woli po 3 latach regularnego nawożenia końskim obornikiem. Jak widać działanie człowieka może “trochę” przyspieszyć sukcesje ekologiczną.

Yeti z kolei powinien jak Diabeł święconej wody unikać orania tego jego lichego piachu… Nawozy czy te sztuczne czy organiczne, wapno czy mączkę bazaltową powinien rozsiewać tylko powierzchniowo. Obaj panowie mogą pomyśleć o urozmaiceniu terenu np. poprzez odmienne sposoby  zarządzania różnymi kawałkami łąki, różnice w wysokości gruntu (inne rośliny rosną na pagórkach a inne w dołkach) itp. pozwoli to na osiągnięcie wyższego niż “naturalnie” poziomu bioróżnorodności (i ochrony przed szkodnikami)…

Jeszcze coś przychodzi Wam do głowy?

Jeśli ktoś czytający te słowa byłby w stanie dostarczyć 20-26 ton (całą ciężarówkę/wywrotkę) mączki granitowej, mączki bazaltowej, mączki skalnej, maczki diabazowej do Boskiej Woli, to proszę o kontakt. W zamian oferujemy atrakcyjną reklamę (na blogach + w czasopismach jeździeckich). Będzie Pan/Pani zadowolony!

Comments

  1. Pan Żul says

    Mam podobny teren jak Yeti, tylko chyba jeszcze trudniejszy – wzgórze z piasku, na którym trzyma się naturalnie tylko sosna i rzadkie trawy. Wystawa południowa, więc wszystko błyskawicznie schnie. Odległość od miejsca zamieszkania znaczna, więc ewentualne podleanie tylko w weekendy. Próbuję sadzić “dynamiczne akumulatory” – akację, glediczję, rokitnik, oliwnik, karaganę – albo susza, albo zwierzyna niszczą je niestety, ale część przeżywa. Zainspirowany filmem http://www.backtoedenfilm.com/ staram się zdobywać zrębki z drzew liściastych i stopniowo ściółkować nimi teren, gromadzę też materię organiczną z terenu działki, kompostuję i mam nadzieję, że z czasem żyzność ziemi wzrośnie. Rozmyślam nad rowami wypełnionymi materią organiczną (połączenie “swales” z hugelkulturą). Myślę, że trzeba jak najszybciej sadzić drzewa “docelowe”, bo jednak długo się czeka na ich wzrost, oraz że podstawą jest gromadzić materię organiczną. Unikałbym stosowania nawozów gdyż mogą one jednak wywierać negatywny wpływ na organizmy glebowe. Życzę owocnej “orki na ugorze” :)

    • Permakulturnik says

      To też dobry pomysł. Czego jednak bym się obawiał, to kradzieży większej ilości sadzonek, jeśli nie jest się na miejscu (i nie ma się dobrych stosunków z sąsiadami).

  2. Piast says

    Przede wszystkim dziękuję PERMAKULTURNIKOWI za cenne wskazówki. Na początek postaram się posadzić trochę orzechów włoskich i je odpowiednio wyściółkować. Ciekawe tylko czy tam teraz dojadę – od tygodnia na Podlasiu pada i skończyć nie chce ….
    Pozdrawiam

    • Piast says

      W sumie padało ponad 2 tygodnie ;( Dojechałem jakieś 400 m przed swoją działką… Posadziłem i zabezpieczyłem parę jabłonek, gruszę, 2 orzechy włoskie, porzeczkę i trochę iglaków z dębem. Mam nadzieję, że bobry nie zeżrą. Reszta w następny weekend…

        • Piastowa says

          Poczytałam i nie znalazłam odpowiedzi na pytanie: Jak nieużytek typu „łąki Piasta” wielkości ok. 1,5 Ha porośnięty wielką różnorodnością chwastów (ostów, trawska po pachy które teraz po zimie jest przyklapnięte) zamienić w 1,5 Ha urodzajnego pola do siewu lnianki , czosnku lub lędźwianu? Jak pozbyć się chwastów zgodnie z zasadami permakultury? (Chemia nie wchodzi w rachubę) Od czego zacząć?
          Wierzchnią warstwę stanowi wyschnięte trawsko i chwasty, pod spodem zbita darń chwastów ok. 15 cm grubości. Cały teren jest nierówny poryty przez dziki.
          Wypas zwierząt nie wchodzi w rachubę, chciałabym na wiosnę już cos posiać. Zaorać? Czy 1,5 Ha obłożyć kartonem? Czy jest to realne?
          Piastowa

          • Permakulturnik says

            Położenie kartonu na 1,5 ha będzie bardzo… kosztowne i dość trudno sprawić, żeby to wszystko przytrzymać. Co mi przychodzi do głowy (inni czytelnicy są proszeni o wrzucenie swoich dwóch groszy) to:

            -Orka
            -Wypalanie (szkoda niszczyć materię organiczną)
            -Wyparowywanie (niszczenie żywych roślin parą wodną)
            -Stosowanie herbicydów (szkoda niszczyć ekosystem)
            -Wypas zwierząt, owce,kozy po czym kury (IMO najlepsze, ale logistycznie trudne do zrealizowania)
            -Ściółkowanie geowłókniną
            -Różna kombinacja ww metod (skuteczniejsze)

            IMO to Twoje pole nie za bardzo nadaje się na siew w tym roku wymienionych przez Ciebie roślin. Jeśli zaorasz (od tego zacznij (to chyba najlepsze rozwiązanie jeśli nie chcesz zwierząt wykorzystywać) to MOŻE wysiej ten groch siewny, bo ma większe nasiona i MOŻE sobie poradzi z bogactwem nasion, kłączy i korzeni które tam masz.

            Alternatywnie (jeśli masz wyższy budżet) i jeśli chcesz zrobić z tego “normalne” pole ekologiczne to:
            1. Przeoraj
            2. Użyj geowłókniny, żeby zabić chwasty, w przerwach (rządkach) posadź ten groch.

            Oprócz tego zrób analizę gleby i uzupełnij niedobory.

  3. Piast says

    Czy zamast kartonów czy orki nie lepsza będzie czarna folia budowlana? Szybciej zgniją chwasty, bo nie przepuści światła, wilgoci i szybciej się nagrzeje (jest tańsza niż geowłóknina). Są rolki takiej folii do 6m x100m, po 2 tygodniach czy trzech przekładam ją na następny kawałek pola i po 2 miesącach mam gotowy spory kawał ziemi bez chwaściorów… ale może się mylę nieprzewidując innych aspektów użycia tej metody ..

  4. marcin says

    witam
    a moze na podmokly teren wierzba krzaczasta, po zimie posiekac i starac sie zrebkami zagluszyc chwasty jeszcze przed wykielkowaniem, a na piaski moze lubin zolty, w miare odporny, dosc rozbudowany system korzeniowy i zwiekszy zasoby azotu

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.