Wtopa z mączką skalną do nawożenia

We wtorek 5.5.2015 przyjechałem na umówione spotkanie u lokalnego kamieniarza. Na spotkanie zaproszony został również właściciel szambowozu. Celem było wypompowanie 8m3 szlamu, który powstaje w czasie cięcia na mokro nagrobków, schodów granitowych i innych rzeczy z kamienia, które u kamieniarza powstają… Ten szlam to mieszanina mączki skalnej, konkretnie maczki bazaltowej, maczki granitowej, mączki marmurowej, maczki z piaskowca, maczki porfirowej i innych kamieni, które u danego kamieniarza są wykorzystywane. Gdy podpytałem panią w recepcji jak i samego przedsiębiorcę o to jakich najwięcej kamieni wykorzystują, uzyskałem odpowiedź, że raczej granitu, ale oprócz tego prawie wszystko. Wiele z tych kamieni jest ściągane z rożnych stron świata. Dla mnie to dobra wiadomość, bo oznacza to dużą różnorodność minerałów a w związku z tym mikroelementów i pierwiastków śladowych. Nie powiem, przyda się na tym kiepskim piaseczku, na którym przyszło mi gospodarować i na którym będą uprawiane najprawdopodobniej najlepsze pomidory w Europie (3 osoby o których wiem mają szansę zbliżyć się do tej jakości, a nawet mnie pokonać, bo mają lepszą glebę: z wyższym poziomem materii organicznej, lepsza aktywnością biologiczną, wyższą pojemnością wymiany kationów i najprawdopodobniej lepszymi stosunkami wodnymi…

 

Mączka granitowa rośliny

Kanalik, który prowadzi wodę z pyłem powstałym przy krojeniu kamieni z warsztatu kamieniarskiego do osadnika, gdzie pył jest magazynowany a woda wraca ponownie do obiegu. Przyglądałem się zdrowiu roślin wyrosłych przy tym kanale, wizualnie nie było widać żadnych problemów. Kilka osób ostrzegało mnie przed toksycznym wpływem tego typu pyłu na rośliny. Nigdy nie zaobserwowałem czegoś takiego, wręcz przeciwnie. Niekorzystny wpływa na zdrowie roślin pył, który osiądzie na roślinach upośledzając albo w skrajnych wypadkach uniemożliwiając proces fotosyntezy…

 

W każdym razie wypompowaliśmy 8m3 tego szlamu do szambowozu. I tu okazał się pierwszy zonk – normalna pompa do szamba zamontowana w tym szambowozie miała problem z zassaniem tego szlamu,a zwłaszcza tej bardziej wartościowej do nawożenia „gęścizny”. Musieliśmy zatem podbierać w miejscach w których mączka była bardziej rozcieńczona wodą.

Mączka skalna granitowa do nawożenia

Tak wygląda zbiornik na szlam powstały podczas cięcia kamienia na mokro. W niektórych miejscach kolor był wyraźnie inny – to od cięcia skał o innym składzie. P.S. To brązowe na rurze to pewnie zaschnięta kupa.

Nie wiem, jaką gęstość ma zawartość szamba, ale granit w postaci stałej ma około 2.7 g/cm3. Ile może mieć taki szlam z mączki skalnej też nie wiem, ale według właściciela szambowozu na pewno jest cięższy niż normalne szambo… Gdy jechałem w szambowozie czuło się (poza respektem otoczenia), że jesteśmy wyładowani po brzegi.

W momencie wypompowywania spotkało mnie kilka innych niespodzianek, najpierw nie udało się wjechać ciężkim szambowozem na ugór będący jeszcze rok temu polem, bo… oczywiście ciężki szambowóz na co prawda podwójnych, ale mimo wszystko normalnych, samochodowych a nie ciągnikowych oponach się zarył.

Wylewanie mączki skalnej na pole nawożenie mikroelementy pierwiastki śladoweNie pozostało nam nic innego jak zacząć wypompowywać szlam w tym miejscu, gdzie szambowóz utknął…

 

Wypompowywanie mączki skalnej

Nie da się ukryć, że dobrą technologią zutylizowania tego szlamu byłoby bezpośrednie rozlanie tego szlamu ciągnikiem na polu. Jak się nie ma co się lubi, to… się będzie taczką wozić!

Drugim zaskoczeniem było jak dużo wody było w tym szlamie. Oczyma mojej wyobraźni widziałem jak wytwarza się w mniej więcej jednym miejscu kupka szlamu…

Mączka granitowa nawożenie drzewek krzewów owocowych i warzyw

Tak, tutaj zostało właśnie wypompowane 8m3 szlamu z mączką kamienną… Poznać po tym, że ziemia była całkowicie mokra i zatkanych rowach do (przyszłych) linii nawadniających. Czeka mnie zabawa z motyką…

Po kilku dniach gdy woda osiadła widać, że jednak coś mączki granitowej i mączki bazaltowej ten szlam zawierał…

 

Mączka bazaltowo-granitowa na polu

Rów pod irygacje w którym osiadała mączka skalna od kamieniarza.

Co bardzo powinno interesować szczególnie osoby gospodarujące na piachach (jak ja w tym roku), że po kilku dniach po opadach deszczu okoliczne gleby były już niemal wyschnięte na wiór, a mączka nadal była wyraźnie wilgotna. Mączka pomoże utrzymać się w glebie wilgoci, będzie też podstawą do wytwarzania (w przyszłości) koloidów glebowych, które będą w stanie utrzymać wodę i substancje mineralne lepiej niż zwykły piach.

Ci z południa, którzy mają dostęp do tanich mączek bazaltowych, diabazowych i granitowych niech się cieszą, że nie muszą się tak certolić, tylko mogą kupić sobie za kilkanaście zł tonę mączki…

 

W tym miejscu chciałbym podziękować właścicielowi zakładu kamieniarskiego, który za darmo zgodził się na wypompowanie tego szlamu*. Jakbyście chcieli zamówić nagrobki w Gnieźnie, to idźcie do Pana Stefana Setowicza, możecie tam zamówić taki nagrobek, że egipskim faraonom i innym Tutenhamonom zmumifikowana żyłka z zazdrości pęknie a Wasi przodkowie poczują się docenieni godnością wykonanej roboty. Przy okazji będziecie też wiedzieć, że jesteście przyjaźni dla środowiska!

~~~~~

Cała akcja kosztowała mnie 100 zł – to był koszt wynajęcia szambowozu.

 

Related Post

Comments

  1. Piast says

    Mączkę skalną szambowozem – to ciekawy pomysł ale jak widać jest to trochę za gęste. Możliwe, że lepiej by było tą masę najpierw trochę rozwodnić a potem to porozlewać po polu takim beczkowozem jakimi rolnicy rozlewają gnojówkę. Ja osobiście (na mniejszą skalę – ogród 500 m2 + najbliższa okolica) rozsypuję ręcznie a dość suchą mączkę odbieram z najbliższego zakładu kamieniarskiego (z specjalnie dla mnie przygotowanych bigbag’ach). Wożę jednak w wiadrach bo to cholerstwo jest ciężkie i taki pełny bigbag do nawet dla mego pickup’a za dużo.

    • Permakulturnik says

      W rzeczy samej, już w trakcie jak szambowóz to nabierał, właściciel zakłądu wspomniał o big bagach. Ba, mają tam nawet stelaż, by zawiesić big bagi i odsączać ze szlamu wodę. Następnym razem rzeczywiście użyję innej „technologii”.

    • Permakulturnik says

      Wszystko zależy od rozdrobnienia mączki. Jeśli to naprawdę jest mączka (pył) to powiedziałbym, że w ciągu kiilku tygodni zaczną się jakieś pierwiastki uwalniać. Jeśli masz dobrą stronę biologiczną, to też szybciej…

  2. says

    Czytam o tych mączkach skalnych i aż mam ochotę zrobić rajd po kamieniarzach w celu zdobycia paru wiaderek takiego szlamu. Swoją drogą sądziłam, że szlifowanie odbywa się na sucho, pewnie dlatego, że skojarzyłam ze szlifowaniem drewna. A przecież to zupełnie inny materiał i inna technologia obróbki.

    • Permakulturnik says

      Zrób rajd, bo warto… Kroi się na mokro z dwóch powodów. W niektórych przypadkach ciśnienie wody jest używane jako „ostrze” do cięcia a druga sprawa, to fakt, że sąsiedzi by kamieniarzy zarąbali jakby się to pyliło na całą okolicę. Nie wspominając już nawet, że pracownicy wdychający przez lata ten pył nabawiliby się pylicy.

  3. says

    Jak sie nad tym porządnie zastanowić, to w absolutnie kazdej glebie jest dosyć absolutnie wsyztskich mikroelementów, z tym że są one niedostępne dla roślin. Co czyni je dostępnymi? Mikroflora i mikrofauna glebowa. U mnie sprawdza się dodawanie mikroorganizmów do gleby, a nie mączka bazaltowa.

    • Permakulturnik says

      Technicznie rzecz biorąc zdanie „w absolutnie każdej glebie jest dosyć absolutnie wszystkich mikroelementów, z tym że są one niedostępne dla roślin”. Kwestia tego, że te ilości mogą być:

      a) niewystarczające dla wytworzenia wysokiej jakości rośliny
      b) niewystarczające dla tego by uzyskać wysokiej jakości ŻYWNOŚĆ dla zwierząt i ludzi
      c) niewystarczające by rośliny nie pobierały dużej ilości metali ciężkich i innych niepożądanych składników np. gliny.
      Nie mówiąc już nawet, że te ilości mogą być niewystarczające do uzyskania maksymalnie wysokiego plonu (bo powiedzmy, ze to nas nie interesuje). Życie biologiczne sprawi, że uzyskasz plon, nawet w wielu przypadkach bardzo wysoki, ale czy jakość tej żywności jest odpowiednia? W wielu przypadkach nie, bo życie glebowe sprawia, że minerały stają się dostępne, ale jakie minerały i w jakich proporcjach? Jeśli w glebie masz tylko dużo glinu i żelaza, to będzie się wytwarzać toksyczną żywność beznadziejnej jakości. Moja wspólniczka (na dole strony znajdziesz jak wygląda jej gleba) z powodów finansowych nie zastosowała się do moich pełnych zaleceń, dała tylko „jakąś” ilość gipsu i dolomitu i nagle ma kolejkę chętnych na jej kukurydzę słodką. Kukurydza słodka to kolejny rodzaj warzywa, które w tropikach jej zwykle obrzydliwe. Dosłownie nie da się tego jeść.

      Rolnicy konwencjonalni (znam takich, którzy tylko sam azot używają), też uzyskują plony, w wielu sytuacjach nawet wysokie, ale czy one nadają się do jedzenia i utrzymania zdrowia ludzi?

      To czy ważniejsze jest posiadanie dobrej biologii czy używanie mączki bazaltowej przypomina trochę zastanawianie się czy żeby być czystym, to trzeba umyć pachy czy tyłek? Zobacz jakie reakcje ludzi będą jak umyjesz zarówno pachy i tyłek 😉 Robiłeś doświadczenie w którym na jednej grządce dałeś mączki bazaltowej a na drugiej nie (a oprócz tego całość traktowałeś tak samo, wliczając dodawanie biologii)? Jeśli nie, to spróbuj porównać. Jeszcze lepiej spróbuj kiedyś warzyw i owoców ze zbilansowanej mineralnie gleby, najlepiej takiej, która w równowadze jest już z 2 lata…

      • says

        Tak, eksperymentuję z dodawaniem mączki lub nie, sprawdzam refraktometrem. Jak na razie nie natrafiłem na przypadek w którym dodatek mączki bazaltowej coś by zmienił. Zapewne jest to kwestia rodzaju gleby i sposobu jej przygotowania, bo przyznaję, że znam przypadki i relacje zupełnie odwrotne gdzie ludzie taki dodatek chwalą.
        Co do dostępności minerałów wersus życie glebowe – najnowsze trendy oparte są na przekonaniu, że wzajemna relacja między rośliną a „primary decomposers” pozwala na uwalnianie z umownie mówiąc skał dokładnie tego, co roślina w danym momencie potrzebuje, warunkiem jednak jest aby w glebie istniał pełen łańcuch życia glebowego, co nie mam miejsca na glebach intensywnie użytkowanych rolniczo. Na ile te trendy są słuszne, to przyszłość pokaże, póki co efekty są zachęcające.
        Warto też rzucić okiem na wyniki badań na zawartość dostępnych minerałów w glebie będącej od kilkunastu lat pod wartwą zrębki, oraz w wyhodowanych na niej roślinach, na przykładzie Back To Eden, gdzie przekraczają one wielokrotnie wszelkie normy, a smak warzyw i owoców jest podobno reweacyjny.

        • Permakulturnik says

          Na dobrą sprawę u mnie było podobnie, tzn. bez szału, mimo, że dawałem mączki bazaltowej (i to tej marki pokazywanej na filmikach), dopiero jak dodałem mączki kostnej (która zawiera mnóstwo wapnia i fosforu) to się zaczęły dziać się „dziwne” rzeczy (w pozytywnym tego słowa znaczeniu). W tamtym ogrodzie nie stosowałem zrębków, ale liści jako ściółka.

          Te sugerowane przez Ciebie „trendy”, to nic innego jak sprzedawanie ludziom marzeń. Co innego zapewnić glebie dobrą biologię i potem żyć samowystarczalnie na danej przestrzeni, poddając recyklingowi wszystko co się przerobi a nawet import materii organicznej (i minerałów w niej zawartych) z zewnątrz (spoza strefy 1), do strefy 1, a co innego coroczny eksport poza gospodarstwo 60 ton buraków na ha, z zawartymi w nich minerałami. Przez 10 lat robi się z tego odpowiednio np. 2,2 tony potasu czy 700 kg fosforu. Te liczby się naprawdę dodają. Fakt, można używać stymulatorów biologicznych (albo mineralnych, poprzez opryski dolistne), ale zapasy minerałów w glebie nie są niewyczerpalne – widzimy po glebach w tropikach, albo w Australii, że zapas minerałów jest w danym miejscu w glebie skończony.

          Są w Australii gleby, które zawierają np. 30 mg fosforu na kg gleby. Mowa o całkowitej zawartości fosforu w danej skale/glebie. Przykładowo polecany przez Idealną Glebę minimalny poziom DOSTĘPNEGO fosforu jest ponad 3x wyższy (100 mg według testu Mehlich-3).

          Ogólnie rzecz biorąc poleganie tylko na stymulatorach biologicznych to nie jest rolnictwo zrównoważone, bo się tylko z gleby bierze i bierze, mało od strony mineralnej dając w zamian… Zamiast spijać sok przez słomkę, bierzemy pompę.

          Nie pamiętam gdzie o tym pisałem, ale w tym filmie „Back to the Eden” autor wspomina, że on mieszka w bardzo suchym miejscu w Waszyngtonie, z racji topografii jego miejscówka nie uzyskuje tak dużych opadów. Od ostatniego zlodowacenia minerały nie zdążyły być na dobrą sprawę wypłukane (podobnie jak na prerii amerykańskiej). Jeśli stwarza dobre życie glebowe, do tego dostarcza zrębek drzew znowuż import żarcia dla mikrobów oraz jakiejś ilości (wcale nie małej) minerałów zawartych w drewnie zrobionych z gałęzi , to pewnie, że jego gleba daje dobre plony. On do tego ma glebę z tego co pamiętam gliniasto-ilastą, a ił to magazyn minerałów czekający na przerobienie na jedzenie dla mikrobów/roślin.

          Swoją drogą wiesz gdzie są wyniki tych badań tego gościa z Back To Eden?

          • says

            Jest taki filmik na youtube „Back to Eden garden tour” czy podobnie się nazywający, gdzie te wyniki podają.

            No tak, jeśli mówimy o eksporcie poza gospodarstwo 60 ton buraków na ha, z zawartymi w nich minerałami, uprawianych oczywiście na glebie oranej i nieściółkowanej, to rzeczywiście, żadna gleba i życie biologicznre tego nie zrekompensuje, co więcej, co roku trzeba będzie mocniej nawozić, to dla mnie oczywiste.

            Zapas minerałów nigdy nie jest skończony, problem jest jedynie w ich dostępności dla roślin, w przekształceniu ich ze skały macierzystej w formę rozpuszczalną. Temu służy łańcuch odżywczy złożony z żywych organizmów w glebie. Zobacz tabele przedstawiające skład dowolnej gleby, ale skład pełny, a nie badania dla rolników, które mówią jedynie o ilości przyswajalnych makro i mikroelementów.

            Oczywiście, zdaję sobie sprawę z tego, że nie da się pogodzić uprawy wielkotowarowej jaką obecnie znamy ze wzbogacaniem gleby w minerały takim, o jakim ja piszę, jednakże bliski jest moment gdy rolnicy będą musieli odejść od produkcji wielkotowarowej i nie będzie już monokultur buraka 😉

          • Permakulturnik says

            Właśnie, że ten zapas w jednym miejscu JEST skończony. W poprzednim komentarzu podałem Ci przykład gleby w Australii w któej jest 30 mg fosforu na kg gleby. Mówimy o całkowitej zawartości fosforu (total acid digest w tej glebie, a nie tego fosforu, który jest dostępny dla roślin.

            Zadam Ci też pytanie, na które jeszcze żadna osoba głosząca takie teorie, które i Ty głosisz mi jeszcze nie odpowiedziała. Zakładając, że otrzymało się w spadku glebę torfową, która z powodów od nas niezależnych np. budują autostradę w okolicy i robią drenaż w tym rejonie (co spowoduje obniżenie poziomu wód gruntowych, wieć dana gleba przestanie być bagnista/niedostępna dla uprawy), jaką herbatką kompostową (bardziej zdominowaną przez grzyby czy bakterie) należy spryskać lub jakim kompostem nawieść, tę kwaśną glebę (bardziej zaszczepionym grzbami, bakteriami czy moze zrównoważony), jeśli chce się uprawiać tam lucernę?

            OK, powiedzmy, że niemówimy o buraku, ale o nieoranym sadzie. Taki przyzwoity sad jest w stanie dać z 50 ton jabłek. 50 ton wynosi się podobne ilości minerałów co w ziemniakach… Dlaczego nie jest możliwe utrzymanie tej produktywnosci w sadach „biologicznych” ponieważ brakuje w nich minerałów…

            W filmie „Back to Eden” koles daje na grządki kompost z kurzeńca. Nie wiem czy karmi je ziarnem dodatkowo, ale jego kurcaki dostają ścinki z trawnika. Czyli znowu mamy sytuację importu materii organicznej (i minerałów) z zewnątrz. Dla buraków cukrowych rzeczywiście nastanie kiepsi czas, ale to raczej z tego powodu, że otwiera się rynek UE an trzcinę cukrową…

  4. Patryk says

    W miejscowości w której mieszkam kamieniarz za darmo chce na pola wywozić mączkę z osadników tylko , że jedyny kamień jaki przerabiają to serpentynit antygorytowy. W związku z tym mam pytanie czy wylewać osad na pola zasobne w magnez. Pozdrawiam

    • Permakulturnik says

      Zrobiłbym test – w pierwszym roku na mniejszy obszar (rózne dawki). Jeśli będzie OK, to za rok lub na jesień czy jakiś przedplon/poplon wtedy dał na cały obszar. Bardziej jako źródło mikroelementów, krzemu i pierwiastków śladowych niż środek „wapnujący”. Dałbym jeszcze jakiegoś dostępnego źródła wapnia: gipsu +boru i/lub saletry wapniowej (np. z borem).

Odpowiedz na „PermakulturnikAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *