Zrób se czarnoziem czyli Terra Preta po polsku!

Zawsze dziwiło mnie, że mieszkańcy Europy czy USA zainteresowani permakulturą robili terra pretę wykorzystując węgiel drzewny. A zupełnym dziwactwem jest to, że tak robią Polacy. Zważywszy, że siedzimy na jednych z najbogatszych złóż węgla na świecie. W końcu istnieje lepsze zastosowanie dla węgla drzewnego niż zakopywanie go w ziemi (np. do grillowania kiełbasek). No bo co zrobisz jeśli cały węgiel drzewny wrzucisz do gleby a w Twoim lesie pojawią się cały, zasrany oddział partyzantów? Odpowiedź jest oczywista – wtedy nic nie zrobisz. Będziesz cierpiał katusze! Memento mori!

Ta czarna kupa miału za miesiąc zmieni się w czarnoziem… Wygląda niepozornie, prawda?

Czas z tym skończyć. Dlatego Permakulturnik wraz z Jackiem Kobusem z Boskiej Woli postanowiliśmy zademonstrować jak można w dość ekonomiczny sposób (węgiel brunatny czy kamienny jest tańszy niż węgiel drzewny) pokazać jak można stworzyć kupę terra prety. Będziecie do tego potrzebować:

  1. Tonę miału węglowego*
  2. Jeszcze większą kupę gówna (dowolnego pochodzenia)
  3. Łopatę
  4. Osiłka lub osiłczynię do zmieszania tych substancji

Ewentualnie zamiast kupy gówna można wrzucić miał do beczki i zalać moczem (ale wtedy będziemy potrzebowali duuużo sików)

Jak zrobić terra preta?

By zrobić terra pretę należy wymieszać miał z gnojem lub moczem i zostawić go na minimum 2 tygodnie. Dlaczego należy zmieszać miał z gnojem lub moczem? Po to by węgiel zaabsorbował różne pierwiastki, głównie azot. Gdybyśmy rzucili węgiel bezpośrednio na glebę to węgiel zacząłby absorbować azot i inne pierwiastki z gleby, tymczasowo (powiedzmy kilka-kilkanaście miesięcy) go unieruchamiając (nie byłby on dostępny dla roślin).

Jakie gleby najbardziej skorzystają z nawożeniem polskim terra preta?

Najbardziej na nawożeniu terra preta zyskają gleby o słabych właściwościach sorpcyjnych, takie które słabo „trzymają” wodę i potrzebne roślinom pierwiastki i minerały. Czytaj te o małej zawartości materii organicznej, gliny i iłu czyli gleby piaszczyste.

Na niedzielę podzielę się jeszcze z Czytelnikami zwiastunem serialu, który zostanie wyemitowany w następny poniedziałek. Prawda,  że zabawny?

„Ci ludzie umarli z powodu jedzenia a nie głodu. To się nazywa postęp!” Czyż to nie uroczy cytat?

—–
*Miał węglowy to rodzaj węgla o bardzo małej średnicy cząsteczek (nie ma w nim dużych grudek). Z racji tego, że do jego wydajnego spalania potrzebne są specjalne piece jest on najtańszym sortem węgla. Jego cena wynosi nieco ponad 300zł (bez transportu).

Aktualizacja 1.
Użyliśmy miału dlatego, że jest najtańszy. Można równie użyć innych frakcji węgla, będzie to jednak droższe.

Poszukiwany jest sponsor, który dostarczy do Boskiej Woli (woj. mazowieckie) ciężarówkę (minimum 15 ton, ale im więcej tym lepiej) mączki bazaltowej i/lub granitowej. Firmy lub osoby zainteresowane reklamą na blogu proszone są o kontakt.

Comments

  1. Krzysztof Lis says

    A może wykorzystać miał węglowy do zasypywania nr 1 i nr 2 w toalecie kompostującej? Do tej pory używałem trocin, ale jak mi się zapas skończy, to może kupię węgla. Na pewno ma więcej węgla pierwiastkowego, niż trociny no i raczej myszy mi w nim nie zamieszkają.

    Co sądzisz o tym pomyśle?

    • Permakulturnik says

      Ciekawy pomysł, jako sposób na zwiększenie zawartości węgla w pryzmie. Przy czy nie wydaje się mi by mogło to być JEDYNE źródło węgla, bo węgiel brunatny, drzewny czy kamienny jest „ciężkostrawny” dla bakterii i różnych organizmów (dlatego przetrwał on w tropikach tyle setek lat).

      • rafkoo says

        Hmmmmm….! Kochani!
        Toć miał to nie tylko pierwiastek C, lecz i kupa innych, ciężkich.
        (AFAIK miał to masowo zawiera do 60 % C tylko )

        histo-ryjka BTW.
        W pra dawnych czasch lat 90 w technikum, gdy pobieraliśmy próbki z osadników przykopalnianych to u panów, którzy łowili w nich rybki dało się zauważyć „cudne” sine obwódki na zębach. IMHO to była ołowica pełną gębą.

        Ja bym tam sobie arsenu, bizmutu i kadmu do gleby nie dorzucał.

        Wprawdzie bakcyle termofilne poradziły nawet polifenolom, ale po dość długim czasie.
        Nie wiem jak tam z przyswajalnością w/w ingrediencyj :-)

        Zostanę przy wiórach :)

        • Permakulturnik says

          Rafkoo,

          węgiel brunatny może zawierać „tylko” 60% węgla. Reszta to jednak w większości woda. Popiołu (czyli wszystko co nie jest węglem i wodą a pozostanie po spaleniu) zawiera zwykle od 6-19%. W tym głównie: Krzem, siarka, wapno. Również resztę pierwiastków z tablicy Mendelejewa. Węgiel kamienny zawiera więcej węgla pierwiastkowego.

          Stosunek zysków/strat jest zdecydowanie po stronie korzyści. Dodawanie węgla brunatnego =/= dodawanie popiołów z węgla brunatnego czy wody, która jest ściekiem przemysłowym.

          Czy czasami niedaleko tej kopalni gdzie łowili ryby panowie z ołowicą nie było jakiejś kopalni w której spalano węgiel? Zwykle (z racji niskiej wydajności) elektrownie na węgiel brunatny stawia się blisko kopalń.

          Poza tym jeśli byś policzył ile wiórów musiałbyś dodać do gleby, żeby podnieść poziom materii organicznej trwale (jak zrobi to węgiel) to pewnie wprowadziłbyś do gleby podobne ilości arsenu, bizmutu, kadmu i ołowiu…

  2. arturxxxxxx says

    Witaj, 2 pytania:
    Na ile m2 gruntu wystarczy tona miału?
    Czy żywność wychodowana na takiej węglowodorowej glebie nie jest szkodliwa? Nie zjadłbym roślin, które wyrosły w/na glebie zalanej ropą naftową, a węgiel się od niej wiele nie różni.
    pozdrawiam.

      • Permakulturnik says

        Witam,

        w doświadczeniach używano od 2 – 140 ton węgla pierwiastkowego z „biochar” na hektar. Przy czym przy tych niższych wartościach (2-5 ton/ha) i tak osiągano przyzwoite wzrosty produkcji biomasy.

        Szkodliwość nieprzetworzonej ropy naftowej polega bardziej na jej właściwościach fizycznych (jest oleista, przylepia się do wszystkiego np. piór ptaków, stwarza warunki beztlenowe w glebie itp., itd.). Sama w sobie „chemicznie” nie jest taka zła, czego dowodem jest to, że w ramach różnych projektów mikoremedacyjnych uprawiano na nią zanieczyszczonych terenach jadalne grzyby (które potem zbadano i były całkowicie jadalne).

        • nikt says

          jest jedno podstawowe pytanie: zawartość metali ciężkich w węglu? Jak podaje publikacja http://is.pcz.pl/static/pdf/t10n2kwiatkowska.pdf
          „Kluczowym kryterium oceny możliwości zastosowania węgli brunatnych jako efektywnego źródła materii organicznej w gruntach przekształconych antropogenicznie powinien być
          ich skład chemiczny.”
          Ostrożność, ostrożność i jeszcze raz ostrożność. Syf do gleby łatwo wprowadzić, a wygnać – trudno. Pozdrawiam i trzymam kciuki.

          • Permakulturnik says

            @Nikt
            Węgiel w tych warunkach nie jest nawozem per se a substancją zwiększającą właściwości sorpbcyjne gleby. Metale ciężkie, które w węglu się znajdują pozostaną w nim prawdopodobnie na zawsze.

  3. Riannon says

    Chłopaki, nie siusiajcie do beczek! Gdyby ludzkie ekstrementa użyźniały glebę, to by mój sąsiad Stachu nie miał pretensji do swojego sąsiada, że ten mu rurę z szamba na pole wypuścił :-)
    Powodzenia przy eksperymencie!

    • artur xxxxxx says

      Gdy miałem dom z nieszczelnym szambem trawa wokół niego rosła 2x szybciej, była też zdecydowanie mocniejsza. Drzewa i krzewy również pięknie się rozrosły.

    • Krzysztof Lis says

      No ale czymś innym są przecież bogate w azot, potas i fosfor ekskrementy, a czym innym mydliny z kąpieli i prania. Jedno warto wpuszczać do gleby, drugiego — niekoniecznie.

      Ale też dopiero po przekompostowaniu, żeby patogenów nie rozprzestrzeniać…

  4. Piotr z Sauny w Polsce says

    zapuściłem sobie linkowany artykuł, plus kilka filmików na YT i ciekaw jestem reakcji mojego rodziciela gdy mu powiem aby sobie z kilka ton sypkiego miału drzewnego zalał gnojowicą, a potem na pole wywiózł ;)

    Swoją drogą ten miał + obornik+ podlewanie gnojowicą od krów zmieszane razem powinno dać sporą objętościowo masę by to wrzucić na rozrzutnik i na pole na wiosnę zamiast obornika.

    Rodziciel dziwi się, czemu woda na polu stoi- obwinia meliorację (tu pewnie też trochę racji ma) ale ziemia jest mega „ścisła” 1 klasa i chyba by się jej przydało trochę materii organicznej, pytanie jak szybko można się spodziewać efektów.

    na marginesie czytałem ten długi artykuł o węglu drzewnym i jego dystrybucji na pola i redukcji emisji CO2 przyznam, ze ciekawe ale chyba nie realne do zastosowania

  5. robert says

    No tak tyle ze wegiel drzewny ma te przewage ze jego mikroskopijna gabczasta struktura stanowi raj dla bakteri… i to o te glownie ceche wegla chodzi przy produkcji terra preta.

  6. Sebastian G. says

    Czekam na pierwsze efekty, czytałem jakieś dawne opracowania o stosowaniu węgla brunatnego jako nawozu w rolnictwie, wychodziło że najbardziej nadaje się do gleb piaszczystych … Nie myśleliście o połączeniu tego z keyline ?
    Swego czasu zachwycałem się metodą keyline, niestety nigdzie nie mogłem znaleść konkretnych wyników stosowania tej metody w klimacie podobnym do polskiego, ostatnio znalazlem doswiadczenia jednej Pani :
    http://onpasture.com/2013/06/17/keyline-plowing-what-is-it-does-it-work/
    http://onpasture.com/2013/06/24/keyline-plowing-gets-you-522720-worms-for-280/

    Mógłbyś się do tego odnieść ?

    • Permakulturnik says

      Mam wrażenie, że Keyline (mówię w tym momencie o sposobie orania połączonego z „podcinaniem” korzeni i spasaniem runi) sprawdza się lepiej na glebach gliniasto-ilastych o nieidealnej strukturze. Piasek nie jest po prostu w stanie utrzymać odpowiedniej ilości wody. Poza tym na piasku-piasku (zanim Jacek się u siebie osiedlił, to okoliczni mieszkańcy brali z jego ziemi piasek na budowę) nie ma problemu ze wzrostem korzeni (bo podeszwa płużna czy po prostu zwykłe ubicie gleby) nie ogranicza ich zasięgu.

      Poza tym Jacek hoduje konie achałtekińskie a nie krowy, więc byłby problem logistyczny z użyciem krów (nikt ich w okolicy prawie nie ma).

      To pisząc te inne „elementy” projektowania Keyline (rozplanowanie farmy etc.) są bardzo rozsądne.

      • Permakulturnik says

        Wkrótce wysypiemy u Jacka (tzn. Jacek rozsypie, a ja będę pisał :) kilka „polepszaczy” gleby i nawozów. Naszym celem jest zwiększenie poziomu materii organicznej, produkcji trawy, poprawa jej jakości (zawartości makro, mikroelementów i pierwiastków śladowych) poprawa właściwości sorpcyjnych gleby. 300$ wydane na polepszacze gleby i nawozy da na pewno więcej niż „oranie” Keyline na glebie piaszczystej.

  7. Sebastian G. says

    Dzieki za odpowiedz ;-) ciekaw jestem co Jacek kupil ? azos, azomite, green sand ? (z tego ja korzystam w przydomowym ogrodku)
    Myslalem o zaoraniu Keyline 1ha i wypasie danieli + ewentualnie koz – myslisz ze to dobry czy zly pomysl ? ziemia gliniasta, teren pagorkowaty

  8. Permakulturnik says

    Jacek kupił łącznie 3,6t wapmagu z mikroelementami, wapna i saletrzak. W jakich proporcjach dokładnie nie pamiętam, ale pewnie najwięcej tych dwóch pierwszych.

    Udało się nam również „załatwić” 15 t mączki bazaltowej i 10 mączki granitowej. Spróbuję również wyhaczyć z 0,5 t soli morskiej…

    Myślę, że najbardziej rozsądnym użyciem Twoich pieniędzy będzie zrobienie badania gleby, uzupełnienie czego brakuje + dostatnia ilość maczki skalnej + sól morska (w ilościach zachowawczych). Jestem w trakcie pisania wpisu o tym co powinno być w „idealnej” glebie, pewnie zajmie mi to jeszcze z kilka tygodni…

    Po ulepszaczach glebowych jakich używasz domyślam się, że Ty gospodarujesz gdzieś w USA albo Kandzie? Czy w Twoja gleba jest ubita?

  9. Sebastian G says

    Narazie bawie sie w ogrodnictwo w usa, na mala skale ziola, czosnek niedzwiedzi itp. W polsce czeka 12ha na warmi… i sobie jeszcze poczeka, dorobek itd.
    Czekam na twoj artykul, dziekuje Ci za twoja strone, duzo sie z niej ucze :-) napewno z wielu informacji z tej jak i poprzedniej twojej strony wykorzystam w przyszlosci.

    Okolice Boskiej Woli sa mi znane, w dziecinstwie kazde wakacje spedzalem we wsi Boże – tam dziadek jako naturalny ulepszacz ziemi wykorzystal muł z poglebianego stawu – rosliny nawet po latach rosna jak szalone.
    Pozdrawiam

    • Permakulturnik says

      Tak w ogóle jak będziesz używał tego samego adresu IP i nicku, to Twoje komentarze nie będą musiały być już zatwierdzane…
      Również pozdrawiam!

  10. Darwan says

    Czy mógłbyś podać jakieś proporcje węgiel/nawóz.
    Nie mam dostępu do obornika i chciałem spróbować z nawozem sztucznym np. mocznikiem.
    Mocznik chcę rozpuścić w wodzie, zalać tym miał i tak potrzymać w beczce z 2 – 3 tygodnie.
    Ile potrzebuję nawozu (np. mocznika) na 50 kg miału.

    • Permakulturnik says

      Poprosiłem Jacka, by dał tak z 3x więcej obornika końskiego (objętościowo) niż miału. Jeśli użyjesz gdzieś z 3-5 kg mocznika to powinno być OK. Jeszcze lepiej będzie jeśli użyjesz jakiegoś nawozu wieloskładnikowego, bo wtedy będzie ta „kupa” dostarczać również innych substancji mineralnych. Poza tym węgiel może utrzymywać zarówno kationy (Ca, Mg, K, Na, H) jak i aniony (w tym N, P..) . Jakbym miał użyć nawozu sztucznego, to użyłbym (jeśli byłby dostępny).
      http://www.chemirol.com.pl/Nawozy-wieloskladnikowe-224.html

      Suprofos 25
      Nawóz NPK:(Ca:Mg:S) 5:10:25:(2,5:2:13) + mikroelementy
      Dodałbym do tej beczki (czy gdzie to będziesz warzył) ze 100 g soli morskiej a pod koniec też posypał mączką bazaltową/granitową.

      • Darwan says

        OK. Mam tez Polifoskę 8, nie wiem dlaczego pomyślałem że musi to być nawóz łtwo rozpuszczalny w wodzie. Gdzie kupuje się mączkę bazaltową czy granitową – jakoś mi nigdy nie wpadły w oko.

        Podobny numer robię w z trocinami iglastymi. Jesienią wrzuciłem je do beczki (60 l) i wymieszałem z siarczanem amonu (100 g) i siarką mieloną (20 g) i tak sobie przestało prawie na sucho całą zimę w zimnym garażu. Na początku marca wstawiłem tą beczkę do kotłowni zalałem wodą i tak stało 2 tygodnie od czasu do czasu mieszane. Teraz używam tych trocin jako ściółki pod borówki, Tzn. Biorę wiaderko trocin i rozsypuję je pod 12 krzaków borówek i 2 rododendrony, za kilka dni kolejne wiaderko itd. tak aby nie dosypać od razu za dużo.

        • Permakulturnik says

          To nie musi być łatwo rozpuszczalne w wodzie. Gdybym był w Twoich okolicznościach, to zrobiłbym to w jakiejś beczce i dodał trochę wody, by miało to konsystencję bardzo gęstej zupy.

          Mączki granitowej można szukać po składach budowlanych czy miejscach gdzie mają kostkę brukową. Pytaj o „zasypkę granitową” lub podsypkę granitową. Cena to około 60-200zł/tonę + transport. Pod borówki/azalie/rododendrony lepsza jest właśnie granitowa, bo nie zawiera dużo Ca i Mg, więc nie zmieni prawie pH (w przeciwieństwie do bogatego w nie bazaltu).

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.