Grzyby mikoryzowe to chciwe, kapitalistyczne świnie!

Niedawno trafiłem na ciekawy artykuł, który powstał na podstawie jeszcze ciekawszego, szwedzkiego badania naukowego (teksty po angielsku). Tłumaczą one pewne zjawisko o którym już wcześniej słyszałem, a którego mechanizmu działania nie znałem. Chodzi o stosunek, który grzyby mikoryzowe mają z żywiącymi roślinami, który można określić jako czysto biznesowy. Miłości to w tym zbyt dużo nie ma. To zdecydowanie „małżeństwo z rozsądku” (z szantażami, wyrzucaniem na bruk, zdradami, sprzedawaniem na organy i rozwodami), a nie jakieś lukrowane romanse. Ponadto to czy związek z grzybem jest korzystny czy pasożytniczy jest sprawą… płynną.

Jak wiemy rośliny są w stanie w procesie fotosyntezy wytwarzać glukozę (w zalinkowanej publikacji naukowej opisana jako C – węgiel) z której później wytwarzają (prawie) wszystko inne. Grzyby jako organizmy cudzożywne tej zdolności nie posiadają. Jedną z przewag, którą mają nad zielonymi producentami jest zdolność szybkiego i efektywniejszego niż rośliny pobierania potrzebnych m.in. roślinom pierwiastków w tym wspomnianego w badaniu azotu. Jak szybkiego i efektywnego? Wystarczająco, by ubiec w tym rośliny…

Panowie z nieba spadła nam dostawa azotu, fosforu i kilku innych pierwiastków, zabierzmy ją zanim wezmą ja inni potrzebujący…

O tym, że jest jak piszę świadczy również zjawisko chwilowego (kilka miesięcy) deficytu azotu w glebie, gdy przyora się słomę (bez dodatkowego źródła azotu). Słoma jako źródło żywności „energetycznej” (to głównie celuloza) zapewnia energię dla rozwoju mikroorganizmów i grzybów. Jednak nadal potrzeby jest m.in. azot do produkcji białek (materiał budulcowy), stąd bakterie, grzyby i inne stwory cudzożywne pobierają go z gleby. Proces ten występuje na tyle wydajnie, że nawet w glebie o wysokim poziomie azotu posadzone po świeżo przyoranej słomie rośliny mogą i najprawdopodobniej będą miały objawy deficytu azotu!

Maleńka, co zrobisz za 5 azotu?

Można pomyśleć, że to w sumie dobrze, bo grzybek i roślinka sobie „pomagają”. Wiecie, symbioza, protokooperacja i te inne sprawy… Nie do końca, bo sytuacja się zmienia gdy nagle azotu zaczyna być w glebie więcej.  Co robią grzyby mikoryzowe w takiej sytuacji? Zaczyna łapczywie pobierać i magazynować ten budujący białka pierwiastek. Nie po to jednak, by później przekazać go roślinom w dużej ilości, a po to by te go nie mogły pobrać! Grzyby mikoryzowe w takich warunkach dalej „wydzielają” azot w małych ilościach, by utrzymać zależność rośliny od grzyba. Co ciekawe robią to nawet kosztem wolniejszego wzrostu rośliny.

Jak wykorzystać tę wiedzę w praktyce?

Choć zalinkowany artykuł o tym nie wspomina, ale słyszałem, że działa to też w drugą stronę. W warunkach wysokiej żyzności gleby (wysoki poziom materii organicznej, dostępności wody i potrzebnych roślinom pierwiastków) rośliny nabywają z „powodów ekonomicznych” (nie są tak bardzo uzależnione od grzybów) swobodę wyboru, gdyż nie są zmuszone do tkwienia w przynoszącym tak mało korzyści związku.

Coś musi być na rzeczy, bo gleby zawierające więcej bakterii niż grzybów zwykle mają więcej azotu, zwykle są też bardziej żyzne. O czym wspomniałem wcześniej lasy powstają zwykle na glebach ubogich w składniki odżywcze (bo jakby nie były mało żyzne, to by prawdopodobnie utrzymywały stada przeżuwaczy). Rozwiązaniem tego problemu będzie zadbanie o prawidłowe odżywienie roślin (mączki skalne, odpowiednia ilość wapnia w glebie, która m.in. stworzy warunki do rozwoju bakterii wiążących azot). Tego typu działanie umożliwi pobranie roślinom substancji odżywczych bez szemranych pośredników i stworzy więcej opcji wyboru, gdzie korzyści dla obu partnerów (lub wszystkich stron jeśli ta relacja jest bardziej skomplikowana) będą bardziej wyrównane.

Osoby, które od dłuższego czasu stosują refraktometr twierdzą, że rośliny nabywają znaczną odporność na choroby grzybowe jeśli Brix ich soku wzrośnie powyżej 7-8 (co nie jest jakimś niezwykle wysokim wynikiem). Czy oznacza to, że po podniesieniu Brix’u rośliny do tej wartości grzyb zostanie przez roślinę zagłodzony niczym  truteń na zimę? Pewien nie jestem choć wątpię by tak było…

W takich warunkach (dostatku minerałów) trudniej będzie grzybom mikoryzowym wprowadzić ten swego rodzaju monopol lub oligopol. By stworzyć niedobory w warunkach obfitości potrzebny jest socjalizm na dużą skalę lub choćby odpowiednia legislacja. Na szczęście dla ludzkości, tym narzędziem te organizmy jeszcze nie dysponują…

Reklama:

Jeśli ktoś czytający te słowa byłby w stanie dostarczyć 20-26 ton (całą ciężarówkę/wywrotkę) mączki granitowej lub mączki bazaltowej do Boskiej Woli, to proszę o kontakt. W zamian oferujemy atrakcyjną reklamę (na blogach + w czasopismach jeździeckich).  Będzie Pan/Pani zadowolony!

Related Post

Comments

  1. says

    Bardzo przydatny tekst, bo dzięki Twoim sugestim zpowodzeniem ściółkuję większość swego ogródka kartonem i słomą, a na jesień wszystko pewnie przekopię. Najlepsze jest ostatnie :) :
    „By stworzyć niedobory w warunkach obfitości potrzebny jest socjalizm na dużą skalę lub choćby odpowiednia legislacja. Na szczęście dla ludzkości, tym narzędziem te organizmy jeszcze nie dysponują…”
    … ja jedynie zamienił bym słowo socjalizm komunizmem :)

    • Permakulturnik says

      Chyba socjalizm jako etap „wcześniejszy” przed komunizmem już wystarczy?
      Z ciekawości po co będziesz ogród przekopywał?

      • says

        Wydaje mi się, że (jesienią lub wiosną) przekopię z ziemią tą starą słomę i to co zostanie z kartonów ( dosypię mączkę granitową i dolomitu) a na wiosnę zabawa od nowa…. Po drugim sezonie już chyba nie będę przekopywał bo wtedy zakładam, że gleba będzie miała wystarczającą ilość materii organicznej i minerałów (to jest pierwszy rok uprawiania wieloletniego nieużytku). Jak masz lepszy pomysł to czekam na sugestie… pewnie z nich skorzystam w praktyce :)
        Przy okazji mogę już stwierdzić, że w naszym przypadku sadzone ziemniaki na kartonach pod słomą nie sprawdzają się. NIe wiem czy popełniliśmy jakiś błąd, czy to wina pogody w tym roku, ale kupa słomy za mocno trzyma wilgoć (ziemia gliniasta) i prawie poława sadzeniaków zgniła co do reszty część ładnie rośnie a część marnie….

        • says

          Gwoli ścisłości
          Piast przekopuje ziemię, poniewaz jest bardzo zbita, gliniasta nieprzepuszczalna.
          Ziemniaki posadzone zostały czterema metodami:
          1. ziemniak w ziemi w dołku w tekturze na to warstwa słomy
          2. ziemniak na tekturze w garsci kompostu pod warstwą słomy
          3. ziemniak w ziemi po wyrosnieciu obsypywany słomą
          4. standardowo ziemniak w ziemi obsypywany ziemią
          .
          Ad.1 ziemniaki w większosci zgniły, glina i słoma nie przepuszczała wody
          Ad. 2 ziemniaki marnie egzystują
          Ad. 3 ładnie rosną zobaczymy jak z owocowaniem
          Ad.4 rosną tylko nieco mniej ładnie niż 3, pojawiły sie czarne plamki jeszce nie zgladałam co to za choróbsko

          A jeszcze szybciej rosły ziemniaki w grupie 3 kiełkowane przed wsadzeniem na słońcu

          • Permakulturnik says

            Skoro wiele lat ugorowania nie pomogło na strukturę, która z czasem powinna się poprawiać (jeśli np. była podeszwa płużna), to powody, że tak się nie dzieje jest skład chemiczny.

            Może jako eksperyment spróbujcie:
            -zbadajcie pH gleby
            -część gleby nie przekopywać, a dać jej więcej wapnia. Przeczytajcie jeszcze raz wpis o pH i wapniu – powinno to rozluźnić strukturę gleby. Przyjmijcie, że chcecie osiągnąć 70% nasycenie wapniem. Wiem, że Piast chce dać dolomitu, żeby zrównoważyć potas w granicie na jesień. To jest OK, ale musi to być w odpowiednich proporcjach do wapnia.

            http://permakultura.net/2014/04/24/dlaczego-wszystko-co-wiedziales-o-ph-gleby-jest-nieprawda/

            Co do słomy trzymającej wilgoć. Zwykle ta świeższa, mniej rozłożona nie chłonie wilgoci tak bardzo. Jak macie do niej dostęp, to warto takiej użyć.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *