Dlaczego należy remineralizować i nawozić glebę nawet jeśli prowadzi się gospodarstwo ekologiczne?

W kręgach osób zainteresowanych uprawą i hodowlą ekologiczną masowo występuje wierzenie, że jeśli stosuje się biologiczne metody uprawy (dodawanie kompostu i pożytecznych  mikrobów, zwiększanie poziomu materii organicznej w glebie, unikanie chemikaliów, orki itp.) to żywność niemal automatycznie będzie zdrowa. Dbanie o to by pewnych substancji NIE było w żywności jest ważne, ale równie istotne jest upewnienie się by pewne rzeczy w niej były lub były w odpowiednim stosunku do innych rzeczy…

Niestety samo stosowanie technik biologicznych często nie wystarcza (czego porównanie pomiaru Brix żywności konwencjonalnej i ekologicznej najlepszym dowodem). Jeżeli minerałów całkiem naturalnie nie ma w glebie lub zostały z niej wypłukane, to stosowanie ww metod nie za wiele da…

Dobry przykład, że tak jest mamy na Podkarpaciu. Oto fragment z Encyklopedii WIEM:

Niskie spożycie jodu prowadzi do niedoczynności tarczycy i powstania na szyi wola endemicznego. Schorzenie to jest opisane w starożytnych pismach chińskich, w hinduskich Wedach i Starym Testamencie. Leczono je wtedy przez spożywanie popiołu z palonych gąbek. Niedobór jodu w okresie ciąży prowadzi do niedorozwoju płodu, bardzo silnego niedorozwoju umysłowego i fizycznego, zwanego kretynizmem. Jeszcze kilkadziesiąt lat temu przypadki takie były częste w rejonach górskich i podgórskich gdzie jod, bardzo dobrze rozpuszczalny w wodzie, jest wypłukiwany przez wody opadowe. Zarówno woda jak i żywność wyprodukowana na tych terenach nie posiada dostatecznej ilości jodu.

W Polsce w 1932 roku ponad 15% poborowych z Podkarpacia miało wole. Od 1930 roku zaczęto na tych terenach jodować sól i w 1938 roku odsetek przypadku występowania wola wśród poborowych zmniejszył się do 2,9%. W okresie wojny sól znowu nie była jodowana, w wyniku czego w powiatach myślenickim i nowosądeckim ilość chorych wzrosła do 37%. Obecnie, na świecie w wielu krajów gdzie występują niedobory jodu, stosuje się jodowanie soli kuchennej. Zaburzenia funkcjonowania tarczycy i powstawanie wola mogą powodować również substancje zawarte w konserwowanym mięsie (wędliny), w surowych warzywach z rodziny krzyżowych (kapusta, rzepa, kalafior, gorczyca), orzeszkach ziemnych i soi. Substancjami tymi są azotany i azotyny z których po spożyciu powstają nitrozoaminy i ich pochodne acetylowe, powodujące powiększenie tarczycy. Podobne działanie maja niektóre leki sulfonamidowe jak sulfoguanidyna, disulfiram, tiomocznik i inne. Szkodliwe działania tych substancji można z redukować przez zwiększone spożycie pokarmów zawierających jod oraz spożywanie warzyw, z rodziny krzyżowych, w postaci ugotowanej.

Oto moja lista założeń:

  1. Mieszkańcy Podkarpacia (rejonu, który również w tamtym czasie był dość biedny) nie obżerali się w czasie kryzysu gospodarczego wędlinami. Zdecydowanie nie była to paleodieta!
  2. Ruch raw food nie był aż tak bardzo rozwinięty by w tym czasie przyczyną wola było jedzeniem surowej kapusty i jarmużu (kiszenie obniża zawartość tych szkodliwych substancji antyżywieniowych).
  3. Chyba rozsądne będzie przyjąć, że Podkarpaczanie jedli wtedy w głównej mierze lokalną, ekologiczną żywność (z małym dodatkiem ryb morskich typu solone śledzie)?
  4. Pierwszy lek sulfonamidowy został odkryty w 1935 r., więc w tamtym czasie nie był znany czy tym bardziej używany na (będącym zadupiem) Podkarpaciu.
  5. Niespecjalnym powodzeniem cieszyły się na Podkarpaciu orzeszki ziemne i soja. To drugie było używane raczej do robienia farb czy środków gaśniczych.
  6. W czasie wojny podaż jodu spadła z powodu ograniczenia spożycia bogatych w jod ryb morskich i suplementów (sól przestała być jodowana).
  7. Ludzie zaczęli jeść procentowo jeszcze więcej lokalnej żywności (bo importowana była zbyt droga).
  8. Ludzie zaczęli jeść mniej kalorii (bowiem w czasie wojny żywność była mniej dostępna), więc podaż jodu w ich diecie i tak spadła.
  9. Zużycie nawozów sztucznych na „zacofanym” Podkarpaciu w czasie kryzysu gospodarczego i występujących z tego powodu „nożyc cenowych”

Moja teza:

Dbanie o stronę biologiczną i fizyczną rolnictwa czy ogrodnictwa nie wystarczy by wytworzyć żywność najwyższej jakości, należy położyć równy nacisk na część chemiczną, czyli obecność i  dostępność odpowiednich pierwiastków w glebie.

Jedzenie lokalnej, ekologicznej żywności nie za bardzo przyczyniało się do zdrowia mieszkańców Podkarpacia (czy może lepiej nie wystarczało), bo ich gleba miała naturalny deficyt jodu. Nie pomagał płodozmian (choć zapewne nie przeszkadzał) i w ogóle w pełni ekologiczna uprawa (w latach 30-tych ubiegłego wieku praktycznie nie używano w Polsce nawozów sztucznych czy chemii rolnej). Z pustego i Salomon nie naleje*. Ostatnio jak sprawdzałem, to nowe, nie będące efektem rozpadu promieniotwórczego pierwiastki powstają tylko w laboratorium. Transmutację i deszcze meteorytów na nasze (przy)ziemne potrzeby możemy pominąć.

Kompostowanie materii organicznej (powstałej przecież na terenie, na którym istnieje poszczególnych pierwiastków deficyt) też za bardzo nie pomoże, bo jeśli w roślinach jest deficyt pierwiastków np. jodu, to kompost z nich zrobiony nadal będzie zawierał niedobór jodu. To chyba logiczne?

Dziś  problemów zdrowotnych związanych z niedoborem jodu nie mamy tylko z tego powodu, że do soli spożywczej dodaje się jod, a nie dlatego, że  zaczęto dodawać do gleby ten potrzebny również roślinom pierwiastek.

Broken Nutrient Cycle

Współczesny łańcuch „krążenia” materii jest przerwany. W związku z tym wskazane jest nawożenie.

Sustainable Nutrient Cycle

Idealnie wyglądający łańcuch krążenia materii. W chwili obecnej do osiągnięcia tylko na skalę lokalną (przydomowe ogródki, małe samowystarczalne komuny, gospodarstwa rolne nie sprzedające żadnych produktów).

Teraz w  pewnym sensie jest gorzej, bo zwykle ziemia, którą odziedziczyliśmy lub kupiliśmy była użytkowana rolniczo i zapewne nawożona nawozami sztucznymi zawierającymi tylko kilka pierwiastków (NPK plus może wapno, magnez, siarka). Powoduje to, że plony rosną, ale wraz z większymi plonami wynosi się z ziemi różne minerały, które już uzupełniane nie są.

By dodać oliwy do ognia dodam jeszcze, że wyższe plony osiągane dzięki genetycznie lepszym odmianom roślin (niekoniecznie powstałych za pomocą inżynierii genetycznej) powodują, że te minimalne ilości pierwiastków śladowych, które co roku są dzięki życiu glebowemu i czynnikom atmosferycznym uwalniane z gleby, są „rozdzielane” między większą masę owoców/zbóż/pasz.

Przedstawiając to obrazowo… Z gleby uwalniane jest co roku 100 jednostek  PŚ (Pierwiastków Śladowych). W dawnych czasach (tzn. zanim zaczęto używać nawozów sztucznych oraz nowszych i produktywniejszych odmian np. jabłoni) z ha uzyskiwano plon 5 ton jabłek, zatem na tonę jabłek przypada 20 jednostek PŚ. Dzisiaj, dzięki lepszym odmianom jabłoni z tego kawałka ziemi można uzyskać np. 60 ton jabłek. Oznacza to, że na tonę jabłek przypadnie ledwie 1,66 jednostek PŚ. To chyba zrozumiałe, że ich wartość odżywcza (rozumiana w tym momencie jako zawartość pierwiastków śladowych) jest niższa?

Zaznaczę jeszcze, że niekoniecznie glebie musi brakować pierwiastków śladowych. Jeśli brakuje wapna, fosforu, potasu, azotu, magnezu, siarki, miedzi czy innych „mainstreamowych” pierwiastków (tych w chwili obecnej uznanych przez naukę za niezbędnych dla roślin) to również należy się spodziewać kłopotów (ataków szkodników, chorób roślin lub ludzi i  zwierząt jedzących dane, deficytowe w różne pierwiastki rośliny).

Jak można te wiedzę wykorzystać?

Wiemy już, że niektóre gleby mogą mieć naturalne deficyty różnych mikroelementów. Jak sprawdzić czy nasza gleba ma jakieś niedobory? To proste, wystarczy zrobić analizę gleby. Wtedy będzie się wiedzieć czego naszej glebie brakuje, co sprawia, że plony są niższe niż mogłyby być lub gorsze niż mogłyby być. Jeśli brakuje miedzi, to doda się miedzi, jeśli siarki, to siarki itp. (a jeśli brakuje siarki i miedzi to można nawet dodać siarczek miedzi!).

Ile trzeba dodać poszczególnych pierwiastków i nawozów? Tego dowiecie się wkrótce! Lub jeśli zrobicie analizę gleby w przeciągu kilku dni…
—–
*Salomon był w czasach biblijnych królem Izraela znanym z… jakby to powiedzieć… sprawiedliwości społecznej! Chciał dawać wszystkim po równo, zwłaszcza matkom i innym kobietom!

Comments

Trackbacks

  1. […] Niedawno przeczytałem książkę “Bread from Stones” (“Chleb z kamienia” w oryginale “Brot aus Steinen”. Pod linkiem można ściągnąć za darmo) Julius Hensel’a. Ta napisana pod koniec XIX publikacja opowiada w skrócie o niesamowicie korzystnych efektach stosowania różnych mączek skalnych (czyli zmielonych skał, kamieni itp.) do nawożenia pol. Ten autor, który żył (1844-1903?) w czasie gdy wprowadzano do niemieckiego rolnictwa pierwsze nawozy sztuczne oczywiście potępia ich stosowanie. Co ciekawe, to fakt iż po oborniku jechał on równie jak po łysej kobyle, jakoby ten odzwierzęcy produkt był drogi, pełen substancji stymulujących niezdrowy oraz niezbilansowany wzrost roślin. Trudno się z nim nie zgodzić, kompost zrobiony z roślin deficytowych w konkretne pierwiastki czy …. […]

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *