Gleba jak przetarta wegetariańska zupka czy szwedzki bufet? O rozpuszczalności i dostępności nawozów

Po przeczytaniu tego wpisu dowiesz się o tym:

  • Czy można nawozić fosforem i wapniem w tym samym czasie?
  • Czy nawóz musi być rozpuszczalny w wodzie by rośliny mogły go wykorzystać?
  • Jak uprawiać rośliny o różnych preferencjach co do pH gleby na tym samym obszarze (bardzo istotne jeśli chce się stworzyć produktywny leśny ogród)?

Do niedawna przyjmowałem za dogmat, że rośliny mogą pobierać potrzebne im pierwiastki tylko jeśli są one rozpuszczalne w wodzie. By do tego doszło muszą one być w formie jonowej. Zapewne nieprzypadkowo jest tak dlatego, że większość nawozów sztucznych występuje właśnie w tej postaci, stąd tego typu wiedzy ludzie są uczeni… Jak się niedawno dowiedziałem (czy może bardziej przyjąłem do wiadomości, bo zapewne wcześniej już o tym słyszałem) nie do końca tak jest. Nie pierwszy to raz, gdy przychodzi mi uznać, że kwestie dogmatów lepiej zostawić soborom Świętego Kościoła Powszechnego…

Przyswajalność dla roślin a rozpuszczalność w wodzie

Zaprawdę powiadam Wam: Nawozy nie muszą być w formie rozpuszczalnej w wodzie by były skuteczne!

„Wystarczy”, że będą w formie dostępnej dla roślin lub… organizmów z roślinami współpracującymi! Co to oznacza? Nic innego jak to, że w wielu przypadkach można z powodzeniem użyć nawozów, które nie rozpuszczają się  wodzie. Jednym z najlepszych przykładów jest mączka bazaltowa, mączka granitowa. To również obornik, który rozrzucony na pastwisku zostanie „zjedzony” najpierw przez grzyby (np. pieczarki) a potem ich „odchody” staną się już dostępne dla roślin.

Czasami to nie są nawet tylko pozostałości po uczcie grzybów, które roślina sobie zbiera, zdarza się, że roślina sama „zjada” różne organiczne związki chemiczne i później używa ich do wytwarzania potrzebnych jej substancji.

 

Nawożenie fosforem i wapniem w tym samym czasie

[betteroffer]To tylko fragment tekstu. Aby uzyskać dostęp do całości, kliknij w przycisk Kup teraz.[/betteroffer][betterpay amount=”49.99″ button=”http://permakultura.net/wp-content/uploads/2014/10/snapshot.jpg” description=”Dostęp do treści” validity=”365″ validity_unit=”d” ids=”0″]

 

W jednym z doświadczeń opisanych przez Albrechta króliki preferowały spożywać rośliny nawożone w tym samym czasie wapniem i fosforem nad tymi:

  • nie nawożonym
  • nawożonymi tylko fosforem
  • nawożonymi tylko wapniem

Oprócz tego pierwsza grupa charakteryzowała się lepszym zdrowiem i kondycją fizyczną niż te zajęczaki będące na diecie składającej się z inaczej nawożonych roślin. To jednak nie wszystko, bo rośliny nawożone w tym samym czasie zarówno wapniem jak i fosforem dały wyższe plony niż te inaczej nawożone. Mimo tego, że teoretycznie gdy nawozi się w tym samym czasie wapnem i fosforem powstaje złowrogi fosforan wapnia (główny składnik mineralny kości), który jest nierozpuszczalny w wodzie, więc teoretycznie jego wartość nawozowa jest uważana za niską. To m.in. z tego powodu mączki fosforytowe nie są używane w rolnictwie konwencjonalnym tak często jak np. taki superfosfat, mimo, że cenowo mączka fosforytowa wychodzi sporo atrakcyjniej. Inne co prawda uzasadnione powody, to wysoka zawartość fluoru i pierwiastków promieniotwórczych w niektórych źródłach tego surowca oraz fakt, że niektóre rudy nie zawierają wysokiego stężenia tego pierwiastka, więc transport mączki fosforytowej może w niektórych miejscach być mało opłacalny (dużo bardziej ekonomiczniej jest używać lokalnych źródeł

Problem z nawozami rozpuszczalnymi w wodzie

Niewątpliwą korzyścią ze stosowania doglebowych nawozów rozpuszczalnych w wodzie jest fakt, że… są rozpuszczalne w wodzie a więc szybko dostępne dla roślin czy mikroorganizmów glebowych. To zarazem ich największa wada, bo (zwłaszcza na lekkich, słabych glebach) silniejszy deszcz może doprowadzi do wymycia ich z zasięgu dostępu roślin (i grzybów).

To jednak nie jedyny minus ich rozpuszczalności. Inny to potencjalne uszkodzenia roślin wynikające z ich rozpuszczalności – wysokie stężenie różnych soli, żrących tlenków itd. może doprowadzić do uszkodzenia roślin czy ich „poparzeniom”. Dotyczy to zwłaszcza nawozów azotowych, ale w mniejszym stopniu również potasowych. Jeśli stężenie nawozów w danym obszarze gleby będzie dla roślin zbyt duże i/lub rośliny nie będą potrzebowały danych pierwiastków do wzrostu (bo mają ich już w tym momencie dostatek) to nie wytworzą w danym fragmencie gleby korzeni z wszystkimi tego negatywnymi konsekwencjami (np. niemożność pobrania wody i suszę). Co interesujące, to fakt, że materia organiczna oraz frakcja gliniasta gleby chroni przed tymi obrażeniami. Mechanizm tej ochrony polega na adsorbcji (przyciągnięciu i utrzymaniu za pomocą ładunku elektrostatycznego) danej substancji na powierzchni cząsteczki gliny czy materii organicznej.

Lubię myśleć obrazami – tak łatwiej jest mi to przedstawić na wypadek, jakby moje tłumaczenie było zbyt abstrakcyjne… Wyobraźcie sobie jadłodajnię w której serwuje się zupę… Nie kilka zup a jedną, dobrze przetartą zupkę ugotowaną na wołowych kościach. Jest nawet bardzo smaczna! Czy taka przyjemnie atakująca podniebienie strawa zadowoli wszystkich potencjalnie odwiedzających restaurację klientów? Absolutnie nie! Co z:

  • wegetarianami?
  • weganami?
  • surojadkami (wegańskimi i niewegańskimi?)
  • ludźmi na diecie bezglutenowej
  • ludźmi uczulonymi na marchewkę (będącą w składzie zupy)
  • starszymi braćmi w wierze jedzącymi tylko mięso koszerne?
  • bogobojnymi muzułmanami spożywającymi tylko mięso halala?
  • hindusami nie jedzącymi wołowiny?
  • ludźmi spożywającymi tylko mięso zabite w sposób humanitarny?
  • ludźmi z powodów religijnych nie jedzącymi mięsa zabitego w sposób „religijny” (koszernie, halala itd.)?

Chyba widzicie do czego zmierzam? Jedyna sytuacja w której tego typu bufet zadowoliłby wszystkich jest jeśli ci wszyscy ludzie nie mieliby innego wyjścia i musieliby zjeść zupkę – proszę myśleć w tym momencie o więzieniu lub problemach ze zdobyciem żywności wynikającymi np. z tego powodu, że woda spływa do morza.

Pewnym rozwiązaniem byłoby wprowadzenie szwedzkiego bufet… Odpowiednikiem tego rozwiązania w ogrodzie jest rozprowadzenie różnych nawozów, które choć są nierozpuszczalne w wodzie, to jednak są dostępne dla roślin. Pozwoli to roślinom wytworzyć korzenie wokół cząsteczek tych substancji, których one potrzebują. Idealnie do tego celu nadają się mączki bazaltowe czy granitowe, ale również obornik. Umożliwi to roślinom o różnych wymaganiach glebowych (do pewnego stopnia) rosnąć na tym samym obszarze. W sam raz do produktywnego leśnego ogrodu…

Rura zatkana przez korzenie

Przyczyną dla której korzenie roślin często zatykają rury kanalizacyjne, od szamb i oczyszczalni ścieków jest chęć wychwycenia przez roślinę/rośliny potrzebnych jej substancji odżywczych i wody. Sieć korzeni tej samej rośliny dalej od ujścia rury nie jest tak gęsta, bowiem nie ma tam aż takiej wysokiego stężenia biogenów. „Infrastruktura” korzeni nie musi więc być tam aż tak bardzo rozwinięta.

Jak to wykorzystać w praktyce?

Można rozrzucić (powierzchniowo) rożne maczki skalne np. w pasach. Umożliwi to na bardzo małym obszarze uprawę roślin o rożnych upodobaniach glebowych. Zakładając, że dane drzewo np. jabłoń ma dostatek potrzebnych jej minerałów (i wody) można część obszaru pod koroną danego drzewa przeznaczyć na uprawę roślin lubiących glebę o niskim pH, np. szczawiu, borówek… Umożliwi to stworzenie nowych, ciekawszych gildii roślinnych” [/betterpay]

Related Post

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *