„Idealna Gleba” autorstwa Michael Astera

Rozdział 1

Nowe rolnictwo: Czym ono jest a czym nie

 

Jak to się stało, że nasz system produkcji i dostawy żywności wygląda jak wygląda? Większość zgodzi się, że sytuacja nie jest ciekawa. Odłóżmy na bok potencjalne niedobory żywności i światowy wzrost cen. Co się stało, że  skończyliśmy z żywnością o tak marnej wartości odżywczej, zawierającej wysoki poziom szkodliwych chemikaliów, a na dodatek z pogorszeniem się jakości gleb użytkowanych rolniczo na całym Świece?

Nie zaskakuje fakt, że przyczyna takiego stanu rzeczy jest taka sama jak nasza obecna nędzna perspektywa ekonomiczna, która zakorzeniona jest w krótkowzrocznej chciwości połączonej z ignorancją i manipulacją na korzyść niewielu, a kosztem całej reszty. Kto korzysta na tym, że cała ludzkość jest i chora i niedożywiona? Jedno jest pewne – nie cała ludzkość.

Bogaci mają może więcej pieniędzy i bezpieczeństwa, ale ich żywność nie jest lepsza niż ta przeciętnego chłopa, a czasami nawet gorsza. Odpływ wartości odżywczych pozostawił wszystkie łodzie wysoko na suchym lądzie. Pewnie, bogaci  mają czym napełnić żołądki, , ale cierpią oni od tych samych chorób spowodowanych niedożywieniem i toksycznością co reszta z nas. Są to, by wymienić tylko kilka z nich: nowotwory, cukrzyca, schorzenia serca oraz choroby o podłożu autoimmunologicznym, poczynając od stwardnienia rozsianego a na AIDS kończąc. Czy je się w najskromniejszej chacie, czy najlepszej restauracji, niedobory składników odżywczych i przeciążenie toksynami są na talerzach każdego.

To sytuacja, którą zastaliśmy po półtorej wieku coraz to większej dominacji w rolnictwie modelu korporacyjno-industrialnego, skupionego tylko i wyłącznie na wysokości plonu i zyskach. Prawdziwość tych obserwacji jest niezaprzeczalna dla każdego kto spojrzy obiektywnie na to jak na dziś dzień wygląda rolnictwo. Są inne szkoły rolnictwa, które odrzuciły model chemiczono-idustrialny, które zasługują na szacunek za ich wysiłek w celu uprawy czystej żywności i tworzenia zdrowego środowiska w harmonii z Naturą.

Na następnych stronach przyjrzymy się dlaczego (naszym zdaniem) alternatywne rozwiązania również nie sprostają zadaniu dostarczenia w pełni zrównoważanej i jakościowo najlepszej żywności. Dowiemy się również nieco o historii równoważenia minerałów glebowych w rolnictwie i jego aktualną rolę w światowej produkcji żywności. Żadne z następujących spostrzeżeń nie zostały napisane w celu urażenia kogokolwiek, ale nie będziemy też owijać w bawełnę.

 

Ideal Soil v.2.0 Michael Astera

 

Czym Nowe Rolnictwo nie jest?

Wszystkie dzisiejsze szkoły i ruchy rolnicze twierdzą, że mają odpowiedź, ale czy rzeczywiście tak jest? Autor tej książki twierdzi inaczej.

Obóz ” lepszego życia dzięki chemii” ciągle popędza swego zmęczonego konia. Po odarciu gleb z ich bogactwa, spaleniu humusu i zabiciu życia glebowego, po obróceniu nie aż tak małej części Natury w pozbawione składników pokarmowych pustkowie, teraz zwracają się w stronę upraw potwora Frankensteina, genetycznie modyfikowanych organizmów (GMO), wyhodowanych do życia w tych warunkach. Bądźmy pewni, że skończy się to podobnie jak ich poprzednie „genialne” pomysły.

Ta książka jest o nauce i chemii, ale to książka o nauce i chemii w służbie ludzkości oraz w harmonii z Naturą, nie nauce i chemii nadużywanej w próżnej próbie wykorzystania Natury i zmuszenia jej do poddania się.

Ludzie są samoświadomymi i inteligentnymi zwierzętami lądowymi. Mamy oczy, uszy i mózgi, nogi i dłonie z przeciwstawnym kciukiem. Mamy możliwość zrozumienia teraźniejszości i przewidzenia przyszłości.  Naszą rolą powinno być opiekowanie się naszym domem, jako że jesteśmy jedynymi, którzy mogą to zrobić. Inteligentna osoba nie ścina drzewa, które w  gorące popołudnia zacienia jej dom albo nie wylewa ścieków do studni, z której jej rodzina czerpie wodę. Próba wykorzystania naszego domu dla krótkofalowych korzyści nie ma logicznego wytłumaczenia. Oczywiście to nie działało wcześniej, nie działa teraz i nie będzie działać w przyszłości.

Światowe rolnictwo ekologiczne i różne gałęzie wyrastające z tego ruchu zbyt często oferowały zbyt proste rozwiązania, a przeważnie jedno rozwiązanie: dodaj więcej materii organicznej do gleby. To szkoła, z której wywodził się autor książki, a większość hodowców , z którymi pracujemy, to ogrodnicy lub rolnicy ekologiczni. „Więcej materii organicznej” to krok w dobrym kierunku, jeśli gleba zawiera mało humusu, ale jeśli gleba ma niedobory substancji odżywczych, zwłaszcza niedobory minerałów, nie zrobi to dużej różnicy. Jednakże ta szkoła jest zażarcie broniona i uważana za „Rozwiązanie” dla każdego i wszędzie. Czy rzeczywiście tak jest? Nie. Nie, ponieważ niezbędne życie glebowe i materia organiczna to tylko część tego, co tworzy zdrową glebę i żywność o wysokiej wartości odżywczej. Natura nie jest prosta i nadmiernie uproszczone, uniwersalne odpowiedzi nie rozwiążą kryzysu środowiska i wartości odżywczych naszej żywności.

Ci, którzy stosują rolnictwo biodynamiczne powinni zostać pochwaleni za głębokie zrozumienie Natury, zachowanie wiele z tej tradycyjnej i przeniesienie jej do teraźniejszości. Rozumieją oni energię w sposób, który wykracza znacznie poza prosty przepływ prądu elektrycznego, ale bez pełnego zrozumienia minerałów glebowych, ograniczają oni swój potencjał.

Permakultura sprawdza się w wielu przypadkach, ale to zwykle podejście do ustabilizowania istniejących gleb i zapobieganiu erozji. W systemach permakulturowych składniki mineralne, które są w glebie, zostają zachowane, to co jest zabierane powinno być zastąpione przez nową warstwę materii organicznej. Jeśli każdy skrawek plonu był w jakiś sposób przywożony z powrotem i zastąpiony, zawartość minerałów w glebie ciągle jest taka sama jak na początku, co w przypadku większości gleb rolniczych pozostawia wiele do życzenia.

Wielu miłośników i promotorów życia glebowego od dżdżownic po grzyby twierdzi, że biologicznie aktywna gleba rozłoży toksyczne pozostałości, podniesie zawartość humusu, a pożyteczne organizmy glebowe sprawią, że minerały zawarte w glebie staną się dostępne dla roślin.  Pytanie, którego się nie zadaje, brzmi: „Co jeśli potrzebnych minerałów w glebie nie ma?”

