Czy rolnictwo ekologiczne mogłoby istnieć bez rolnictwa konwencjonalnego?

Kilka tygodni temu wpadłem na to badanie naukowe. W skrócie chodzi o to, że francuscy rolnicy ekologiczni w zaopatrzeniu ich pól, pastwisk i sadów w azot, fosfor i potas polegają w dużym stopniu na gnoju pochodzącym z gospodarstw konwencjonalnych. Dla tych trzech makroskładników ta zależność wynosi odpowiednio: 23%, 73% i 53%.

This shit ain’t sustainable

Choć powyższe badanie o tym nie wspomina, ale wiele nawozów dozwolonych w rolnictwie ekologicznym również nie wymaga by dany nawóz roślinny (mączka sojowa popiół drzewny, słoma…) czy zwierzęcy (mączka rybna, maczka kostna, mączka z krwi itd.) pochodziły z gospodarstw ekologicznych. Może to oznaczać, że stopień zależności „nawozowej” rolników ekologicznych od tych konwencjonalnych jest nawet wyższy.

Odpowiadając więc na pytanie z tytułu: Nie w dzisiejszej formie. Jeśli rolnicy ekologiczni chcieliby utrzymać obecne plony musieliby  polegać na maczkach skalnych (granitowej, fosforowej, bazaltowej) i jeszcze bardziej poprawić wydajność biologicznego wiązania azotu. Możliwe też, że musieliby trzymać więcej zwierząt, by te wytworzyły życiodajny gnój...

 

 

Related Post

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *