Dlaczego wysoki Brix chroni rośliny przed przymrozkami?

Swego czasu jeden z moich fejsbukowych znajomych opublikował na swojej ścianie płaczu link do artykułu o popularnym soczku na bazie marchwi. Oburzenie wywołał fakt, że zostawiony w samochodzie sok nie zamarzł, mimo tego, że w nocy był silny mróz. Dlaczego „Kubuś” nie zamarzł? Ano dlatego, że Kubuś to nie woda destylowana (która zamarza w temperaturze 0°C) a (pod względem chemicznym) mieszanina wody, cukrów (węglowodanów), białka, soli mineralnych, witamin… Po prostu im więcej rozpuszczonych w wodzie soli mineralnych, cukru i innych rzeczy tym niższą temperaturę zamarzania ma dana ciecz.

Przykładowo… temperatura zamarzania wody morskiej (innej niż z Bałtyku) to -2,6°C do -2,8°C. Zaś woda o maksymalnym nasyceniu solą (w tym kontekście chodzi o chlorek sodu – NaCl, a nie o sól morską) zamarza dopiero w temperaturze -21,1°C. Logiczne jest więc, że mieszanina, którą jest Kubuś zamarza w niższej temperaturze niż woda destylowana.

Nie jest moim celem hejtować „Kubusia”, albo nieuważających w gimnazjum na lekcjach fizyki hejterów  „Kubusia”, chciałbym Wam tylko pokazać, jak tę prawidłowość fizyczną można wykorzystać na naszą korzyść…

Zasolenie Bałtyku

Zasolenie Morza Bałtyckiego w częściach na tysiąc (0,1%)

Jako ciekawostkę wspomnę jeszcze, że różnica w stężeniu soli morskiej w rożnych akwenach wodnych (a nawet w różnych częściach tych akwenów) ma również znaczenie militarno-polityczne. Jedną z przyczyn, dla którego Rosja uczestniczyła w konflikcie o dominium Maris Baltici, była chęć dostępu do niezamarzającego zimą portu. Te znajdujące się nad Zatoką Finlandzką, jak (później założony) Petersburg aka Leningrad nie są aż tak atrakcyjne pod tym względem, gdyż znajdują się dużo bardziej na północ, dalej od przynoszącego ciepło Golfsztromu a poza tym zasolenie przy mieście Petersburg wynosi tylko 0,2%, (16 razy mniej niż  np. Morze Północne) co sprawia, że port ten jest dużo bardziej podatny na zamarzanie niż ośrodki morskie położone bardziej na południe. Przed szybkim zamarzaniem chroni go praktycznie tylko wielka masa termalna znajdującej się wokół niej wody…

Poza tym (prawie) cała gimbaza słyszała o karczmach budowanych na Bałtyku zimą w okresie Baroku. Zjawiska tego nie zaobserwowano np na Morzu Północnym (dlatego, że nie wytwarzał się wystarczająco gruby i stabilny lód)… na to przyjdzie jeszcze trochę poczekać (do zakończenia Holocenu już niedaleko…).

Wracając do współczynnika Brix soku roślinnego… Zgadnijcie co dzieje się jeśli dzięki dobremu nawożeniu podniesiemy Brix soku z liścia czy łodygi powiedzmy z 6-7 do 17- 18 (jak ostatnio udało się mi zrobić z moją trawą pszeniczną)? Oznacza to, że zwiększyła się w nim m.in. zawartość cukru i soli mineralnych to zaś zwiększa ich odporność na przymrozki!

Większa odporność na zamarzanie roślin o wyższym współczynniku Brix nie wynika TYLKO z zasad fizyki, ma to również swoje przyczyny „biologiczne”, albowiem dobrze odżywione rośliny produkują białka „przeciwzamarzaniowe„. W internecie są nawet produkty majce stymulować u roślin produkcję tych białek. Receptura nie jest z wiadomych względów podana, ale domyślam się, że chodzi o różne mikroelementy i pierwiastki śladowe (może na bazie wodorostów morskich i wody morskiej?).

Sam mam już pewne osiągnięcia w dziedzinie „biologiczno-mineralnej” ochrony roślin przed przymrozkami pewne sukcesy. W tym sezonie moja nasturcja nie została zabita przez przymrozki. Co prawda mrozy nie były aż tak dotkliwe jak w poprzednim sezonie, ale prawidłowość, którą do tej pory obserwowałem – nasturcję zabija trzeci przymrozek została przerwana. W nocy z 23-24 marca znowu nadeszły ujemne temperatury w nocy i mimo tego, że po ponad tygodniu słonecznej i ciepłej pogody wegetacja była już w pełni nadal nic moim roślinom się nie stało.

Jak tego dokonałem (teoria)?

  1. Zadbałem o odżywienie roślin, zwracając uwagę nie tylko na makro i mikroskładniki odżywcze (choć te są równie ważne jak pierwiastki śladowe) ale również na pierwiastki śladowe i minerały na które większość (nawet rolników ekologicznych) nie zwraca uwagi
  2. Zastosowałem „lekkostrawną” ściółkę, by dopiero co budzące się po zimie życie glebowe miało mnóstwo jedzenia
  3. Spryskałem wszystko pożytecznymi organizmami

Jak tego dokonałem (część praktyczna)?

  1. Na 1m2 grządki dałem 1kg mączki z krwi, kości i ryb (to jest jeden „wymieszany” produkt, nie oznacza to, że dałem na 1m2 3 kg różnych maczek zwierzęcych, a 1 kilogram), do tego nieokreśloną ilość moczu odchudzającego się kulturysty. Zapewni to dostatek azotu, potasu, fosforu, wapnia i pierwiastków śladowych (te ostatnie od ryb)
  2. Na 1m2 grządki dałem 3kg mączki bazaltowej (bogactwo magnezu, wapnia i pierwiastków śladowych)
  3. Na 1m2 grządki dałem 1 litr wody morskiej (to głównie pierwiastki śladowe w szybko przyswajalnej formie)
  4. Na 1m2 grządki dałem kilka kg mokrych wodorostów morskich*
  5. Wszystko regularnie podsypuję wytłokami warzywno-owocowymi (to odpady przy robieniu soków warzywno-owocowych)
  6. Podlałem całą grządkę rozdrobnionymi w blenderze wodorostami morskimi* z wodą (kranówką)
  7. Dokonałem w ciągu miesiąca dwukrotnie oprysków z rozcieńczonej wody morskiej
  8. Co kilka dni spryskiwałem ogród produktem EM Ogród  (ułatwi uwalnianie minerałów z wodorostów i mączek)

Dzięki temu wzrost moich warzyw i owoców jest naprawdę imponujący. Już widzę (po szczypiorze), że będę osiągał gigantyczne rozmiary i wysoką jakość (wysoki Brix).

Oczywiście to nie jedyny sposób w jaki można chronić rośliny przed przymrozkami, warto jednak o nim pamiętać, bo jeśli nasze rośliny przeżyją te kilka dni przymrozków, czasem może oznaczać to wydłużenie się sezonu wegetacyjnego o miesiąc,  dwa (jak to było w Polsce w tym roku).

*Wodorosty morskie poza posiadaniem wielu składników mineralnych mają też sporo agar-agaru. To polisacharyd (wielocukier), który stanowi wspaniałą pożywkę do wzrostu bakterii, grzybów i innych paskudów, które chcemy mieć w glebie.

Poszukiwany jest sponsor, który dostarczy do Boskiej Woli (woj. mazowieckie) ciężarówkę (minimum 15 ton, ale im więcej tym lepiej) mączki bazaltowej i/lub granitowej. Firmy lub osoby zainteresowane reklamą na blogu proszone są o kontakt.

Comments

  1. Piast says

    Po takich dawkach odżywek w niesamowite przyrosty roślin nie wątpię, ale jak to ma się do ekonomii. Ile bym musiał wydać na to wszystko przy 100 m2 nie mówiąc o większych obszarach…. Nie stać mnie na wodorosty do własnej konsumcji a co dopiero dla roślin z ogródka – no chyba, że bym mieszkał nad samym morzem …
    Pozdrawiam

    • Permakulturnik says

      Pewnie, że wodorosty się nie za bardzo opłacają jak się nie mieszka nad morzem, ja mieszkam więc piszę…

      Dla tych dalej mieszkający daleko od morza są inne rzeczy, np. mączka bazaltowa czy granitowa.

    • Permakulturnik says

      Brałem je z B&Q. Jako, że potrzebowałem bardzo mało (na jedną grządkę), to ta cena mogła być. Za 9kg zapłaciłem chyba z 10 GBP.

  2. Anonim says

    A może podlać by to wszystko kubusiem albo opryskać? Jestem z południowo wschodniej Polski,tu wszystko przemarza.Jak ochronić pnące róże w zimie? Mam odmiany kwitnące na pędach dwuletnich,więc jak przemarzną to nie kwitną.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.