Nowsze, bardziej zaawansowane technologicznie rozwiązania, takie jak hydroponika lub jeszcze nowsza – aeroponika, zasługują na dokładne rozpatrzenie. Czy możemy liczyć, że one uratują rolnictwo? Nie, jeśli celem jest wyżywienie ludzi i zwierząt na całym świecie. Są dobre do tego by wyhodować trochę ładniej wyglądających pomidorów do supermarketu lub nieco sałaty w piwnicy, ale te „nowoczesne” systemy mają wiele zasadniczych problemów. Niektóre z nich są nie do przeskoczenia, jeżeli celem jest zrównoważony rozwój i wysoka wartość odżywcza żywności. Najbardziej widoczną wadą jest wysokie zapotrzebowanie energetyczne. W tych systemach używa się pomp, wiatraków, często sztucznego oświetlenia. W kontekście samowystarczalności, skąd tak dokładnie ma pochodzić ta energia? Jeśli zabraknie prądu, to czy należy wejść na rowerowy generator prądu i zacząć pedałować, by utrzymać pracę wiatraków i pomp? Na dodatek zarówno hydroponika jak i aeroponika wymagają specjalnych pojemników, płynów odżywczych, treningu i obsługi. Systemy te nie są automatyczne.

Z hydroponiką są również inne, nie aż tak bardzo widoczne na pierwszy rzut oka problemy. Zawsze, gdy używamy płynnej odżywki, musimy dysponować nawozami rozpuszczalnymi w wodzie, a te muszą być czyste. Nie można wrzucić kompostu do podłoża hydroponicznego. To sprawia, że naturalna, ekologiczna uprawa hydroponiczna jest dość trudna. Kolejnym minusem jest fakt, że tylko niektóre rośliny nadają się do uprawy hydroponicznej. Zwykle te, które można zobaczyć w sklepie: sałatę, pomidory, paprykę i niektóre zioła. Nie wyhoduje się pola ziemniaków, cassawy czy rzepy hydroponicznie, nie da się również wyhodować w ten sposób tysięcy hektarów zbóż i roślin motylkowych. Nikt nie będzie też uprawiał hydroponicznie czy aeroponicznie siana by karmić nim zwierzęta.

Jednak największą wadą uprawy obydwu tych systemów jest niepełnowartościowość produkowanej w ten sposób żywności. Nikt jeszcze nie wykazał czy w ten sposób może być wyprodukowana w pełni zbilansowana dieta.

Musimy wspomnieć jeszcze o najmodniejszym ostatnio – zamkniętym środowisku produkcji żywności – akwaponice. Akwaponika to połączenie stawu rybnego z uprawą hydroponiczną. W teorii polega to na tym, że hoduje się ryby w stawie, a potem używa wody zanieczyszczonej odchodami ryb, do nawadniania podłoża hydroponicznego. Zawarte w wodzie substancje odżywcze są używane jako nawóz dla roślin. Woda po takim potraktowaniu jest „czysta” i ponownie wraca do zbiornika z rybami. Różne teorie sugerują co mają jeść ryby, ale hodowca zjada ryby i warzywa. Teoria brzmi dobrze, ale w projekcie trzeba używać szkła i plastiku. Nie wykarmimy się i nie uzdrowimy naszego zanieczyszczonego środowiska tworząc wyizolowane bąble w krajobrazie.

Rozwiązania wysokich technologii to coś z czego powinniśmy czerpać i coś dzięki czemu możemy się uczyć. Jedną cenną lekcją jest to czego możemy nauczyć się o minerałach bezwzględnie potrzebnych roślinom do wzrostu. Jednakże te systemy nie nadają się do wykarmienia Twojej rodziny i wspólnoty i nie będą podstawą Nowego Rolnictwa.

Miejscem do uprawy jest ziemia, w bogatej w składniki odżywcze, aktywnej biologicznie glebie – nie w stworzonej przez człowieka odżywce, w naturalnych promieniach słońca- nie w sztucznym świetle świetlówek. Światło słoneczne jest bogate w energię  i rośliny są bardzo dobre w jej wykorzystywaniu.  Poza tym światło słoneczne jest za darmo. W ramach ograniczeń danego klimatu można stworzyć mikroklimat, który maksymalizuje zysk świetlny  i można dobrać tego typu rośliny, które mają się dobrze w lokalnych warunkach. W Finlandii czy na Alasce lepiej będzie zdecydować się na uprawę kapusty niż melonów.

 

Nowe Rolnictwo nie rozpowszechni się dzięki dogmatycznemu propagowaniu nadmiernie uproszczonych rozwiązań, takich jak dodawanie materii organicznej do gleby, nie będzie też pędzone nawozami sztucznymi czy aplikowaniem toksycznych środków ochrony roślin by zaradzić nieuchronnemu problemowi. Odpowiedź nie zostanie znaleziona w wymagającej dużych nakładów energii technologii tworzenia sztucznych mikroklimatów. Rozwiązaniem na pewno nie będzie też odmowa patrzenia poza jakąkolwiek ideologiczną szufladkę, w której ktoś się zamknął, albo został namówiony do wybrania.

Nowe rolnictwo

 

To co dziś mamy, to podziały w rolnictwie, jednak nie musimy cierpieć na zbiorowe złudzenia i rozdzielenia; nie służy to żadnemu pożytecznemu celowi dla ludzkości albo Natury, a tylko nas dzieli. Oto propozycja: Co by było gdyby udało się przenieść nasze rolnictwo na nowy, wyższy poziom, poprzez połączenie tego wszystkiego, co najlepsze w naszej współczesnej wiedzy. Gdybyśmy połączyli to z tradycyjną mądrością nagromadzoną na przestrzeni całej historii? Jeśli włączymy w to naukę o chemii gleby i odżywiania (nowego narzędzia w 10.000 letniej historii rolnictwa), ze współczesnym zrozumieniem biologii roślin i gleby (również nowe narzędzie) i naszą współczesną wiedzę o energii, zarówno elektromagnetycznej jak i tej subtelnej? Jedyne pytania jakie musimy zadać to: Co działa i będzie działać, a co nie działało w przeszłości i co się nie sprawdza teraz? Żaden nacisk nie będzie położony na którykolwiek z dogmatów czy szkół rolniczych; Skupienie będzie na zdrowiu gleby, wartości odżywczej, zrównoważeniu i wydajności. Nacisk byłby na ciągłą poprawę zdrowia: ziemi, roślin, zwierząt i ludzi.

Szukalibyśmy systemu, który działa dobrze z każdą rośliną uprawną, w każdym klimacie, by dawał wysoki plon, wysokiej jakości i o wysokiej wartości odżywczej, a który zdecydowanie ograniczałby problem z insektami i chorobami. Rośliny rosłyby świetnie  w dobrym zdrowiu ponieważ miałyby dostępne wszystkich potrzebnych im substancji odżywczych wedle ich potrzeb. System odpornościowy roślin i gleby byłby silny i skuteczny; owady i choroby nie czują pociągu do silnych i zdrowych roślin. Zwierzęta i ludzie jedzący te rośliny  otrzymywaliby najbardziej odżywcze jedzenie jakie można tylko uprawiać. Ludzie nie podjadaliby ponieważ ich ciała nie czułyby deficytów niezbędnych minerałów, węglowodanów, aminokwasów czy tłuszczy. Choroby przeszłyby do przeszłości. Dzieci mogłyby dorosnąć do pełni swego potencjału genetycznego; ich inteligencja i siła nie byłaby dłużej ograniczana niedożywieniem czy toksycznymi chemikaliami. Mniej hektarów byłoby potrzebne do wyżywienia większej ilości ludzi i zwierząt w zrównoważony sposób, w miarę jak nacisk zmieniałby się z ilości na jakość.

Większość ludzi tego nie wie, ale podstawy tego nowego rolnictwa już istnieją od jakiegoś czasu. Wiedza jak osiągnąć określone wyżej cele istniała w większości od  ponad sześćdziesięciu lat, ale wiedza ta została zakopana i zignorowana. Została schowana przed szkołami i praktykami rolnictwa, zarówno tego „konwencjonalnego” jak i różnych alternatywnych szkół. Nie wspomina się o tej wiedzy, albo wspomina się tylko z lekceważeniem, na uniwersytetach i wyższych szkołach rolniczych. Wielu „alternatywnych” hodowców nigdy o tym nie słyszało. Ci, którzy o tym słyszeli, a nie rozumieją tego, i nie wypróbowali tego, czy nie eksperymentowali z tym, i tak mają opinię o tym, dlaczego to nie powinno działać. Jesteśmy w takiej sytuacji, że mamy łatwo dostępne wszystkie odpowiedzi, ale ślepo odmawiamy dostrzeżenia ich.

 

Wiele z pracy dotyczącej zrównoważonego mineralnie rolnictwa wykonano w  latach 20tych, 30tych i 40tych XX wieku. W erze Wielkiej Depresji lat 30tych tego ubiegłego stulecia, odczuwalny był silny nacisk na to by odkryć, co poszło nie tak w rolnictwie, że doprowadzono do lat”dust bowl”* i ogólnego upadku zdrowia amerykańskich gleb i ludzi. Odżywianie naukowe było nową dziedziną wiedzy, w której dokonano wielu ekscytujących odkryć. Z końcem lat 30tych i początkiem 40tych wiele kroków przedsięwzięto w celu poprawy jakości gleby i zdrowia zwierząt.

—–

*  Dust Bowl – to nazwa  klęski ekologicznej, która dotknęła USA w latach  30tych. Jej przyczyną była susza oraz niezrównoważone praktyki rolne (np. zbyt głęboka orka)Przypis Tłumacza

 

 

Wkrótce przyszła II WŚ i producenci żywności (rolnicy) byli pilnie potrzebni. Zostali zwerbowani przez rząd i uczyniono ich częścią machiny wojennej, dotowanej dzięki gwarantowanym cenom, zachęcano ich do innowacji. Pod koniec II WŚ większość gospodarek w krajach industrialnych została zdominowana przez produkcję fabryczną, sporo z nich było związanych z wojną. Po II WŚ ten industrialny model został przekierowany na produkcję dóbr, maszyn i chemikaliów do czasów pokoju.

 

Od 1950 wystartował nowy, wspaniały, nowoczesny świat, ten w którym wszelkie problemy można było rozwiązać raczej dominacją nad Naturą niż współpracą z nią. Wielkie koncerny chemiczne przejęły za pomocą dotacji na badania naukowe uniwersytety rolnicze i zaczęły na dobre wpychać ludziom oparte na ich chemii rolnictwo. Większość farmerów chętnie zaadaptowała nowy model; już nie byli tylko rolnikami, byli  zmodernizowanymi fabrykami produkującymi towary w oparciu o najnowocześniejszą technologię i naukę. Albo tylko tak myśleli. O ile plony rosły, to wartość odżywcza spadała, pędzony wzrost roślin na szybko ubożejących glebach był jak magnes dla insektów i chorób. Wymagało to z roku na rok coraz większych aplikacji chemikaliów. Agresywne, skoncentrowane nawozy spalały humus w glebie i zabijały życie glebowe. Gleby były ograbiane z zapasów minerałów, bo jedyne minerały dodawane do gleby to były te niezbędne do uzyskanie wysokich plonów. Zwierzęta (i ludzie) wyrosłe na tej pędzonej żywności stawały się niedożywione i podatne na choroby. Prawo malejących korzyści zaczynało mścić się, ale „naukowym” rozwiązaniem tego problemu była zawsze jeszcze bardziej potężna chemia i wybór nowych odmian roślin, które są w stanie ją tolerować.

Tymczasem, ciągle krótko po zakończeniu II WŚ, J. Rodale rozpoczął ruch ogrodnictwa ekologicznego w Stanach Zjednoczonych zainspirowany przez Sir Alberta Howarda i Lady Eve Balfour w Wielkiej Brytanii,  gdy William Albrecht udowadniał znaczenie i ważność równowagi minerałów w rolnictwie. Jakiego William?

Świętej Pamięci doktor William A. Albrecht i jego załoga badaczy w Stacji Rolniczej Uniwersytetu Missouri byli odpowiedzialni za podwaliny równoważenia mineralnego gleby Nowego Rolnictwa: koncept równoważenia zasadowych składników pokarmowych gleby w oparciu o możliwości ich utrzymania w danej glebie. W latach 20 tych XX wieku postanowili przyjrzeć się dokładnie różnym frakcjom mineralnym gleby: glinie, iłowi i frakcji piasku. Pobrali nieco okolicznej gleby, usunęli z niej materię organiczną, potem odwirowali ją w wirówce by rozdzielić ją w oparciu o wagę i rozmiar cząstek. Uzyskali m.in.  niemal przejrzystą, galaretowatą substancję składającą się z niesamowicie małych cząstek gliny, cząstek tak małych, że są zbyt małe by zobaczyć je pod większością mikroskopów. Te cząstki były tak małe, że cały czas były zawieszone w wodzie i nie można ich było z niej odwirować. Koloidy, tak nazywa się ten rodzaj gliny – to była glinka koloidalna. Co te maleńkie cząstki gliny robiły w glebie? Okazuje się, że sporo. Cząstki koloidalne  stanowiły podstawę pojemności wymiany kationów gleby. Utrzymywały alkaliczne (zasadowe) substancje odżywcze w glebie, utrzymywały je za pomocą prostego ładunku elektrostatycznego, dzięki temu były zabezpieczone przed wymyciem ich przez wodę, jednak dostępne dla życia glebowego. Rośliny i życie glebowe wymieniały dodatnio naładowany  jon Wodoru za dodatnio naładowane substancje odżywcze. Albrecht i jego zespół spędził następne trzy dekady eksperymentując z różnymi kombinacjami mineralnych substancji odżywczych, uprawiając rośliny, karmiąc nimi zwierzęta, badając wartość odżywczą roślin i zdrowie zwierząt.

Jednakże pod koniec lat 50tych i na początku lat 60tych wielkie koncerny chemiczne zdołały przejąć większość szkół i uczelni rolniczych w Stanach Zjednoczonych. Oferowali fundusze na nowe budynki, projekty badawcze i płaciły za nowe stołki profesorskie. Profesor Albrecht i inni holistyczni badacze z lat 20tych, 30tych, i 40tych musieli odejść. Albrecht wykazał, że podejście firm chemicznych jest nieuchronną drogą do bankructwa i zniszczenia, nie miał zamiaru popierać linii partyjnej, zważywszy, że spędził wiele lat opracowując inny system, który był  zrównoważony i zdrowy. Albrecht został zmuszony do przejścia na emeryturę w latach 60tych; jego praca została pogrzebana i zostałaby stracona, gdyby nie wysiłek Charlesa Waltersa, założyciela magazynu AcresUSA*, który został poświęcony promowaniu idei Albrechta. Charles Walter nazywał tą nową naukę równoważenia kationów glebowych Eko-rolnicwem (Eco-agriculture). Ten sposób uprawy został wdrożony na setkach tysięcy akrów** upraw komercyjnych w USA i Australii z wielkim sukcesem, ale równoważenie minerałów glebowych  nie trafiło jeszcze do przydomowych ogródków, drobnych producentów, czy też do różnych gałęzi rolnictwa alternatywnego. Zdominowane przez korporacje państwowe uczelnie wyższe*** udają, że ta metoda nie istnieje.

*Amerykański magazyn poświęcony rolnictwu ekologicznemu i alternatywnemu.

**Akr to 0.40 hektara

*** W USA

—–

„Idealna Gleba” autorstwa Michaeal Astera, tłumaczenie: Wojciech Majda, korekta wersji polskiej: Aleksandra Majda. Książka (ebook) trafi do sprzedaży na wiosnę.

Kosztować będzie  99.99 zł. Osoby kupujące ja w przedsprzedaży mogą ją nabyć za  79,99 zł. Osoby, które nabyły dostęp do treści dodatkowej będą mogły ją nabyć za 69,99 zł a jeśli zamówią już teraz, będzie je to kosztować tylko 59,99 zł. Osoby chcące zamówić książkę w systemie przedsprzedaży proszone są o maila (plpermaculture@gmail.com) lub szybki komentarz poniżej.

Related Post

Comments

  1. Emiliio says

    książka być może ciekawa ale gdybym miał ją kupować chciałbym się dowiedzieć jakie są poszczególne działy tej książki i ich krótką charakterystykę. Żebym później nie był rozczarowany

    • Permakulturnik says

      Bardzo słuszna uwaga, dzięki! Wkrótce coś takiego opublikuję jako aktualizacja tego wpisu. Ogólnie rzecz biorąc to jest techniczny podręcznik tłumaczący w przystępny sposób jak zrównoważyć minerały w glebie, to dla tych co zamierzają to wprowadzić w życie. Drugi rozdział jest również takim wstępem, później już są tylko kwestie techniczne.

  2. Adrian says

    Czytałem niepochlebne recenzje np. na amazonie: http://www.amazon.com/The-Ideal-Soil-Handbook-Agriculture/product-reviews/0984487603

    „ByMichael K.on July 18, 2010
    Format: Hardcover-spiral
    GARDENERS BEWARE!

    Unfortunately alot of novice folks are going to get hurt following Asteras’ recommendations. As a farmer and a professional agronomist one can see where Astera goes wrong in his recommendations.

    One simple but very demonstrable point is on page 82,that page available for browsing above.

    According to Asteras’ „best guess” (his words not mine) Astera recommends boron applications of up to 4 ppm using a formula which is basically 1 ppm of boron for every 1000 ppm of calcium. Upto 4 ppm.

    Read what the Univ. of Wisconsin has to say about Asteras’ boron recommendation. Table 3 shows what are considered excessivel high boron levels in a soil analysis. Note that in both sandy, loam, and even clays, this boron level is way too high and getting to the point of toxic.

    Took me a while to review this book and the recommendations made by Michael Astera, it is quite clear that his agricultural background is not sufficient to stand behind what he has written (and I would charge in many cases plagiarized).

    Astera in reality is only using his book as a sales tool to sell fertilizers on his web page, many of which are not fit to be used as agricultural inputs. Follow the money trail!

    A case in point is Azomite. This is one of the most aluminum toxic materials out there, it has over 11% aluminium in it. Yet Astera constantly makes recommendations for it in and then will sell it to you directly along with alot of other „perfectly balanced” fertilizers for all soils from his webpage. Plain and simple, there is no such thing as a perfectly balanced fertilizer for all soils! Soils vary greatly, what works on one soil in most cases, won’t work on another.

    Neither Reams nor Albrecht, who he claims are some of his heroes and whose science he pretends to practice, ever advocated the use of applying salt to the soil, yet Asteras’ recommendations constantly call for the addition of salt! What is interesting is that salt will give you a short term boost as it liberates the calcium and potassium on the soil colloids, making more of these essential elements available to the plant, right up to the point where they are washed away over the growing season. At this point, crops will begin to decline and Astera will come in with an even heavier calcium recommendation in subsequent soil analysis and recommendations.

    Michael Astera has done an excellent job copying all the best tidbits from where ever he could, including my communications with him, which he quickly added to his book, page 133 if one cares to read. Yet, under the very conditions (alkaline soils) he writes about in his book, his recommendations from a soil analysis don’t reflect what he himself preaches in his book.

    Alot of the book does a good job on laying out the basic precepts of Albrecht, however, Asteras’ personal interpretations constantly lead him astray.

    His section on the use of gypsum was lifted right off the page of the gypsum companies web page! Blatant plagiarism. In fact, he acknowledges that he is taking this information off their webpage and hopes that the authors won’t have a problem with it.

    Too bad he didn’t spend the time putting everyone elses words into his own or trying some of his own recommendations on his own farm or garden (which I don’t think he has) before he recommended them.

    I would rather suggest that folks pick up a copy of V. Tiedjens „More Food from Soil Science”. It is hands down a much better book and much simpler for folks to get to the bottom of soil fertility, which is based on calcium. Second choices would include, Kinseys’ „Hands on Agronomy”, Andersons’ „Science in Agriculture”, „Mainline Farming for Century 21″ by Skow and Walters, Wheelers’ „Non Toxic Farming Handbook” and Pikes CD sets by Skow and Reams.

    In reality, I don’t thing Astera ever read or listened to anything that Reams had to say other than the calculation that Reams used to recommend phosphorus otherwise his recommendations such as magnesium to the soil wouldn’t be part of his recommendations.

    Because there is so much interjection and „best guessing” going on, it is going to be very difficult for the lay person to seperate the good Astera recommendations from the poor ones. Not worth buying at all. For those that did buy his book, try doubling his calcium recommendations and see what happens.

    And one last note, please read the following quotation from Michael Astera. I quote.

    „This is a test post. Is this forum run by Zionists?

    Let me be clear here: I despise the Rothschild/Israel government and everything they have done, everything. They are pure scum and they know they are.

    If this site is not run by Zionists I have something to add to the discussion, which has nothing to do with Zionism, but with soil chemistry, because that is what I do. So, if this post shows up, this is good. I don’t think it will though.

    No fear, here I am.

    Michael Astera
    Porlamar, Venezuela”

    […] and a real nice guy too!”

    Spotkałeś się z nimi wcześniej?

    • Permakulturnik says

      Cześć, ten komentarz został napisany przez Mike’a Kraidy. Z tego co kojarzę, to najpierw dał mu 5* po czym z czasem (w miarę jak się poróżnili) zmienił on ocenę tej książki.

      Panowie bardzo się nie lubią, mają nieco inne filozofie dotyczące agronomii. Ich dyskusje, choć pełne wycieczek osobisty (zwłaszcza ze strony Kraidego) są bardzo pouczające.

      Michaela Asterę znam tylko z kontaktu mailowego i na forum. Z tego co go poznałem, jawi mi się on jako człowiek z otwartym umysłem z misją popularyzacji uprawy odżywczej żywności. Przy czym jest w tej swojej misji bardzo bezkompromisowy.

      Celem Astery jest uprawa jak najbardziej odżywczych roślin, Kraidy jako agronom więcej uwagi zwraca na kwestie ekonomii.

      Kwestie upodobań politycznych (czy Astera jest przeciwnikiem syjonizmu czy nie) mnie w tym kontekście zupełnie nie interesują, bo nie ma to wpływu na to jakie nawożenie sprawia, że zawartość wapnia i witaminy C w marchewce będzie wyższa…

        • Permakulturnik says

          Pierwsza edycja Idealnej Gleby została wydana w grudniu 2008 roku. Z tego co mi wiadomo, to sprzedał już on tysiące sztuk, oprócz tego napisał pewnie drugie tyle zaleceń nawozowych. Nikt nie zgłosił problemów z toksycznością boru. Samemu używając jego metodologii uzupełniałem do około 1,8 mg boru, więcej nie dawałem, bo jeszcze nie miałem gleby z taką wysoką CEC i ilością wapnia.

  3. valere says

    No i co nasz tłumacz zapadł się pod ziemię. Może tak byś łaskawie się odezwał i wytłumaczył z tak dużego opóźnienia w tłumaczeniu.

  4. Platynka says

    Dobry wieczór!

    Mam pytanie. Przede mną kupno domu z 500m działką (nowo nawieziona ziemia). Moim marzeniem jest stworzenie przydomowego ogródka warzywnego. Więc w kwietniu zaczynam od zera.
    I pytanie. Czy na stronie jest gdzieś artykuł, jak przygotować glebę, w co się zaopatrzyć itp.? Czyli poradnik na początkującego ekoentuzjasty.

    Jeśli nie – czy mogę prosić o kilka porad i wskazówek?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *